TVP urządziła sobie dzisiaj wieczór autopromocji ukazując wyniki badania TNS OBOP, które pokazywały przewagę stacji publicznej nad komercyjną TVN i Polsatem. Generalnie śmieszą mnie takie akty medialnego samochwalstwa stosowanego przez redakcje programów informacyjnych, ale potrafię zrozumieć intencję, więc nie dziwię się tej metodzie utwierdzania oglądającego o dobrym wyborze. Teraz zapewne nie długo będziemy musieli czekać na odpowiedzi ze strony konkurencji, bo przychylne im badania zapewne gdzieś się znajdą. Ot taki urok ośrodków sondażowych, ulubieńców Krzysztofa Leskiego ;)
Trzeba przyznać, że publiczna trzyma się zadziwiająco dobrze w obliczu licznych oskarżeń o bycie telewizją rządu Jarosława Kaczyńskiego, wyrzucanie dobrych fachowców na rzecz gorszych, acz "swoich". Prawie milionowa przewaga pozwala sądzić, że nie wszyscy ludzie w Polsce swoje telewizyjne wybory uzależniają od rekomendacji panów z opozycji. I to jedna sprawa, która cieszy.
Druga, która cieszy mnie bardziej, to fakt posiadania miana najchętniej oglądanego programu w Polsce (już trzeci tydzień z rzędu - jak zauważył red. Jabłoński) przez serwis sportowy TVP. Trzeba przyznać, że na tle konkurencji wyglądający najlepiej, przy czym na drugim miejscu postawiłbym dwójkowy Sport telegram, na trzecim serwis Polsatu, a nad umieszczeniem w rankingu sportu w wydaniu TVN grubo bym się zastanowił.
5 530 000 osób oglądających "Sport" w TVP1 to około 600 000 więcej niż wynik Wiadomości w tym samym dniu. Co dowodzi tezy stawianej w tytule notki. I nie wiem, czy cieszyć się z zainteresowania społeczeństwa sportem, czy stwierdzić, że Polacy odkładają na dalszą półkę programy informacyjne o zasadniczym znaczeniu dla Rzeczpospolitej brzydząc się polityczną hucpą. Czy w tym wypadku do wcześniejszych wyborów "Sport" miałby zostać na dłużej najczęściej oglądanym programem w Polsce?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)