185 obserwujących
892 notki
1845k odsłon
716 odsłon

O tym jak pisałem recenzje,których nie napisałem

Wykop Skomentuj20

  

Liczba nie napisanych przeze mnie recenzji z książek interesujacych i ważnych dla życia intelektualnego -powoli wzrasta.Zjawisko to jest w prostej zależności , od narastającej mody wśród polskich wydawców, publikownia coraz częściej, książek o bardzo dużej objętości, lub inaczej - grubości. Nazywam je "tłuściochami".

Trzy książki biograficzne wydane przez krakowskie wydawnictwo naukowe ks.prof.Michała Hellera domagają się recenzji i recenzje te już są w pisaniu ,lecz nie wiem, czy będą napisane.Są to biografie:Leibniza[1],Diraca [2] i najnowsza- Fermiego [3].A jeśli te recenzje będą napisane,to nie wiem, czy je opublikuję.Jeszcze czekają książki : [4] -ta i [5]-a,,też opasłe ,bo liczące odpowiednio 727 i 763 stron.

Tak właśnie jest z recenzją pięknej książki [4] ,wydanej także w postaci"tłuściocha" przez CCPress: D.C.Dennett-Świadomość,2016.Napisana, leży w szufladzie biurka,a ja nieustannie znajduję coś nowego na tych blisko 800 stronicach amerykańskiego kognitywisty,co powoduje ,że samoocena dokonanej recenzji spada nieuchronnie, i mam opory, by ją powiesić na salonie24..

Takie grube woluminy dają wydawcy większe zyski na różnych płaszczyznach i powodują powszechne zjawisko recenzowania książek nieprzeczytanych,czyli pseudorecenzji, lub wyczajnych annonsów reklamowych, zawsze dodatnich,pozytywnych. Dla czytelnika ,tłuścioch papierowy to prawdziwa udręka.Trzeba mieć krzepę,by go unieść.Jak go trzymać leżąc?Przy rozchyleniu stronic,pocżątek wierszy nieczytelny, bo w szczelinie przy grzbiecie -niewidoczny.Miękki grzbiet tłuściocha, szybko pęka.

Nie wiem z jakich powodów wydawcy jankescy gustują w tłuściochac? Bo to oni wymyślili książki-tłuściochy,giganty..Może wymuszają to autorzy ,bo tam płacą od napisanych arkuszy? U nas cwani wydawcy już bardzo dawno od tego odeszli,dzisiaj autor dostaje (1-1,5 NLP) od jednego sprzedanego egzemplarza, a jeśli jest z rodziny (lub kolegą ) wydawcy, to 5-10NLP . Natomiast czytelnik wychowany na kindlach, zwykle po przeczytaniu pierwszego rozdziału jest przekonany ,ze przeczytał całość i żegna się z tym tytułem.

Dennetta czytałem 112 dni , Farmelo- 123 dni, Schwartza przeczytałem 90 stron po 19 dniach a wszystkich stron ma ten tłuścioch 718, Antognazzę wytrzymałem połowę całości i książkę odłożyłem z kompletnym chaosem w głowie od nadmiaru informacji o Leibnizu i jego filozoficzno-naukowej twórczości.

Właśnie to chciałem oznajmić : już na sam widok tłuściocha dostaję mdłości,a przeczytanie go z uwagą i krytycznie,  wprawia mnie w stan jaki miał rekordzista od zjedzenia jajecznicy z 60 jaj w ciągu 4 minut, na Rynku krakowskim,przy Sukiennicach, latem roku 1948-go ( gdy podniósł się z lawy, wymiotował na stojaco przez kilkanaście minut ).

Każda książka typu tłuścioch ma miliony informacji o faktach biograficznych postaci opisywanej,miliardy jej powiedzonek,miliony relacji o niej tych, którzy się o nią otarli itd.itd.Czy recenzent może to zapamiętać? Wynotować to,spisać- tak.Ale jak potem znaleźć w notatkach i wybrać najlepszą informację ?

Farmelo o Diracu na  str.714-719 podaje ok.300 nazwisk osób i ok.50 nazw instytucji ,które pracowały wspólnie z nim nad tym tłuściochem i współ-stworzyły go. A ja próbuję -to co oni   napisali- sam przeczytać,bez pomocy kogokolwiek !

Rezultat jest taki,że zapamiętałem, iż Dirac miał ojca sadystę, tyrana i zwyrodnialca, który go torturował psychicznie w dzieciństwie i młodości przez wiele lat , powodując jego niewątpliwy autyzm i uporczywą chorobę układu trawiennego .O tym Dirac milczał przez cały czas, a ujawnił nagle ,bez powodu, po siedemdziesieciu latach życia, w towarzyskim spotkaniu i w obecności żony,tak samo oszołomionej tym wyznaniem,jak wszyscy obecni.

Czytając z kolei Schwartza ,przeżyłem wstrząs opisem niespodziewanej śmierci Fermiego [str.533-547]po 53 latach niezwykłego życia.Był to człowiek ,który radośnie kwitował eksperymentalne wybuchy ładunków nuklearnych( zaprojektowane z jego udziałem ),obserwując papierki poddawane podmuchom uderzeniowym, radioaktywnym ,nie mając świadomości iż to będą wybuchy czyniące straszliwą śmierć milionom istnień ludzkich,a także człowiek,który umierając tak naprawdę,nadal nie wiedział czym jest śmierć. Fermi prawdopodobnie nie miał duszy.

Na tym wypada zakończyć i zabrać się do napisania poważnych recenzji z 5 dzieł o łącznej liczbie stron 3646 ,jeśli nie chcę zasłużyć na etykietę "salonowy leń".

 Literatura

[1]M.R.Antognazza,Leibniz,Biografia intelektualna,Copernicus Center Press,Kraków,2018,s.712

[2]G.Farmelo,Przedziwny człowiek,Sekretneżycie Paula Diraca,Copernicus Center Press,Kraków,2016,s.727

[3]D.N.Schwartz,Enrico Fermi,Copernicus Center Press,Kraków,2019,s.718

[4] D.C.Dennet,Świadomość, Copernicus Center Press,Kraków,2016,s.728

[5]H.Blumenberg,Prawowitosć epoki nowożytnej,PWN,Warszawa,2019,s.761

Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie