Darmowa pomoc prawna – zbyt mały krok w dobrym kierunku
Podpisana wczoraj nowelizacja ustawy o darmowej pomocy prawnej w zasadzie wypełnia definicję mieszanych uczuć wyartykułowaną kiedyś przez Andrzeja Zaorskiego – Państwo pamiętacie: ukochana teściowa spadła w przepaść - naszym nowym samochodem...?
To oczywiście bardzo dobry krok, że nieodpłatna pomoc będzie od tej pory udzielana na oświadczenie o trudnej sytuacji – a nie jak dotychczas po żmudnym udowodnieniu trudnej sytuacji osoby potrzebującej. Taka zmiana kończy proceder upokarzania potrzebujących na każdym kroku, co do tej pory było standardowym zachowaniem wszelkich służb publicznych i państwowych. Więc z tej strony należą się wyrazy aprobaty – raczej dla rządu niż prezydenta – ale powiedzmy że dla wszystkich mających udział w wprowadzeniu nowego prawa w życie.
Negatywną część mieszanych uczuć budzi ograniczenie darmowej pomocy prawnej do sfery działań, ujmijmy to tak – pozaprocesowych, czyli porad społecznych, z zakresu ubezpieczeń, prawa pracy, postępowań administracyjnych etc.
Przymiotem bezpłatności nie zostały objęte wszelkie postępowania procesowe i z nimi powiązane – w szczególności więc pozostaje nie rozwiązana kwestia nieodpłatnego zastępstwa procesowego w postępowaniach przed sądami powszechnymi. Tu niestety wszystko pozostaje po staremu – czyli to na wniosek strony sędzia decyduje, czy wnioskująca strona otrzyma prawo do pełnomocnika z urzędu – czy nie.
A zanim sędzia wyda decyzję, wcześniej dokona wnikliwego rozpoznania stanu majątkowego wnioskodawcy: w praktyce polega to na tym że sędzia realizuje trwałą jak mojżeszowe tablice zasadę: jeżeli człowieku masz cokolwiek, co możesz sprzedać, to masz to spieniężyć, a to co uzyskasz, przekazać na nakarmienie sędziego oraz adwokata – tak wyglądały i zapewne nadal będą wyglądać priorytety wymiaru sprawiedliwości wobec osób potrzebujących. Oskubać do gołej skóry, a potem oskubanego sądzić. Z takiego stanu rzeczy wynika radykalne osłabienie pozycji takiej osoby w dalszym trakcie postępowania, np. odwoławczego, czy egzekucyjnego. Niezamożna osoba oskubana już na początku procedowania w dalszym jego ciągu będzie jeszcze bardziej bezradna i pozbawiona szans w procesie często z przeciwnikiem zamożnym i korzystającym z renomowanych prawników.
Więc taka połowiczna reforma tego działu praw – w dalszym ciągu utrwala stan dyktatury prawników, ich nadrzędnej, wręcz pasożytniczej pozycji kasty prawniczej różnych specjalizacji nad obywatelami.
W tej kwestii należy, a szczególnie jest to ważne w tak niezamożnym kraju jak nasz, dążyć do zapewnienia obywatelom nieodpłatnej pomocy prawnej o charakterze również procesowym wobec tych obywateli, którzy tego potrzebują. Ci, których stać, i tak pójdą do płatnych kancelarii.
Ale ci, których nie stać, nie powinni być pozbawiani z urzędu, w majestacie Państwa prawa do skutecznej obrony. Państwo cywilizowane, obywatelskie, za jakie chcielibyśmy uchodzić, tak wobec obywateli – nie postępuje.
Dziękuję za uwagę
120
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)