Armenia nie może być pierwszym państwem które uzna niepodległość Górskiego Karabachu, uważa armeński politolog wojskowy, szef Ośródka studiów strategicznych Ryczard Giragosjan.
Jego zdaniem, jeżeli Erywań uzna Karabachu jako pierwszy, to znajdzie się w sytuacji Turcji, która jest jedynym krajem uznającym Republikę Cypru Południowego. „Armenia mogłaby być ewentualnie drugim państwem uznającym Karabach”, - powiedział Giragosjan.
Ekspert jest przekonany, że mieszkańcy Karabachu sami nie są gotowi do niepodległości i połowa ich uważa, że Karabach ma znaleźć się w granicach Armenii. „Ja osobiście uważam, że przyszłość Republiki Górskiego Karabachu jest w granicach Armenii”, - powiedział on
Podkreślił również, że sytuacja wokół ekstradycji z Węgier i ułaskawienia w Baku skazanego na dożywocie azerskiego wojskowegoRamila Safarowa – może być wykorzystana przez Erywań jako groźba zawieszenia negocjacji w sprawie pokojowego rozwiązania konfliktu o Górski Karabach. „ Nie zrywać negocjacji, jedynie grozić zerawaniem” , - powiedział ekspert.


Komentarze
Pokaż komentarze