Jambalaya
najpiekniejszy blog świata
25 obserwujących
728 notek
272k odsłony
787 odsłon

Witold Gadowski - Marsz Życia Polaków i Polonii W OŚWIĘCIMIU

Wykop Skomentuj8

To już na pewno się uda. 14 sierpnia wczesnym rankiem spotykamy się w tuż obok oświęcimskiego rynku u Salezjanów. Tam będzie recepcja i rejestracja wszystkich uczestników „Marszu”. Marsz ruszy do obozu koncentracyjnego Auschwitz i tam będziemy się modlić wspominając świętego Maksymiliana Kolbe. Właśnie tego dnia mija rocznica jego męczeńskiej śmierci


image

„Ciężko się żyje za samego siebie,

łatwiej rozmyślać wciąż nad własnym losem,

lecz gdy ktoś inny znajdzie się w potrzebie,

trzeba przemówić ponadludzkim głosem…”

Cała organizacja tego wydarzenia spoczywa w rękach ludzi dobrej woli, którzy uwierzyli w to, że właśnie teraz taki Marsz musi się odbyć. Staramy się, aby po powrocie z terenu obozu czekały na Państwa ważne wydarzenia, które pozwolą na to że będziecie wyjeżdżali z Oświęcimia zamyśleni, pełni poczucia wspólnoty i dobra, które emanuje z nas samych – z Polaków, którzy przyjadą do Oświęcimia z całego świata. To będzie wydarzenie inne niż większość, które znacie. Powstało jako myśl, idea, która pojawiła się w czasie moich spotkań z czytelnikami. To była myśl czysta, pozbawiona jakichkolwiek kalkulacji. Po prostu poczułem, że muszę to zrobić. Nie miałem ani zespołu ludzi do organizacji, ani pieniędzy, ani nawet żadnych znajomości na terenie Oświęcimia.

Pojawili się wspaniali współpracownicy, znaleźliśmy świetną bazę dla naszych działań na terenie Salezjańskiego Zespołu Szkół w Oświęcimiu, pojawiły się pierwsze pieniądze na organizację. Wszyscy reagują przyjaźnie, na terenie samego Oświęcimia powstał już zespół Przyjaciół, którzy wspomogą „Marsz” i przyjmą w swoich domach wielu uczestników. To wszystko dzieje się samo i rozwija dzięki ludzkiej dobroci.

Jednym z największych przeżyć związanych z organizacją „Marszu” była wizyta w labiryncie „Klisz pamięci” wstrząsających prac plastycznych autorstwa Mariana Kołodzieja, znajdujących się u Franciszkanów w Harmężach koło Oświęcimia. Marian Kołodziej – artysta plastyk, był w pierwszym transporcie, jaki trafił do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Przez pięćdziesiąt lat artysta milczał, kiedy jednak przeżył wylew rozpoczął żmudną rehabilitację i wtedy przywiązał sobie do dłoni ołówek i zaczął tworzyć niesamowite obrazy, które do tej pory zalegały w jego duszy i pamięci. Tak powstał ten niezwykły „labirynt”. Kołodziej – w swoich pracach – opowiada o więzieniu jakim stał się dla niego Auschwitz, więzieniu z którego nie wyszedł aż do swojej śmierci w 2009 roku. Opowiada wstrząsające i poruszające do szpiku duszy obrazy: jego opowieść jest tak realistyczna i niezwykła, że każdy kto chciałby zrozumieć rzeczywistość niemieckiego obozu śmierci musi je obejrzeć. Kanibalizm, cierpienie, upodlenie, pozbawienie godności, to wszystko wyziera z jego wizji. W obozowej beznadziei Kołodziej dojrzał jednak Boga. Objawił mu się w osobie niepozornego zakonnika Maksymiliana Kolbe. Człowieka, który nie tylko ocalił swoje człowieczeństwo, ale dał płomień Bożej Miłości innym. Kolbe jest najważniejszym spotkaniem w życiu Kołodzieja. Autor tej niesamowitej opowieści odpowiada na tragiczne pytanie: „gdzie był Bóg w Auschwitz?”. – Był w obozie, cierpiał razem z nami. Chrystus był w celach śmierci, był w komorach gazowych, był wszędzie tam gdzie odbierano życie i zadawano cierpienie. Chrystus cierpiał w Auschwitz! – odpowiada Marian Kołodziej.



więcej o Marszu na :


http://gadowskiwitold.pl/publicystyka/marsz-%C5%BCycia-polak%C3%B3w-i-polonii-w-o%C5%9Bwi%C4%99cimiu







Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale