Po odzyskaniu przez Armenię niepodległości rozpoczęto tworzenie niezależnej armii. Początek lat 90-tych XX wieku, czyli czas walk o Górski Karabach, był okresem największej dyscypliny. Od tego czasu sytuacja tylko się pogarsza. Temat fali w armeńskiej armii nie jest więc niczym nowym, ale dopiero teraz, dzięki internetowi, udaje nagłośnić się najgorsze koszarowe patologie.
Internetowe protesty
Pod koniec ubiegłego stulecia, historie o pobiciach i zabójstwach w armeńskim wojsku powszechnie krążyły pomiędzy ludźmi. Temat nie był jednak publicznie nagłaśniany: ormiańska prasa wolała pisać o problemach w armii w sąsiednim Azerbejdżanie. O problemach wewnętrznych krajowych sił zbrojnych milczano. Sytuacja zmieniła się wraz z masowym dostępem do internetu. Obecnie w sieci odnaleźć można nagrania, które obrazują prawdziwe relacje pomiędzy przełożonymi, a zwykłymi szeregowymi. Nagrane telefonami komórkowymi filmiki pokazują wulgarne i poniżające traktowanie podwładnych. W celu wsparcia młodzieży gnębionej w armeńskim wojsku postała grupa “Chenk Irelu” (“Nie będziemy milczeć” – przyp. red.). Dzięki tej inicjatywie, na portalu Youtube opublikowano materiał publikujący nadużywania oficera sił zbrojnych wobec rekrutów. Sprawa nabrała rozgłosu, a mieszkający na stałe w Szwajcarii gruziński profesor nauk politycznych George Kaladze postanowił nominować grupę “Chenk Irelu” do pokojowej Nagrody Nobla. W wywiadzie dla portalu Georgia Online tłumaczył, że tego typu relacje rozpowszechniane przez portale społecznościowe mają realny wpływ na rzeczywistość. Nasilające się protesty publiczne powodowane tymi tematami, coraz częściej zmuszają administrację do działania. Istotne, że po działaniach grupy Chenk Irelu, państwowe organy ścigania zaczęły reagować na niepokojące sygnały z wojska. Prof. Kaladze twierdzi, że po publikacji filmów w sieci, zachowania ormiańskich oficerów stały się znacznie bardziej powściągliwie.
Minister nie chce ustąpić
W armeńskich mediach trwa dyskusja na temat tzw. “podejrzanych samobójstw” żołnierzy, na których ciałach rodziny odnajdują ślady przemocy. W celu wyjaśnienia tej sprawy zawiązała się nieformalna grupa “Bez podejrzanych samobójstw w armii”, która w wydanym oświadczeniu, wzywa Ministra Obrony Seirana Ohanyanado ustąpienia ze stanowiska. Młodzi ludzie stojący za akcją uważają, że obecny minister jest odpowiedzialny za chaos panujący w armeńskim wojsku, w tym za samobójstwa i morderstwa żołnierzy. Pomimo protestów, Seiran Ohanyan nie zamierza rezygnować, choć nie widać także początku reform. Wiosną 2011 r. po kraju krążyły plotki, że Ohanian w zwiazku z chaosem panującym w armii oddał się do dyspozycji prezydenta Serża Sarkisjana. Jeszcze we wrześniu br. na Facebooku rozpowszechniano informacje o rezygnacji ministra Seirana Ohanyana. Domysły spekulacje zakończyły się wraz z wystąpieniem rzecznika prasowego Ministerstwa Obrony Dawida Karapetiana, który informacje o potencjalnej dymisji ministra nazwał irracjonalną plotką. Sprawa jest o tyle ciekawa, że Seiran Ohanyan – generał ranny podczas walk o Górski Karabach – jakiś czas temu był wskazywany przez europejskich dyplomatów jako ewentualny kandydat na następcę prezydenta Serża Sarkisiana. Gdy informacje na temat morderstw i przemocy w armii coraz częściej wypływały w sieci, ci sami dyplomaci przyznali, że skoro Ohanian nie może uporać się z wojskiem, to tym bardziej nie poradzi sobie ze sprawowaniem rządów nad krajem. Sam Ohanyan, podobnie jak reszta kierownictwa kraju rozumie, że siły zbrojne są jedną z podstaw funkcjonowania kraju. Nie żałuję ani pieniędzy, ani wysiłku, aby urządzać wielkie parady wojskowe w rocznicę niepodległości Armenii. Niestety, nawet najwspanialsze parady nie stworzą faktycznej dyscypliny w wojsku.
film, o młodym meżczyźnie, który w wyniku prześladowań w wojsku, stracił oko (jęz. ormiański): http://www.youtube.com/watch?v=Tgi6zVSi2-Y&feature=player_embedded


Komentarze
Pokaż komentarze