raczej kosmetyczne. Tak więc PiS zdobędzie 30-35% głosów, PO 30-35% głosów, LiD - około 15% głosów, PSL, Samoobrona, LPR - na granicy progu
wyborczego. Nie ma większego znaczenia, która z dwóch głównych partii wygra.
Znaczenie ma jedynie to, która z nich stworzy koalicję rządzącą.
W tej sytuacji najbardziej prawdopodobną koalicją jest PiS-LiD.
PiS zrobi wszystko by utrzymać się u władzy. Bowiem tylko pozostawanie u władzy stwarza szanse na to, że afery, które nakręciła ta partia pozostaną niewyjaśnione.
"Rozmowy" Lipiński - Beger, prowokacja przeciw Lepperowi, "samobójstwo"
Barbary Blidy to tylko najbardziej głośne ze spraw, które powinny zostać pod dywanem w interesie PiSu.
Poza tym elektorat PiS i popierający tą partię tzw prawicowi publicyści
bez problemu zaakceptowali koalicję z Samoobroną. Myślę, że zaakceptowanie koalicji
PiS-LiD to również nie będzie żaden problem. Niezawodny Kurski ogłosi, że cały partyjny beton na czele z Millerem przeszedł do Samoobrony, że Olejniczak nigdy nie był w PZPR i ciemny lud to kupi. Dodatkowym atutem tej koalicji jest L.Kaczyński, który pełni obowiązki prezydenta.
Druga możliwa koalicja to PO-PSL jednak szansę na nią oceniam na mniej niż 1%. Musiałoby się stać coś naprawdę bulwerującego w tej nudnej kampanii, żeby PO dostała więcej niż 35% a PSL około 10%. Koalicja ta miałaby niedużą większość, a jej projekty ustaw byłyby wetowane przez Kaczyńskiego.
W dodatku musiałaby się zmierzyć z efektem "rządów" PiSu, które już w przyszłym
roku będą widoczne z całą jaskrawością.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)