Układ otwarty
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro" Życie jest religią.
185 obserwujących
1417 notek
3392k odsłony
905 odsłon

Kairos i racjonalna irracjonalność

Wykop Skomentuj17

Czy irracjonalność może mieć racjonalne podstawy? A jeśli tak, to kiedy? I jakie są te podstawy? Czy ma jakieś zalety? Czy możemy się racjonalnej irracjonalności nauczyć – jeśli tego chcemy? Czy warto?

Pisze o tym, między innymi, Amelie Frost Benedikt w artykule „On Doing the Right Thing at the Right Time”. Przedstawię najpierw krótkie fragmenty tego artykułu, potem zaś podam i omówię kilka przykładów, przykładów moim zdaniem ilustrujących ten problem.

Autorka artykułu zajmuje się problemem „właściwego momentu” - greckie kairos – w pismach greckiego retoryka i filozofa Gorgiasa.

Grecy znali dwa podstawowe pojęcia czasu: chronos i kairos. Według nich chronos jest absolutny, uniwersalny i obiektywny. Kairos natomiast jest interpretatywny, sytuacyjny i „subiektywny”. Choć subiektywny, nie znaczy to, że mniejszej wagi. Kairos ma bowiem również w sobie elementy obiektywne, choć psychologicznej natury. Zobaczyć „okazję” do działania – to akt subiektywny. Ale okazje przychodzą i odchodzą, niezależnie od tego, czy ktoś je dostrzega czy nie, czy ktoś z nich korzysta czy nie.

Na wszystko jest właściwy moment. Wiedzą o tym producenci win – wino winno się „starzeć” ani nie za długo ani nie za krótko. Wiedzą o tym rolnicy. Właściwy czas dla zbioru zależy od wielu czynników: od pogody, od tempa wzrostu, od rodzaju użytego nawozu itd. itd. Znając te wszystkie obiektywne dane musimy podjąć decyzję, musimy zdecydować który to moment jest właściwy dla danego działania tak, by móc osiągnąć wynik, przy czym o tym jaki to ma być wynik decydujemy sami – decyzja jest subiektywna.

Nasze decyzje są subiektywne i stad w dużej mierze irracjonalne. Gorgias pisał o konieczności podejmowania decyzji w obliczu niepewności – o używaniu „kairos” po to, by osiągnąć coś nowego i irracjonalnego w miejsce niekończącej się nigdy walki przeciwnych sobie tendencji. Miast powtarzać gotowe do użytku recepty stworzone przez tradycję możemy „otworzyć się na irracjonalną nowość oferowaną przez chwilę”. Poprzez kairyczną spontaniczność i poprzez radykalne otworzenie się na przypadek możemy objąć w posiadanie nowe wymiary twórczej kontroli nad światem.

Nie powinniśmy całkowicie polegać na tradycjach – podkreślał Gorgias. Te utrudniają bowiem spontaniczność w odkrywaniu nowego i czucie właściwego, dogodnego momentu. Miast pewności tradycji i patrzenia wstecz, w historię, Gorgias zalecał kultywowanie spontaniczności i radykalnego otwarcia się na przypadek.

Kairos zależy jednak także od tego, do jakiego stopnia znamy samych siebie. Czy zatem umiejętność korzystania z okazji jest sztuką, którą można nabyć, czy też wrodzoną zaletą? Jest sztuką, która może przerodzić się w zaletę, jeśli będzie stosowana w dobrej sprawie. Właściwe użycie tej sztuki wymaga od nas tego, co Gurdjieff określa mianem „rozważania zewnętrznego” - kiedy bierzemy pod uwagę to, co czują w danej chwili inni ludzie.

Przychodzimy np. do kogoś z jakąs sprawą. Ta osoba może być w danej chwili czymś zajęta lub nie mieć odpowiedniego nastroju. Przychodzimy wtedy w „złym czasie”. Czasem taki ktoś odpowie: „nie mogłeś tego wiedzieć, ale przyszedłeś w nie najlepszej dla Twojej sprawy chwili.” Niby nie ponosimy odpowiedzialności za przyjście z naszą sprawą w nieodpowiedniej chwili, nie wiedzieliśmy bowiem o tym, niemniej rezultat jest kiepski. Dlatego dobrze jest w takiej sytuacji od samego początku zapytać: „Czy przychodzę może w nieodpowiedniej chwili?”

Powróćmy jednak do wspomnianego wyżej koniecznego elementu irracjonalności w wyborze „odpowiedniej chwili”, w wyborze, który może prowadzić do stworzenia czegoś nowego, czegoś spoza tradycji. Oto przypadek pierwszy, wziąłem opis tego przypadku z witryny producenta kalendarzy EDICA

OPOWIEŚĆ O CYWILNEJ ODWADZE W CZASACH, GDY NAWET ŻÓŁTY AUTOBUS BYŁ CZARNO-BIAŁY

Był czwartek, 1 grudnia 1955 roku. Jak co dzień po wyjściu z pracy, 42-letnia Rosa Parks wsiadła do autobusu komunikacji miejskiej w centrum Montgomery – amerykańskiego stanu Alabama, by po męczącym dniu spokojnie dotrzeć do domu. Kupiła bilet i zajęła miejsce w tylnej części pojazdu, przeznaczonej dla czarnoskórych pasażerów. Po kilku przystankach przednia część wypełniła się „białymi” obywatelami. Wedle obowiązujących zasad kierowca nakazał, aby „czarni” pasażerowie zwolnili swoje miejsca siedzące. Większość – choć niechętnie – wypełniła to polecenie, tłocząc się wokół tylnych drzwi autobusu. Siedząca przy oknie Parks spojrzała na ponaglającego ją białego mężczyznę i spokojnie oświadczyła, iż nie zamierza ustąpić miejsca. Kiedy groźby i towarzyszące im obelgi nie zadziałały, wściekły kierowca wezwał policję.

Rosa Parks została zatrzymana i osadzona w areszcie miejskim. Proces będący bezpośrednim skutkiem jej decyzji i wielotysięczne demonstracje stały się krokiem milowym na drodze do zniesienia segregacji rasowej w USA. Po latach zapytana o powody swojego działania Rosa Parks powiedziała: „Byłam po prostu zmęczona, zmęczona ciągłym poddawaniem się”.

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale