Powtórzmy sobie: Gazprom jest głównym żywicielem państwa rosyjskiego. Finansuje budżet i zaspokaja rozmaite inne indywidualne a wielkie apetyty.
Nawet produkcja kałasznikowów straciła już sens, skoro ani Kaddafi, ani nawet własna armia już ich nie potrzebują.
Poprzedniego lata zaniknęło nawet chyba takie coś jak rolnictwo. Nie tylko z powodu pożaru. Zdaje się, że po prostu już nie ma w Rosji nawet pretendentów do stanu chłopskiego.
Sprzedaż drewna może tylko się ożywiła, bo przedsiębiorczy ludzie wykryli sposób: wyciąć, sprzedać za "dolary", spalić resztki, powiedzieć, że spaliło się wszystko... No jakoś tak.
Ale wracając do Gazpromu. Taki kluczowy ostatni bastion, a tak zupełnie niezadbany. Wręcz tylko wysysany finansowo bez żadnej troski o infrastrukturę wydobywczą i przesyłową.
Z tym, że bądźmy sprawiedliwi! Jak tu dbać o infrastrukturę (wydobywczą i przesyłową), jak przez dziesięć miesięcy mrozy od 40 do 60 stopni, a przez dwa miesiące lata ziemia rozpływa się błockiem nad wieczną zmarzliną!
Kreml zna się na własnych niemożnościach, więc w zamian sztukuje minami rozmaitymi ogólnie mówiącymi "to my, imperium strasznie silne i złe!!!"
I kombinuje politycznie ile wlezie. A to Schroedera kanclerza se kupi, a to innego prezydenta ościennego. Umowy na dostawy wciska kilkudziesięcioletnie. Ceny dowolnie dyktuje... no co? Nie wolno?
I teraz tak - w Pacyfiku kształtuje się prąd La Nińa. Czyli ochładzają się jakieś ogromne masy wód. Oznaczać to ma wielkie anomalia pogodowe.
Na przykład: cieplutka zima w Europie.
Ościenni i zmonopolizowani naprawdę nie będą potrzebowali tego Gazpromowego gazu, tym bardziej, że z powodu, który zwie się kryzys - kasy i tak nie mają.
W jakimś momencie 2006 roku z powodu spadku zapotrzebowania na gaz zysk netto Gazpromu spadł aż o 66%. Dodam, że właśnie wtedy w Europie zima była ciepła:)
Czyli co nam pomoże? Ciepła zima.
Co pogrąży Rosję? ...:)
Anomalia pogodowe niesione przez La Nińa trwać mają przez trzy lata.



Komentarze
Pokaż komentarze (181)