Dzień pierwszy: "Dzięki uśmiechniętym rządom złapaliśmy pana Boga za nogi i Polska dostanie pieniądze z UE. Dostanie!".
Dzień drugi: "Polska nie dostanie, a pożyczy te pieniądze, ale zarobi polski przemysł zbrojeniowy".
Dzień trzeci: "Co prawda Polska pożyczy te pieniądze i jeszcze włoży sobie na głowę mechanizm warunkowości w zależności od posłuszeństwa wobec Niemiec, ale za to pod pojęciem polski przemysł zbrojeniowy rozumiemy, że firma może być niemiecka, byle w Polsce".
Skąd zdziwienie? To jest spójne z niemiecką narracją. Co wydarzyło się w Polsce, zostaje w Polsce. Obozy były gdzie? No w Polsce. To kto jest winny i zły? Polacy. Kurtyna.
Uśmiechajcie się Polacy! Ja wiem, że przybyło 100 tys. bezrobotnych w bardzo szybkim czasie, ale pan rzecznik mówi, że jesteśmy tygrysem. Uśmiechajcie się i głosujcie na nową przystawkę Tusk Centrum, bo jest nowa okazja do nabrania się.
Czy wiecie, że już nawet tuskowi ekonomiści mówią, że za 5 lat trzeba zapiąć pasy bo będzie wesoło - odsetki od długu będą przyrastały szybciej niż nasze PKB. Będziemy jednym z najbardziej zadłużonych państw UE z długiem publicznym sięgającym 107 proc. PKB. To jest prawie dwukrotnie więcej niż miały pisiory w ostatnim, najgorszym roku.
To teraz policzmy na chłodno, bo zaraz będą pisać, że tu konfederactwo i pisiorstwo uprawiam. Sam też kredyt mam to liczyć muszę każdą złotówkę. SAFE to 44 mld euro pożyczek, czyli około 200 mld złotych na 45 lat. Wydamy je na technologie, które za 15 lat mogą właściwie nie mieć znaczenia na polu walki. A teraz najlepsze. W 7 lat i niespełna 3 kwartały 87 mld złotych wpłacił Orlen do budżetu za Daniela Obajtka
Czyli reasumując... sami sobie byśmy mogli sfinansować SAFE w około 18 lat, bez żadnego długu. Poprawcie mnie, jeśli się mylę. Skoro kredyt jest na 3%, to znaczy, że pożyczamy 200 mld, a spłacamy 366 mld? Przy 10 letniej karencji? Czyli zanim zaczniemy spłacać kapitał, mamy 60 mld kosztu?
Fascynujące jest to, jak szybko nauczyliśmy się mylić uzależnienie z sukcesem. To jest mentalność. Mentalność, w której pożyczone pieniądze ogłasza się zwycięstwem, dług - inwestycją w godność, a mechanizm warunkowości - dowodem europejskiej dojrzałości.
Mentalność, w której 200 miliardów długu nazywa się "historyczną szansą", ale 87 miliardów wypracowanych zyskiem w spółce państwowej nazywa się złodziejstwem. I tu nie chodzi nawet o to, kto rządzi. Chodzi o to, że przestaliśmy rozróżniać między kapitałem a kredytem, między suwerennością a dostępem do przelewu, między dumą a potrzebą aprobaty.
Zamiast liczyć, wolimy wierzyć. Zamiast pytać - uśmiechać się. Bo uśmiech lepiej wygląda w telewizji.
Wszyscy mówią o bezpieczeństwie, a nikt nie mówi o zależności. O tym, że największym zagrożeniem nie jest brak pieniędzy, tylko brak samodzielności. O tym, że dług to nie tylko rata - to także relacja. A relacje z wierzycielem rzadko bywają partnerskie. I może właśnie dlatego ta historia jest tak spójna.
Od "dostaniemy", przez "pożyczymy", po "pożyczymy od właściwych ludzi". Od dumy, przez euforię, po konieczność tłumaczenia się z rachunków, których jeszcze nikt nie wystawił, ale w każdej chwili będzie można wystawić je na dowolną kwotę... a wszyscy klaszczą.
Mnie to przeraża. Deal życia. Przepraszam, ale ma rację premier Tusk wypowiadając się o własnych wyborcach. To są zj*by. Niech ich niemiecki ambasador pilnuje, bo sami biegną na obozowe druty, a to przecież niedobrze... nie zdążą spłacić.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)