http://lewica24.pl/swiat/522-armenia-slabnie-poparcie-partii-prezydenckiej.html
Rezultaty po przeliczeniu połowy oddanych głosów przez Centralną Komisję Wyborczą wskazują, że wczorajsze wybory w Armenii wygrała partia prezydenta Serża Sargisjana. Potwierdza to dane uzyskane z wcześniejszych sondaży przeprowadzonych w dniu głosowania przez Instytut Gallupa.
Rządząca Republikańska Partia Armenii uzyskała 46,23-procentowe poparcie. Za nią jest Dostatnia Armenia biznesmena Gagika CarukiaRna z 30 procent poparcia. Ten główny partner koalicyjny partii prezydenckiej podczas kampanii wyborczej krytykował koalicjanta, mając nadzieję na uzyskanie wystarczającej ilości głosów, by zmusić prezydenta do podzielenia się władzą nie tylko w parlamencie, ale i w gabinecie. Wynik znaczało wzrost znaczenia Dostatniej Armenii w porównaniu z poprzednimi wyborami z roku 2007.
Wynik oznacza jednak rozczarowanie dla prezydenta tego najmniejszego ze wszystkim państw postradzieckich. Serż Sargisjan liczył, że jego Republikańska Partia Armenii zdobędzie ponad połowę głosów i tym samym nie będzie musiała dzielić się władzą z żadnym koalicjantem. W kończącej się kadencji partia prezydencka zajmowała 62 miejsca w 131 osobowych, jednoizbowym parlamencie, była więc o włos od większości.
W tegorocznych wyborach w walce o mandaty poselskie startowało osiem partii politycznych i jeden blok wyborczy. Według Gallupa, poza dwiema największymi partiami prawdopodobnie jeszcze trzy przekroczą 5-procentowy próg wyborczy i wejdą do parlamentu. Pozostałe ugrupowania startujące w wyborach to: Partia na rzecz Praworządnego Kraju (OE), Armeńska Federacja Rewolucyjna, partia Dziedzictwo (wspólna lista z partią Wolni Demokraci), Demokratyczna Partia Armenii (DPA), Komunistyczna Partia Armenii (KPA), nowa partia Zjednoczeni Ormianie oraz blok Armeński Kongres Narodowy.
Wybory 6 maja komentuje się jako test poparcia opinii publicznej dla prezydenta, który już za rok będzie ubiegał się o reelekcję. Do głosowania uprawnionych jest niemal 2,5 mln z 3,3-milionowej ludności kraju.
Międzynarodowi obserwatorzy z Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie ocenili poprzednie wybory parlamentarne z 2007 r. jako niespełniające demokratycznych standardów. Społeczność międzynarodowa obawiała się, by w tym roku nie doszło do aktów przemocy takich jak podczas wyborów prezydenckich w marcu 2008 r., w czasie których 10 osób zginęło, a wiele zostało rannych. Parlament Europejski w przyjętej w kwietniu rezolucji przypomniał, że podczas prób tłumienia demonstracji przez policję w czasie poprzednich wyborów zginęli ludzie. Zwrócił też uwagę, że Armenia wciąż ma do przeprowadzenia „przejrzyste i bezstronne śledztwo w sprawie wypadków z 1 marca 2008 r.”
Przebieg tegorocznych wyborów również monitorowała grupa ok. 300 międzynarodowych obserwatorów. Swoją ocenę OBWE przedstawi w poniedziałek, 7 maja.
Armeńska ziennikarka Marina Brutyan podkreśla, że po wyborach prezydenckich w 2008 roku, „kiedy opozycja pod przewodnictwem Lewona Ter-Petrosjana, który oficjalnie przegrał wybory, przez 10 dni pikietowała na głównym placu w Erewaniu”, spodziewano się na ostrej reakcji Zachodu. Ter-Petrosjan powiedział wprost, że „jest rozczarowany zachowaniem krajów zachodnich, które nie poparły demokratycznych aspiracji Armenii”.
„Przedstawiciele Rady Europy czy Parlamentu Europejskiego bardzo rzadko składali oświadczenia o poparciu ruchu demokratycznego. Nie wzywali również do natychmiastowego uwolnienia więźniów politycznych oraz dziennikarzy opozycyjnych. To, że w Armenii nie rządzi polityk typu Aleksandra Łukaszenki nie oznacza, że kraj ma mniej problemów w dziedzinie wolności słowa, czy praw człowieka” - komentuje „starania” społeczności międzynarodowej Brutyan.
„Społeczeństwo Armenii – kraju, który z przyczyn obiektywnych znalazł się w rosyjskiej strefie wpływów – w coraz bardziej potrzebuje wsparcia Zachodu. Mimo to że Armenia wraz z pięcioma krajami poradzieckimi jest objęta programem Partnerstwa Wschodniego, stosunek Europy Zachodniej do niej jest niemal obojętny” - krytykuje Marina Brutyan.


Komentarze
Pokaż komentarze