Choć staram się zrozumieć, że Policja musi wiedzieć wszystko w 100%, aby podjąć odpowiednie kroki w sprawie, to śmiech mnie ogrania jak słyszę, że małopolscy stróże prawa wzywają biegłych do zbadania co znaczy znak podniesionej ręki wykonywany przez gorliwego działacza ONR. Podpowiedzią służyła nawet pani redaktor Pochanke, która zapewniała, że to na pewno nie jest symbol zamawiania piwa.
Daleki jestem jednak od naśmiewania się z działań i demonstracji faszystowskiej organizacji, chciałbym jednak widzieć bardziej zdecydowane działania policji w dziedzinie zwalczania osób propagujących ideologię faszyzmu. Osoby biorące udział w takich demonstracjach powinny być systematycznie karane, aby przynajmniej utrudnić im głoszenie haseł już dawno uznanych za antyludzkie. Już John Locke pisał i mówił o tym, że nie może być tolerancji dla kogoś, kto pragnąłby znieść tolerancję.
Sprawa odbija się echem oczywiście także na sprawie Marszu Żywych, ponieważ ONR za wszelką cenę chce pokazać, że Polska jest krajem rasistowskim. Nie dziwmy się potem deklaracjom Parlamentu Europejskiego, które za ów rasizm nas krytykują. Zresztą, nie podoba mi się także sytuacja w Niemczech, gdzie NPD wchodzi już do parlamentów w niektórych niemieckich landach, a wpływy w całym państwie są oczywiście dużo większe niż u nas.
W II Rzeczpospolitej ONR była odpowiedzialna za śmierć ministra Pierackiego, co stało się pretekstem do założenia "obozu odosobnienia" w Berezie Kartuskiej, teraz ONR pośrednio przyczyniła się do śmierci kota (chyba, że zabił go przedtem sfrustrowany na cały świat członek "Zielonych" ;) ). I tutaj też doświadczamy skrupulatności naszych policjantów, których działanie jest oczywiście racjonalne, bo sekcja zwłok kota ma udowodnić, kto jest kotobójcą. Nie trzeba chyba dodawać, że w tym wypadku ten czarny kot na pewno przyniesie komuś pecha.


Komentarze
Pokaż komentarze