72
BLOG
Aby zdiagnozować obecną sytuację tej partii trzeba cofnąć się w czasie o 18 lat - do początków tzw transformacji ustrojowej. Wtedy to z ruchu solidarnościowego wyłoniły się (m.in.) dwie partie - PC i ZCHN. PC było typową partią władzy, a jej członków interesowało głównie zarabianie na polityce. Stąd wzięły się takie interesy jak Telegraf SA czy Fundacja Prasowa Solidarności, inicjatywy w stylu tzw ustawy Glapińskiego uwłaszczającej nomenklaturę czy koncesje na import paliw. [Z tymi koncesjami to szczególnie ciekawa sprawa, bo pierwszą dostała nikomu nieznana spółka-krzak Solo, później przejęta przez szefów J&S Energy]. Pod względem "ideowym" PC było partią socjalistyczną jeśli chodzi o gospodarkę i "umiarkowanie postępową" w sferze tzw wartości. Wielu członków PC w młodości było związanych z trockistowską organizacją KOR lub ruchem hipisowskim. Zupełnie inne były poglądy czołowych działaczy ZCHN [nie na gospodarkę - tu, tak jak PC popierali budowę socjalizmu]. Najważniejsze dla polityków tej partii były zawsze kwestie ideowe - ochrona życia od chwili poczęcia do naturalnej śmierci, wprowadzenie religi do szkół, zapis o respektowaniu wartości chrześcijańskich przez mass media. Politycy ci zawsze wyrażali się ciepło o ojcu Rydzyku i Radiu Maryja - w przeciwieństwie do chociażby Kaczyńskiego. Obie partie współpracowały ze sobą, tworząc wspólnie mniejszościowy rząd J.K. Bieleckiego (z KLD), później Olszewskiego (z KPN), do rządu Suchockiej PC nie weszło z powody niezgody UD na Glapińskiego. Obie partie nie dostały się do sejmu II kadencji, głównie z powodu nowej ordynacji wyborczej i nieumiejętności dogadania się, wróciły do parlamentu z listy AWSu. Kiedy dogorywał rząd AWSu Kaczyński wykorzystał popularność swojego brata i założył PiS. Trzon nowej formacji stanowili starzy sprawdzeni działacze PC, dołączyło też sporo byłych działaczy ZCHNu. Choć różnili się pod względem ideowym jak ogień i woda połączyło ich to co zazwyczaj łączy polskich polityków - chęć ponownego dorwania się do władzy. Dopóki PiS było w opozycji wpsółpraca między skrzydłem ZCHNowskim i PCowskim przebiegała wręcz wzorowo. Wszystko zmieniło się podczas tej kadencji. Dawni członkowie ZCHN zostali całkowicie zmarginalizowani w swojej obecnej partii, ich koledzy o pecetowskich korzeniach traktowali ich z pobłażliwością lub słabo ukrywanym szyderstwem. Marek Jurek, który teoretycznie jest wiceprezesem partii i marszałkiem sejmu został sprowadzony do roli marionetki poruszanej przez Kaczyńskiego i nic od niego nie zależy. Ale najgorszy był sposób w jaki Kaczyński potraktował Marcinkiewicza. Przyznam, że nigdy za nim nie przepadałem ale autentycznie zrobiło mi się go żal. Rzucony na odcinek nie do wygrania (po tym co zostawiła po sobie ekipa Kaczyńskiego żaden pisowski kandydat w Wawie nie miał najmniejszych szans), później zrugany przez Lecha za "zbyt słabe uwypuklenie sukcesów (buahahaha) jego prezydentury", poniżony propozycją objęcia ministerstwa od niczego. Na koniec okazało się że wprawdzie Netzel może zostać szefem PZU ale Marcinkiewicz nie może być szefem PKO BP. I najbardziej popularny premier od czasów Mazowieckiego skończył na emigracji zarobkowej w Londynie. W tej sytuacji nic dziwnego, że dawni ZCHNowcy popadli we frustrację i wbrew zastrzeżeniom dworu Kaczyńskiego zajęli się sferą ideową czyli tą dla nich najważniejszą. I tu po raz kolejny spotkali się z całkowitym brakiem empatii innych posłów PiSu. Dawni działacze PC nie są bowiem w stanie pojąć tego, że dla ludzi takich jak Marek Jurek czy Marian Piłka wiara katolicka jest naprawdę ważna, że nie jest tylko jednym z elementów marketingu politycznego. Z projektu (idiotycznej zresztą) ustawy antypornograficznej Mariana Piłki PCtowcy wycofali swoje podpisy i przez to nie wejdzie ona pod obrady sejmu. Poprawka do Konstytucji, która miała chronić życie w formie zaproponowanej przez prezydenta będzie najprawdopodobniej nieważna - Kaczyński wymyślił bowiem żeby wpisać ją do przepisów przejściowych Konstytucji RP. ZCHNowcy zostali oszukani po raz kolejny. Czy skończy się to podziałem partii czy tylko większą awanturą trudno powiedzieć. Obowiązująca ordynacja wyborcza i sposób finansowania partii politycznych konserwuje istniejące już ugrupowania. Poza tym do władzy w PiSie i Polsce prze bardzo sprawna i ambitna grupa - minister Ziobro i jego koledzy. Ale to już temat na kolejny wpis.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)