Tutułem wstępu wyjaśniam wszystkim, że nie nawołuję, rzecz jasna, do rytualnego mordowania osób o poglądach przeciwnych z naszymi.
Ilekroć jednak słyszę, bądź czytam, jak to partie lewicowe dążą do tego, czy tego, a partie prawicowe - przeciwnie, do tego i tamtego, popadam w pewną zadumę. Co bowiem, poza wzajemnymi sprzecznościami, oznaczają oba pojęcia? Socjalizm i liberalizm? Liberalizm i konserwatyzm? A czym byłby liberalizm, rozumiany w tych dwóch pojęciach? Zapewne byłby zaprezczeniem samemu sobie, nie będziemy jednak się w to wgłębiać.
Spróbujmy wyodrębnić, wracając do tematu, linie podziału na prawicę i lewicę. Jedna oś będzie odnosiła się do spraw gospodarczych. Lewica w tym podziale będzie oznaczać ludzi o poglądach prointerwencjonistycznych, natomiast prawica - prorynkowych. Od skrajnej statolatrii, aż po rynkowy anarchizm. Druga oś skupi się na problemach, nazwijmy to światopoglądowo-obyczajowych. Gdy tak postawimy sprawę, będziemy mogli po prawej stronie postawić osobę o poglądach tradycjonalistycznych, osobę wierzącą, która będzie co najmniej nieprzychylna "emancypacji" gejów, przyznawania im kolejnych praw, etc. Taki "prawicowiec" będzie podkreślał idee narodowe i zwracał uwagę na samowystarczalność i niezależność państwa i narodu. Z kolei na lewicy zasiadaliby ludzie, uważający się za rzeczników wszelkich uciskanych (nie tylko faktycznie, ale także w ich mniemaniu) mniejszości. Ludzie lewicy w tym schemacie to głównie ateiści nastawieni "opozycyjnie" do poglądów tradycjonalistów i niezbyt przychylnie spoglądający na pozycję i rolę religii. Poza tym idee narodowe uważaliby oni za groźne i podkreślali słuszność postaw kosmopolitycznych. I wreszcie możemy wyróżnić jeszcze trzeci podział, którego wyznacznikiem będzie stosunek do historii. Ten podział będzie się odnosił głównie do krajów postkomunistycznychl; na Zachodzie nie jest zbyt zgodny z rzeczywistością. Na takiej osi moglibyśmy na prawicy umieścić ludzi o poglądach antykomunistycznych, którzy domagaliby się rozliczenia z przeszłością i wykluczenia komunistów z życia publicznego. Z kolei po drugiej stronie barykady możemy umieścić ludzi, którzy będą nastawieni antyrozliczeniowo, co może, ale nie musi być wkomponowane w ich osobistą rolę w systemie komunistycznym.
Takie mamy trzy główne osie. Wg pierwszej, na lewej stronie moglibyśmy znaleźć m.in. Hitlera i Stalina. Wg drugiej te postaci znalazłyby się po drugiej stronie (nie zapominajmy, że Stalin, mimo, że Gruzin, był takim samym narodowcem rosyjskim, jak Hitler niemieckim; zresztą obaj nawet starali się zrealizować ten sam ideał: jednek światowej rzeszy, a drugi światowego kraju rad). A gdzie, nawiązując do trzeciego podziału, ustawilibyśmy Bugaja? Na prawej stronie, czy jednak na lewej? Oto tylko kilka przykładów, dlaczego podział na prawicę i lewicę jest kompletnie niezrozumiały i powinien zostać zarzucony. A w odniesieniu do historycznych uwarunkowań jest pomylony. Powszechnie chyba wiadomo, że podział lewica-prawica powstał na gruzach rewolucyjnej Francji. Sęk jednak w tym, że... po prawej stronie zasiadali obrońcy Starego Ładu, a po lewej... najwięksi wolnościowcy, tacy jak Bastiat. Do lewicy zalicza się też takie postaci, jak Spooner, Tucker, czy Oppenheimer, czyli klasyków myśli wolnościowej. Podział na lewicę i prawicę jest nie tylko mylący, jest także mylny.
Dlatego powinien zostać zarzucony. To przez rożnorakie zrozumienie tegoż wielu ludzi ma nie tylko problemy z samookreśleniem politycznym, ale również z określeniem wielu postaci na codzień wypowiadających się dla prasy, czy mediów elektronicznych. Podział na lewicę i prawicę powinien zostać raz na zawsze pogrzebany. Na jego miejsce proponuję inny, wydaje mi się zdecydowanie łatwiejszy, podział, którego oś stanowi stosunek do państwa.
I tak począwszy od komunizmu, przez socjalizm, interwencjonizm, liberalizm, aż po anarchizm. Z milionami pośrednich stadiów. Od A do Z.
Filip Paszko


Komentarze
Pokaż komentarze (3)