Od kilku dni budzę się w innym kraju, niż ten, w którym mieszkałem przez ostatnie lata. Przecieram oczy i nie wierzę. To nie ten sam kraj. To nie ci sami ludzie. To nie te same ulice. To nie te same rozmowy i uczucia.
Wiszące polskie flagi w oknach, ludzie starsi i młodzi publicznie, przed kamerą mówią o swoim patriotyzmie i przywiązaniu do tego, co kochał L.Kaczyński - do Ojczyzny. Nie wstydzą się łez, nie wstydzą się pokazać publicznie twarzy. Kiedyś propozycja wychowania patriotyczne w szkołach wzbudzała ogólny śmiech i drwinę, dzisiaj to zaszczyt i chluba być patriotą
Zwyczajni ludzie mówią, jakim zwyczajnym człowiekiem był Lech Kaczyński i jego małżonka.
Sportowcy i komentatorzy sportowi mówią, jakim fanem i znawcą sportu był Lech Kaczyński.
Dziennikarze mówią, jakim pełnym poczucia humory i nie zważającym na konwenanse był Lech Kaczyński.
Czuję się jak ryba, która oglądała świat przez szybki akwarium. Nagle ktoś te szyby rozbił i okazało się, że świat na zewnątrz jest inny, niż ten oglądany przez lata.
Kto mnie tak oszukiwał, zakłamywał świat, w którym żyłem. Czy tamten był prawdziwy, czy ten, w którym jestem obecnie?
Wolę ten, prawdziwy i szczery do łez, z momentami wzruszeń, okazywanych uczuć. Wole Polskę prawdziwą bez kłamliwego PR-u, w którym uczciwy człowiek jest nieudacznikiem, a oszust jest bohaterem telewizyjnym.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)