Po rozmowie jaką Grzegorz Sroczynski przeprowadził ze mną na strone internetową wyborcza.pl, na moim (i nie tylko moim) koncie na Fb zaroiło sie od komentarzy znajomych - negatywnych, pozytywnych, ambiwalentnych.. Z różnych pozycji. Byli tacy, którzy martwili się, że nie wygarnęłam "całej prawdy" przedstawicielowi Gazety, a byłam zbyt oględna, a byc może nawet konformistyczna ze strachu o swoją posadę, byli tacy którzy martwili się,że rozmawialiśmy o pewnej społecznej sytuacji emocjonalnej, a nie przerzucaliśmy się cytatami i dowodami na okreslone tezy, jeszcze inni uważali, że Sroczynski wykazał za mało prawdziwej woli i energii, żeby mnie pognębić i dał się zrobić w konia przedstawicielce obozu ciemnogrodu udajacej niewiniątko.
Jeden z najnardziej intersujących i poruszjących komentarzy otrzymałam od pana Grzegorza Mazurowskiego. A która zawiera on kilka moim zdaniem bardzo cennych myśli, chciałabym go tutaj, za jego zezwoleniem, przytoczyć w całości. Dziekując przy tym autorowi za miłe słowa pod adresem mojej pracy.
>Długo się zbierałem z odpowiedzią Pani, bo chciałem coś mądrego napisać, ale brak mi słów. Ta przepaść, o której ciągle ostatnio rozmawiamy jest i jest bolesna. Coraz bardziej wydaje mi się, że problemem polskim nie jest nawet takie rozdarcie, ale to, że nie potrafimy sobie z nim nijak poradzić, że wydaje nam się, że potrzebujemy jedności, a nie cywilizowanego sporu.
Zajmowałem się niegdyś Hiszpańską Wojną Domową, gdzie całkiem niedawno Hiszpan mordował drugiego Hiszpana za Hiszpanię. Relacje z przewrotu majowego, kiedy podchorążowie strzelają na Brackiej do szarżujących na nich szwoleżerów też mrożą krew w żyłach. Rabacja galicyjska – była nie mniej brutalna od rzezi wołyńskiej - choć na mniejszą skalę.
Czy nie jest tak, że rolą państwa jest zapewnienie pokoju społecznego? Znajdowanie dobra wspólnego, co do którego zgadzamy się współpracować? Czy nie jest tak, że my po prostu nie mamy takiego doświadczenia? Czy nie jest tak, że nasze państwo po prostu w tym niedomaga, tak, jak niedomaga w sprawach autostrad, kolei, służby zdrowia, emerytur?
Wydaje mi się, że nasze nieszczęsne kraje to takie „dzieci wojny” - w których polityka nadal wydaje się sprawą życia i śmierci, a nie zysku i straty. Historycznie jest to całkowicie uzasadnione. Psychologicznie też. Ale niespecjalnie nam pomaga odnaleźć się we współczesnym świecie...
Nie kończę, bo nie wiem jak.
Wspaniałe rzeczy Pani robi, z tą Białorusią, Belsatem i ideą jagiellońską (piszę takimi symbolami – dla uproszczenia). Mam nadzieję, że Państwo Polskie nie przestanie Pani stwarzać warunków do pracy, a szukać innej roboty będzie Pani musiała tylko wtedy, gdy osiągnie Pani swoje wszystkie cele. Mam też nadzieję, że nie trzeba będzie podejmować podobnych działań wobec Ukrainy, którą bardzo kocham i o którą bardzo się martwię.
Gdybym mógł się do czegoś przydać – chętnie, w miarę możliwości,<



Komentarze
Pokaż komentarze (24)