No i rozpętała się dyskusja.
Wg. Rezepy eksperci znaleźli ślady materiałów wybuchowych na wraku Tupolewa. Skąd taka informacja? Ciężko powiedzieć, ale istotne jest stanowisko oficjalne dysponentów wyników wstępnych badań. I właśnie to stanowisko jest jeszcze bardziej ciekawe niż doniesienia Rzepy.
Prokuratura potwierdza, że eksperci pojechali ze sprzętem do wykrywania, a właściwie wstępnego szacowania, obecności materiałów wybuchowych. Bezpośrednie wyniki tego badania mogą kategorycznie wykluczyć obecność materiałów wybuchowych lub dać podstawy do dalszych badań w tym kierunku. Innymi słowy, jeśli to badanie niczego nie wykaże sprawa jest jasna, z drugiej strony, jeśli jednak "sprzęt zapika" trzeba dalej badać, a takich badań, czy raczej, wyników takich badań jeszcze nie ma.
I właśnie tu zaczyna się proces rozmiękczania, dezinformacji i mataczenia. Jakie bowiem jest oficjalne stanowisko prokuratury? Dementujemy - nie ma śladów materiałów wybuchowych. Rzepa podała nieprawdziwe informacje. A zastanawiające jest, na jakiej podstawie taki wniosek, skoro sama twierdzi, ze wyników szczegółowych badań nie ma i może będą za pół roku! Zatem, nie wiedzą co to za substancje, ale wiedzą, że to nie jest trotyl. Więc może woda kolońska?
Pokrętna logika, ale więcej nie potrafią.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)