Marina .Brutyan Marina .Brutyan
148
BLOG

Armenia powinna zerwać negocjacje z Azerami

Marina .Brutyan Marina .Brutyan Polityka Obserwuj notkę 0

 31 sierpnia Armenia zawiesiła stosunki dyplomatyczne z Węgrami.  Powodem tego działania była decyzja Węgier o ekstradycji  azerskiego porucznika Ramila Safarowa do Baku.

 

Ochłodzenie stosunków na linii Erywań-Budapeszt

W 2004 roku w Budapeszcie podczas szkoły językowej NATO-wskiego programu Partnerstwo dla Pokoju, Azer Ramil Safarow zabił siekierą, a dokładnie odrąbał głowę, ormiańskiemu porucznikowi Gurgenowi Markarianowi. W 2006 roku Safarow został skazany przez węgierski sąd na dożywocie. Równocześnie w Baku prezydent Ilham Alijew ogłosił Safarowa bohaterem narodowym.

Decyzja o ekstradycji Safarowa była zaskoczeniem dla większej części ormiańskiego społeczeństwa. Wydawało się oczywiste, że Safarow nie odbędzie w Azerbejdżanie kary dożywotniego więzienia. I tak właśnie się stało. Na lotnisku w Baku Safarowowi wręczono paszport obywatela Azerbejdżanu i odczytano decyzję prezydenta Ilhama Alijewa o ułaskawieniu.

MSZ nie zareagowało

31 sierpnia i 1 września br. Ormianie protestowali przed konsulatem Węgier w Erywaniu. Zgromadzeni pikietowali z haslami „Hańba”, po czym spalili flagę Węgier.

W czwartek na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego w związku z ekstradycją i ułaskawieniem Ramila Safarowa prezydent Armenii Serż Sarkisjan wydał rozporządzenie o wysyłaniu listów do władz krajów współprzewodniczących Grupie Mińskiej.

Użytkownicy Facebooka  komentując postępowania władz armeńskich zwracają uwagę na to, że zamiast dymisji szef MSZ jedzie na posiedzenie Grupy Mińskiej. Armeński minister spraw zagranicznych Edward Nalbandian wyjedzie do Paryża, gdzie 2 września spotka się z współprzewodniczącymi Grupy Mińskiej OBWE, pośrednikami ws. konfliktu karabaskiego. A to, że w całej tej sprawie z ekstradycją armeński MSZ zaniedbał swoją rolę jest oczywiste.  Władze Armenii  nie  zrobiły nic po skazaniu Safarowa a sprawa została zapomniana. Erywań wychodził z błędnego założenia, że sprawiedliwość została osiągnięta, a sprawa zakończona. Ale czy naprawdę decyzja Węgier była zaskoczeniem dla władz Armenii? Przedstawiciel Stowarzyszenia węgierskich Ormian – Aleks Awanesjan twierdzi, że o tajnych negocjacjach Baku i Budapesztu informowano ambasadę Armenii na Węgrzech. -Węgierscy Ormianie ostrzegali również ministerstwo ds. diaspory, oraz pisali w tej sprawie do węgierskiego parlamentu i ministerstwa sprawiedliwości. Zrobiliśmy wszystko co możliwe by przeszkodzić powrotowi mordercy do Azerbejdżanu. Potrzebna była reakcja MSZ. Staraliśmy się, ale poparcia nie uzyskaliśmy - powiedział Awanesian.

MSZ twierdzi, że zajmowało się sprawą, a władze Węgier do ostatniej chwili zapewniały, że sprawa ekstradycji nie jest sprawą bieżących działań. Armenia w odróżnieniu od Azerbejdżanu ma mniej możliwości do nacisku na inne kraje. Armenia jest stosunkowo biednym państwem oraz nie potrafi właściwie i w odpowiednim czasie korzystać z innych możliwości (więzi i źródła finansowe diaspory). Baku radzi sobie znacznie lepiej w tym przypadku wykupując długi Węgier, obligacje rządowe o wartości 3 mld USD – w ten sposób odzyskując swojego bohatera, a Armenia nie potrafi temu skutecznie przeciwdziałać. W tej sytuacji watro byłoby nagłośnić sprawę przed ekstradycją, a nie skarżyć się na Budapeszt członkom Grupy Mińskiej.
Armenia ma taki zwyczaj, że każdy jej przedstawiciel skarży się prawie każdemu przedstawicielowi innych krajów, że – Azerowie prowadzą anty armeńską propagandę, nie chcą w rzeczywistości rozwiązać sprawy karabaskiej, pomimo, że Armenia jest gotowa do ugody-. Zwycięzca się tak nie zachowuje! Warto pamiętać, że wojna w Górskim Karabachu skończyła się zwycięstwem Ormian i podpisaniem traktatu o zawieszeniu broni.

Czas na uznanie

Armenia boi się gwałtownych ruchów. Świadczyć o tym może niechęć uznania niepodległości Górskiego Karabachu tłumaczona ryzykiem zerwania procesu negocjacji z Azerami. W 2008 roku ówczesny prezydent Armenii Robert Koczarian otwarcie powiedział, że uznanie Karabachu będzie „ostatnim krokiem. -Karabach ma więcej praw do niezależności niż Kosowo. Karabach ma własne instytucje państwowe, chroni swoje własne granice - powiedział Koczarian. Jednak podkreślił, że uznanie przez Armenię Karabachu ma być jedynie odpowiedzią na działania Azerów.

Powstaje więc pytanie, czy ekstradycja i ułaskawienie Ramila Safarowa, mordercy armeńskiego oficera nie jest takim krokiem, który potrzebowałby ostrzejszej odpowiedzi niż zawieszenie stosunków dyplomatycznych? Armenia nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Baku więc nie może ich zawiesić.

Ułaskawienie mordercy jest świetnym powodem by nie tylko uznać Karabach lecz także by zerwać negocjacje z Azerami.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka