Prasowej Solidarności miały być wymysłem antypisowskich mediów.
Co gorsza z prokuratury zaczęły wychodzić niepokojące szczegóły. Otóż dowody przeciwko ministrowi sportu były już w lipcu, także wtedy gotowy był już akt oskarżenia. Jednak prokurator Janicka robiła wszystko by do aresztowania doszło dopiero po wyborach. Nawet najbardziej fanatyczni zwolennicy PiSpartii poczuli niepokój. Afera coraz bardziej zbliża się do Zbigniewa Zero Ziobry, ostatniego asa w rękawie Kaczyńskich. Czyżby prawdą miało byc to co piszą "źli ludzie" od dawna - że głównym zadaniem Zera było osłanianie przękręciarzy z PiSu przed odpowiedzialnoscią karną ?
Dzisiejszy felieton Sakiewicza (człowiek od mokrej roboty PiSpartii, rozpoczął nagonkę na arcybiskupa Wielgusa) przeważył szalę. Otóż "dziennikarz" ten ma sprawę karną, którą wytoczyła mu telewizja TVN
i od dłuższego czasu stosuje tzw patent Leppera czyli nie stawia się na rozprawach.
Tym razem jednak przesadził, ponieważ jako powód nieobecności podał pobyt za granicą - szkoda, że nie urodziny kolegi. Sąd postanowił go zdyscyplinować i nakazał doprowadzenie przez policję i spędzenie doby w areszcie.
No i się zaczęło. Takiej histerii w jaką wpadli zwolennicy PiSpartii jeszcze nie widziałem. Oczywiście
za decyzję niezawisłego sądu odpowiada nieistniejący jeszcze rząd Tuska. Dlaczego ? Bo tak.
I jeszcze ta data - 13grudnia. Dla niektórych zwolenników PiSpartii to dowód na prawdziwość słów prezesa o tym, że jak wygra PO to będzie nowy 13 grudnia.
Ciekawe czy niektórzy znowu podpiszą "sfałszowaną" lojalkę ...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)