Działania i wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka są w Armenii przyjmowane z mieszanymi uczuciami. Jednak dla wielu osób, Trybunał jest szansą żeby prawnie dochodzić swoich praw, skarżąc się na niesprawiedliwość panującą w ojczystym kraju
Protest dyplomatów
Wnioski składane do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na urzędników oraz państwowe instytucje działają dopingująco i przyczyniają się do poprawy przestrzegania praw człowieka. Tym razem przeciwko rządowi Armenii w obliczu, ich zdaniem łamania prawa, wystąpiło 4 byłych armeńskich dyplomatów. Po wyborach prezydenckich w Armenii w 2008 r., w których według oficjalnych danych zwyciężył urzędujący prezydent Serż Sarkisjan, 11 pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych Armenii w różny sposób publicznie oświadczyło, że są zaniepokojeni naruszeniami procesu wyborczego. W grupie protestujących dyplomatów znalazły się osoby, które odpowiadają za złożenie wniosku do Trybunału: rzecznik prasowy MSZ Władimir Karapetyan, szef ds. kontaktów z NATO Marta Ayvazian, doradca do spraw Unii Europejskiej Arakel Semirdzhyan i kierownik działu ds. USA i Kanady Karine Afrikyan. W 2008 r. z polecenia ówczesnego ministra spraw zagranicznych Vartana Oskaniana osoby te zostały zwolnione z pełnionych stanowisk i pozbawione rangi dyplomatów. Jako bezpośrednią przyczynę ich odwołania podano argument złamania prawa podczas pełnienia służby dyplomatycznej, zgodnie z którym dyplomatom nie wolno angażować się w krajową działalność polityczną.
Sprawa w Trybunale
Byli dyplomaci odwołali się od decyzji przełożonych do armeńskiego sądu, a gdy i to nie przyniosło pożądanych rezultatów złożyli sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Linia obrony dyplomatów opiera się na założeniu, że jedynie wyrazili oni swoje zaniepokojenie nieprawidłowościami podczas głosowania, a ich wypowiedzi nie miały charakteru gry politycznej. Armeński rząd bardzo ostrożnie komentuje sprawę. Rzecznik armeńskiego MSZ Tigran Balayan powiedział, że resort przedstawi swoje stanowisko po tym jak rządowi prawnicy zapoznają się z materiałem dowodowym i doprecyzują umocowanie prawne zarzutów.
Przypomnijmy, że 19 lutego 2008 r., według armeńskiej Centralnej Komisji Wyborczej, wybory prezydenckie wygrał Serż Sarkisjan z wynikiem 52,86%. Zwolennicy pierwszego prezydenta niepodległej Armenii Levona Ter-Petrosyana, który w wyborach osiągnął drugi wynik, przez 10 kolejnych dni protestowali na erywańskim placu Wolności przeciwko naruszenion procedur wyborczych. W nocy z 29 lutego na 1 marca przeciwko pokojowym demonstrantom władze użyły siły. Podczas starć manifestantów ze służbami porządkowymi do tłumu otwarto ogień. W strzelaninie zginęło 10 manifestantów, a w całej Armenii ogłoszono stan wyjątkowy.


Komentarze
Pokaż komentarze