Wygląda na to, że niejaki Kaczyński naprawdę myślał, że wygra wybory i uda mu się sklecić koalicję z LiDem. Po przegranych wyborach wataha wpadła w panikę o czym świadczą następujące zdarzenia:
Na początku listopada wyszło na jaw, że dwa dni po przegranych wyborach Kaczyński wydał zarządzenie dotyczące niszczenia dokumentów legalizacyjnych. Zazwyczaj są one przechowywane kilkadziesiąt lat a o ich zniszczeniu decyduje komisja - dzięki zarządzeniu Kaczyńskiego mogły byc niszczone na bieżąco na podstawie decyzji szefa ABW.
Tuż po przegranych przez PiS wyborach socjalista Olszewski zdecydował o przeniesieniu komisji weryfikacyjnej WSI do Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Niejako przy okazji zginęło trochę dokumentów w tym fragment aneksu do tzw. raportu Macierewicza.
Szef kontrwywiadu wojskowego nie może doliczyć się kilkudziesięciu komputerów, które zniknęły po odejściu ekipy Antoniego Macierewicza. Podobno są w BBN, jednak kontrolerzy nie zostali wpuszczeni przez socjalistę Olszewskiego. Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.
Przedwczoraj wyszło na jaw, że zniszczeniu uległ laptop zera Ziobry, jego asystenta oraz Engelkinga. Oprócz tego zero zniszczyło 4 prepaidowe karty SIM. Działanie zera są logiczne - bez kart SIM nie można wystąpić do operatora o bilingi.
Z tego co pamiętam, to przez ostanie kilkanaście lat żaden rzad nie niszczył dokumentów związanych ze swoją działalnością. Ostatni raz, w 1989 r. robiło to kierownictwo PZPR, które zniszczyło protokoły obrad Biura Politycznego z lat 1982-1988 oraz oficerowie SB, którzy spalili teczki.
Podobieństwo tych zdarzeń nie jest przypadkowe - obie grupy miały sporo do ukrycia. Zarówno kierownictwo PZPR jak i wataha Kaczyńskiego.
58
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (8)