Spiryto.Libero Spiryto.Libero
401
BLOG

Mam jak najgorsze zdanie o Hołowni... ale

Spiryto.Libero Spiryto.Libero Polityka Obserwuj notkę 16
uważam, że dziś każdy przyzwoity człowiek, widząc to, co robi z tym politykiem Uśmiechnięty Populizm, powinien stanąć po stronie Hołowni.

image


W swojej przemocowości i podłości ta władza przebija kolejne rekordy. Najpierw farmami hejterów zaatakowała dzieci polityków byłej Trzeciej Drogi, przypomnę, że te trolle posuwały się do grożenia śmiercią, no ale wiemy, że to nie problem. Problemem jest niewłaściwy komentarz o Owsiaku.

A teraz ujawniają, za pomocą swoich wiernych cyngli medialnych, stan zdrowia Hołowni, upubliczniając info o jego leczeniu psychiatrycznym i depresji (dokładniej cyngiel Nizinkiewicz).

A ja mam tylko dwa krótkie komentarze.

1- Pamiętajcie. Uśmiechnięty Populizm, którego zasadą jest hejt, terroryzuje i gnoi także swoich. Pilnuje, żeby nie było tam grama niezależności, ideowości, żeby dominowała tępota, mierność i infantylna agresja. A każdy, kto chce inaczej, będzie niszczony.

2- Nieważne, jakie masz poglądy, co myślisz, kim jesteś, jesli podskoczysz Tuskowi, uśmiechnięta władza cię nazwie pisiorem, zgn#i i zniszczy, napuszczajac swoje trolle i cyngli medialnych.

Przecież to, co teraz spotyka Hołownię to tylko kontynuacja tego, co nastąpiło w czerwcu 2025. Starczyło, że raz skrytykował władzę, że nie zgodził się na radykalny gwałt na państwie, na zniszczenie podstaw demokracji w Polsce... i PiSior.

Tak, partia Hołowni okazała się być... tajnym sprzymierzeńcem PiSu. Zakamuflowaną opcją Kaczyńskiego.

Pomijając paranoiczność i idiotyzm tej narracji, pokazuje to kolejną prawdę o Uśmiechniętej Polsce. PiSem staje się każdy, kto jest postrzegany jako zagrożenie dla populizmu Tuska. Lewak, prawak, niezależny samorządowiec, ba, nawet członek Uśmiechniętej Władzy, jeśli tylko zachowa się niewłaściwie. Dowodzi to jednego. Póki istnieje Tusk i skupione wokół niego zdeprawowane środowisko medialnych cyngli, żadna nowa jakość, (a właściwie jakakolwiek jakość) nie jest możliwa po tzw. „liberalnej stronie”. Każda dyskusja, refleksja czy symptom wolności myśli będzie traktowana jako egzystencjalne zagrożenie, jako "wspieranie PiSu".


image


https://x.com/DawidWildstein/status/2025958617287942346

Szymon Hołownia napisał 

"Redaktor Jacek Nizinkiewicz postanowił, bez mojej wiedzy, zgody, bez rozmowy ze mną, przemocowo mnie 'wyoutować' i ujawnić publicznie, na co choruję, na podstawie plotek, o których usłyszał na mieście od mojego 'otoczenia'"

"'Newsa' spowija oczywiście czuła zachęta, by w kryzysie szukać pomocy, przekuwać slabość w siłę, oraz świętować wypadający dziś Dzień Walki z Depresją. Tytuł, zdjęcie, wszystko podporządkowane jest jednak wyraźnie jednemu celowi: sprzedać moją prywatność, dobrze na tym zarobić" 

Hołownia podkreślił, że "fala nienawiści" jakiej doświadczył po zaprzysiężeniu prezydenta i rozmowach m.in. z Jarosławem Kaczyńskim, "nie pozostały bez wpływu na stan mojego zdrowia"
"O wszystkim, o czym uznam za stosowne, że chcę publicznie opowiedzieć, z pewnością opowiem w swoim czasie. Niezmiennie stoję jednak na stanowisku, że wyłącznym dysponentem informacji o swoim stanie zdrowia zawsze i bezwarunkowo powinien być sam chory. Gwarantuje mu to prawo, a także zwykła przyzwoitość" - podkreślił Hołownia.

Polityk stwierdził, że "obrzydliwym" było ujawnienie przez "Gazetę Wyborczą" nazw leków, jakie w przeszłości brał szef BBN Sławomir Cenckiewicz. Porównał artykuł do tekstu Nizinkiewicza.

"Przewiduję rzecz jasna, że nastąpi teraz lawina tłumaczeń, iż 'opinia publiczna ma prawo wiedzieć'. Osoby chore mają z kolei prawo, by żyć. By próbować stawać na nogi. Pokonywać każdego dnia narzucane przez chorobę ograniczenia. Płacą za to wielką cenę. Nie potrzebują hałasu, tego by ktoś robił z nich exemplum wbrew ich woli, żeby karmił ich losem publiczność, by tak samemu zarobić na życie" - napisał Hołownia.

"Nie choruję na depresję, zmagam się z innymi wyzwaniami"

Zwrócił się do Nizinkiewicza i zarzucił mu, że postąpił "podle". "Oby, wszyscy ci, którzy w Międzynarodowym Dniu Walki z Depresją, odważają się wyjść z kręgu cierpienia, szukają swojej nadziei, NIGDY dla NIKOGO nie stali się przedmiotem politycznej gry, towarem, przypadkiem do kazania, tekstu czy ploteczek" - napisał.

"Za nich wszystkich - trzymam najmocniej kciuki. Choroba nie odbiera Wam człowieczeństwa, nikt nie ma prawa zabierać Wam godności, kraść prywatności, zasypywać ciekawskimi pytaniami" - podkreślił Hołownia. "Macie prawo iść ku zdrowiu własną drogą, w swoim tempie. Oby zawsze spotykała Was na niej czuła wrażliwość, bezpieczne wsparcie. Obyście zawsze mieli odwagę szukać leczenia, nawet gdy wszyscy wokół będą zwalać Wasz brak napędu do życia, chęć ucieczki, skulenia się w sobie, na chandrę, czy słabsze 'nastroje'" - napisał.

"Niech to wszystko będzie dla Ciebie, Jacku, lekcją, którą wyniesiesz z tego dnia. Choroba to nie towar, choremu się towarzyszy, nie plotkuje o nim. I nie, nie choruję na depresję, zmagam się z innymi wyzwaniami. Jestem na dobrej drodze, leki działają, odzyskuję siły. Chcę wierzyć, że zamiast zdzierać ze mnie bandaże i pokazywać je tłumom, będziesz odtąd raczej tymi samymi rękami trzymał za mnie kciuki" - zaznaczył.

"Chcę też, naiwnie, wierzyć że Ty, i Twoi rozgrzani politycznym zapałem koleżanki i koledzy z mediów, weźmiecie sobie wreszcie do serca słowa, którymi kończysz swój tekst: 'wybrańcy narodu są ludźmi z krwi i kości'.

Tak, są. Jak wszyscy. I jak każdego - słowa płynące z otoczenia mogą ich ranić. I zabijać" - podkreślił Hołownia.


Wieczorem 23 lutego "Rzeczpospolita" słowami redaktora naczelnego przeprosiła Szymona Hołownię, a artykuł zniknął z jej internetowego wydania

Sygnalista GRU. Sowiecki spamer

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka