Arkadiusz Jadczyk Arkadiusz Jadczyk
1953
BLOG

Simone Weil, prawda, religia i nauka

Arkadiusz Jadczyk Arkadiusz Jadczyk Kultura Obserwuj notkę 9

 

Kim była Simone Weil? Na polskiej Wikipedii polegać nie możemy i nie powinniśmy – przedstawia wielce okaleczony i zniekształcony jej obraz. Można jedynie zacytować pierwsze dwie linijki :
 
Simone Adolphine Weil (ur. 3 lutego 1909 w Paryżu, zm. 24 sierpnia 1943 w Ashford w Anglii) - francuska filozof i myślicielka chrześcijańska (choć chrztu nie przyjęła) żydowskiego pochodzenia. Siostra matematyka André Weil.
 
 
i odesłać doWikipedii angielskiej. A jeszcze lepiej – do francuskiej.
 
Uwaga: Warto korzystać z wielu źródeł, nigdy nie poprzestawać na jednym, gdy dostępne są inne. Na przykład: W polskiej Wikipedii mamy „siostra matematyka”. Z angielskiej: „Her only sibling was André Weil, who would go on to become one of the greatest mathematicians of the 20th century” dowiadujemy się, że był to jeden z najwybitniejszych matematyków dwudziestego wieku. Francuska Wikipedia w pierwszym zdaniu określą ja jedynie jako filozofia, o mistycyzmie cisza.
 
Uwaga: Jedno ze znanych i cytowanych stwierdzeń Weila (trzy lata starszego od swej siostry): „Bóg istnieje ponieważ matematyka jest konsystentna, zaś Szatan istnieje, ponieważ nie potrafimy tego dowieść.” Inne to jego „prawo zatrudniania na uniwersytetach”: „Ludzie pierwszej klasy zatrudniają ludzi pierwszej klasy. Ludzie drugiej klasy zatrudniają ludzi trzeciej klasy. Ludzie trzeciej klasy zatrudniają ludzi piątej klasy.” Jeśli zatrudniającymi w naszych uniwersytetach są często ludzie trzeciej klasy lub niższej, nietrudno wywnioskować kogo zatrudniają a kogo się pozbywają
 
Zmarła młodo, w wieku lat 34 – zagłodziwszy się sama, bez wyraźnego powodu, na śmierć. Zainteresowała mnie ta postać, bowiem wiele i z pasją pisała o nauce. Przeczytałem z z zainteresowaniem odpowiednie fragmenty z jej notatek, spisanych na krótko przed śmiercią, i opublikowanych pośmiertnie w tomie „Zakorzenienie” (S. Weil, Zakorzenienie, przeł. A. Wielowieyski, Warszawa 1961). Zanim przejdę do dyskusji jej stanowiska w sprawach nauki, przytoczę fragmenty przedmowy do "Zakorzenienia", przedmowy napisanej przez laureata nagrody Nobla w dziedziny literatury Thomasa S. Eliota.
 
Po lekturze „Czekając na Boga" oraz obecnego tomu zdałem sobie sprawę, że muszę spróbować ogarnąć osobowość autorki iże nieustanne powracanie do całości jej dzieł jest niezbędne do powolnego procesu rozumienia. Podejmując tę próbę, nie możemy być rozproszeni — co często zdarza się podczas pierwszego czytania — zastanawiając się, jak daleko i w których punktach zgadzamy się z nią lub nie. Musimy po prostu poddać się oddziaływaniu jej osobowości geniusza, pokrewnego geniuszowi świętych.
Być może słowo „geniusz" jest nieodpowiednie. Jedyny duchowny, z którym kiedykolwiek rozmawiała na temat swej wiary i własnych wątpliwości, powiedział: Sądzę, że jej duch jest nieporównywalnie większy od jej geniuszu. To kolejna sposobność, by pokazać, że nasze pierwsze spotkanie z Simone Weil nie powinno być wyrażane w kategoriach aprobaty lub dezaprobaty. Trudno mi pojąć, że ktoś mógłby się zgodzić z wszystkimi jej tezami, albo też zdecydowanie nie odrzucić niektórych. Zgoda i sprzeciw są jednak sprawą drugorzędną: to bowiem, co jest tu istotne, to poznanie wielkiej osobowości. Simone Weil mogła stać się świętą. Dochodząc do stanu świętości napotykała przeszkody, ale też miała większą siłę do ich pokonania niż reszta z nas. Taki potencjalny święty może być bardzo trudną osobą: podejrzewam, że Simone Weil była czasem nie do zniesienia. Uderzające jest tutaj zestawienie jej prawie nadludzkiej pokory z tym, co objawia się jako oburzająca arogancja. Francuski ksiądz, którego wyżej przywołałem, twierdzi, że nie pamięta, aby kiedykolwiek Simone Weil, niezależnie od swego szczerego pragnienia zachowania obiektywności, ustąpiła w trakcie dyskusji. Ta uwaga rzuca światło na większość jej dzieł. Nie wierzę, aby Simone Weil odnajdywała przyjemność w stosowaniu retoryki, ostentacyjnym pokonywaniu swych rozmówców — w pewnego rodzaju pobłażaniu sobie, do którego, jak przypuszczam, niebezpiecznie blisko, doszedł Pascal w swych „Prowincjałkach". Cała jej myśl jest tak spójna, że opuszczenie któregoś jej sądu wymagałoby reinterpretacji całości, a to z kolei byłoby procesem bolesnym. W szczególności w wypowiedziach ludzi tak młodych jak Simone Weil — — u których trudno dostrzec dystans i poczucie humoru — egotyzm oraz bezinteresowność mogą wydawać się tak podobne do siebie, że łatwo popełnić błąd, nie rozróżniając ich.”
 
Dalej Eliot usprawiedliwia niedojrzałość intelektualną Simone Weil w tych słowach:
 
Stwierdzenie, że duch Simone Weil był nieporównywalnie większy od jej geniuszu, zostanie opacznie zrozumiane, jeśli wywoła wrażenie deprecjonowania jej intelektu. Z pewnością bywała niesprawiedliwa oraz gwałtowna, popełniała zdumiewające błędy i popadała w przesadę. Ale te cięte twierdzenia, które poddają próbie cierpliwość czytelnika, wynikają nie ze skazy jej intelektu, lecz z nadmiaru temperamentu. Pochodziła z rodziny o tradycjach intelektualnych — jej brat był wyróżniającym się matematykiem, co w jej opinii było zajęciem sprzyjającym rozwojowi ducha. Rozum, próbujący ogarnąć problemy w szczególności takie, które dręczyły Simone Weil, dojrzewa wolno, a nie można zapomnieć, że umarła ona w wieku trzydziestu trzech lat. Sądzę, że zwłaszcza w „Zakorzenieniu" dojrzałość jej społecznej i politycznej myśli jest godna uwagi. Została obdarowana potężną duszą, która miała dopiero dorosnąć. Nie powinniśmy więc poddawać krytyce filozofii trzydziestotrzyletniej osoby, tak jak gdyby to była filozofia kogoś o dwadzieścia, trzydzieści lat starszego.”
 
Czytając te słowa coś się we mnie burzy. Bo albo oceniamy filozofię albo osobę. Jeśli oceniamy filozofię, to nie ma absolutnie żadnego znaczenia ile lat miał autor. Co innego gdy oceniamy osobę.
 
Po tym wstępie sugerującym iż mamy do czynienia z tekstem kontrowersyjnym przejdę do tego co mnie osobiście najbardziej interesuję – kwestii prawdy i kwestii nauki. Pominę jej bardzo surową krytykę Kościoła Rzymsko-Katolickiego i zorganizowanego Chrześcijaństwa we współczesnym wydaniu. Osoby zainteresowane mogą zajrzeć same do „Zakorzenienia” i, być może, zapoznać się z próbami odpowiedzi na argumenty Simone Weil, na przykład w artykule Emmanuela Levinas „Simone Weil przeciw Biblii
 
Thomas Eliot ostrzega czytelnika przed wyrywaniem jej stwierdzeń z kontekstu. Istotnie, Weil w jednym miejscu pisze jedno, w innym pisze coś zupełnie przeciwnego. Trzeba się domyślać co kotłowało się w jej duszy, o co jej naprawdę idzie. Metody naukowe w tym przypadku zawodzą, byłyby stratą czasu i energii, chybieniem. Musimy też wziąć pod uwagę kłótliwą naturę autorki, o czym wspomniał Eliot, jej nieumiejętność i niechęć do nawiązywania bliskich kontaktów międzyludzkich, co było prawdopodobnie jednym z elementów jej, praktycznie samobójczej, śmierci (jako, że nie dała się ochrzcić, to chyba nie popełniła przy tym wielkiego „grzechu”?).
 
Simone Weil ostro krytykuje naukę w jej obecnej postaci. Przez „obecną postać” rozumie ona praktycznie wszystko co nastąpiło po Grekach. No, prawie wszystko. Nauka, jej zdaniem, wynaturzyła się. Stała się pogonią za sławą. Tak zwani „uczeni” twierdzą iż kochają „prawdę” gdy w istocie czerpią ze swej działalności naukowej uciechę podobną do tej jaką czerpią ludzie rozgrywający partie szachów, gdy chodzi po prostu o to by 'grac i wygrać.” Do działalności naukowej swego brata, matematyka, odnosi się z pewnym pobłażaniem. I tak pisze ona (nie mam polskiego wydania „Zakorzenienia”, podaję więc wersję angielską i jej tłumaczenie) :
 
There is a certain mathematician who readily compares mathematics to sculpture in a particularly hard stone. People who present themselves to the public as the highpriests of truth strangely degrade the rôle they have assumed by comparing themselves to chess players; the comparison with a sculptor is at any rate more becoming. But if one’s vocation is to be a sculptor, it is better to be a sculptor than a mathematician.”
 
Jest pewien matematyk, który chętnie porównuje matematykę do rzeźbienia w szczególnie trudnym kamieniu. Ludzie, którzy prezentują się publiczności jako wysocy kapłani prawdy w jakiś dziwny sposób degradują przyjętą przez siebie rolę porównując się do szachistów; porównanie z rzeźbiarzem już bardziej uchodzi. Ale jeśli czyimś powołaniem jest rzeźbiarstwo, to wszak lepiej być rzeźbiarzem niż matematykiem.”
 
A o co tu idzie? Idzie o to, że Andre Weill w roku 1940, z więzienia, napisał wielostronicowy list do swojej siostry w odpowiedzi na jej pytanie co go w jego pracy pociąga. Weil zaczął swój list od ostrzeżenia, że prawdopodobnie większa część z tego co napisze będzie dla Simone niezrozumiałe. I w samej rzeczy list Weila zawiera wiele pojęć zrozumiałych jedynie dla zawodowych matematyków. Pod koniec swego listu pisze tak:
 
You doubt and with good reason that modern axiomatics is serious work. When I invented (I say invented, and not discovered) uniform spaces, I did not have the impression of working with resistant material, but rather the impression that a professional sculptor must have when he plays by making a snowman. It is hard for you to appreciate that modem mathematics has become so extensive and so detailed that it is essential, if mathematics is to stay as a whole and not become a pile of little bits of research, to provide a unification, which absorbs in some simple and general theories all the common substrata of the diverse branches of the science, suppressing what is not so useful and leaving intact what is truly the specific detail of each big problem. This is the good one can achieve with axiomatics (and this is no small achievement). This is what Bourbaki is up to. „
 
Wątpisz, i to nie bez powodów, w to, czy współczesna aksjomatyka jest poważną pracą. Gdy wynalazłem (podkreślam „wynalazłem” a nie „odkryłem” przestrzenie jednostajne, nie miałem wrażenia, że pracuję z opornym materiałem lecz raczej uczucie zawodowego rzeźbiarza lepiącego śnieżnego bałwana. Trudno ci docenić to, że współczesna matematyka stała się tak rozległa i tak szczegółowa, że jest rzeczą istotną, jeśli nie chcemy by matematyka stała się stertą małych kawałków, by dokonać unifikacji, która wchłonie w proste i ogólne teorie wszystkie wspólne warstwy z różnych dziedzin nauki, odrzucając to, co nie okazało się użytecznym i pozostawiając nienaruszonym to co jest specyficzną własnością każdego wielkiego problemu. I to jest właśnie to dobro, które można osiągnąć przez aksjomatyzację (a nie jest to bynajmniej małe osiągnięcie). I o to właśnie chodzi grupie Bourbaki.”
 
Cóż, nie jest rzeczą łatwą pojąć o co chodzi matematykom i Simone tego nie pojęła. Tak jak nie pojęła o co chodzi fizykom, choć pojęła świetnie wynaturzenia nauki. Simone Weil nie mogła zrozumieć tego, że niektórym uczonym w samej rzeczy może chodzić o Prawdę. Faktem jest, że przejmuje się prawdą niewielu. W swym ataku na naukę Simone Weil stwierdza, że „prawdy nie można kochać, bo prawda nie jest kimś”. Przeczy sobie ewidentnie, gdyż w innym miejscu pisze o „miłości piękna” a przecież piękno też nie jest „kimś”. No, zapędziła się. Młoda była i porywcza. Ciekawie natomiast pisze o tym czego by od nauki chciała. Pisze najpierw:
 
Since the spirit of truth is absent from the motives behind science, it cannot be present in science. If one were to expect to find it, on the other hand, to any considerable extent in philosophy and literature, one would be disappointed.”
 
Ponieważ duch prawdy jest nieobecny w motywacjach nauki, nie ma go zatem i w samej nauce. Gdyby kto go chciał znaleźć, w jakimś większym stopniu, w filozofii lub w literaturze, też doznałby rozczarowania.”
 
I dalej wzmacnia to stwierdzenie:
 
The spirit of truth is nowadays almost absent from religion and from science and from the whole of thought.”
 
Duch prawdy jest w czasach dzisiejszych niemal nieobecny tak w religii jak i w nauce, oraz we wszelkiej myśli.”
 
A jak być powinno?
 
The remedy is to bring back again among us the spirit of truth, and to start with in religion and science; which implies that the two of them should become reconciled.
The spirit of truth can dwell in science on condition that the motive prompting the savant is the love of the object which forms the stuff of his investigations. That object is the universe in which we live. What can we find to love about it, if it isn’t its beauty? The true definition of science is this: the study of the beauty of the world.”
 
Środkiem leczniczym winno być przywrócenie w nas ducha prawdy i rozpoczęcie od religii i od nauki, skąd wynika iż te powinny się pogodzić.
Duch prawdy może znaleźć swe miejsce w nauce pod warunkiem, że motywacją uczonego stanie się miłość przedmiotu który bada. A przedmiotem tym jest wszechświat w którym żyjemy. Co możemy w nim znaleźć do kochania jeśli nie jego piękno? Prawdziwą definicją nauki jest właśnie to: badanie piękna świata.”
Następnie zostaje to rozwinięte:
 
How should human thought ever have any other object but thought? That is so well-known a difficulty in the theory of knowledge that one gives up trying to fathom it, leaving it on one side as an accepted fact. But there is an answer. It is that the object of human thought is itself thought. The savant’s true aim is the union of his own mind with the mysterious wisdom eternally inscribed in the universe. That being so, how should there be any opposition or even separation between the spirit of science and that of religion? Scientific investigation is simply a form of religious contemplation.”
 
Czyż ludzka myśl może dotyczyć innego przedmiotu niż właśnie myśl? Jest to tak znany problem w teorii wiedzy, że rezygnujemy z zastanawiania się nad nim i akceptujemy jako fakt. Ale odpowiedź istnieje. Jest nią to, że przedmiotem ludzkiej myśli jest myśl sama. Prawdziwym celem uczonego jest unia jego własnego umysłu z tajemniczą mądrością wpisaną po wsze czasy we wszechświecie. A skoro tak, czyż może istnieć przeciwieństwo czy nawet separacja pomiędzy duchem nauki i religii? Badania naukowe są po prostu formą religijnej kontemplacji”.
 
I na tym pięknym sformułowaniu zakończę. Nie byłbym jednak sobą, gdybym na zakończenie nie napisał czegoś na temat osobowości Simone Weil. Faktem jest, że była odludkiem, nie potrafiła nawiązywać bliskich kontaktów międzyludzkich, była kłótliwa i opryskliwa. W angielskiej dyskusji wikipedystów, przy opisie typu schizoidalnego znajdujemy ją wymienioną jako przykład, w towarzystwie innych znanych osobistości:Isaac Asimov, Jacob Bronowski, Charles Darwin, Bobby Fischer, Sigmund Freud, Bill Gates, Stephen Hawking, Alfred Hitchcock, Theodore Kaczynski, David Keirsey, Doris Lessing, Karl Marx, Claudio Naranjo, Isaac Newton, Cyntia Ozick, Ezra Pound, B. F. Skinner, James Watson, Simone Weil.
 
A co to jest typo schizoidalny? Tutaj polska Wikipedia nam pomoże:
 
Osobowość schizoidalna - ten typ osobowości cechuje się tendencją do izolowania się, niewytwarzania silnych związków oraz wycofywania się z kontaktów emocjonalnych i społecznych, uznawania ich za niepotrzebne. Przy dużej wewnętrznej wrażliwości wyrażanie uczuć jest ograniczone, co powoduje pozorny chłód i dystans uczuciowy. Nie obchodzą ich ani pochwały, ani nagany. Częste jest przy tym poczucie osamotnienia i niezrozumienia przez otoczenie, podejrzliwość, niemożność odczuwania przyjemności. Ludzie tacy na ogół działają samotnie, często żyją w świecie marzeń i fantazji, są ambitni, skłonni do introspekcji, ekscentryczni.
 
Zaburzenie to jest rzadkie w stosunku do innych zaburzeń osobowości i obejmuje mniej niż 1% populacji, częściej występuje u mężczyzn.”

Naukowiec, zainteresowany obrzeżami nauki. Katalog SEO Katalog Stron map counter Życie jest religią. Nasze życiowe doświadczenia odzwierciedlają nasze oddziaływania z Bogiem. Ludzie śpiący są ludźmi małej wiary gdy idzie o ich oddziaływania ze wszystkim co stworzone. Niektórzy ludzie sądzą, że świat istnieje dla nich, po to, by go pokonać, zignorować lub zgasić. Dla tych ludzi świat zgaśnie. Staną się dokładnie tym co dali życiu. Staną się jedynie snem w "przeszłości". Ci co baczą uważnie na obiektywną rzeczywistość wokół siebie, staną się rzeczywistością "Przyszłości" Lista wszystkich wpisów  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Kultura