Jedni mówią, że praca w urzędach jest lekka łatwa i przyjemna, do tego nieźle płatna. Jak spytamy urzędnika, to tylko płacz, jak mało zarabiam, a ile to mam pracy .
O kilku lat przypatruję się znajomej parze urzędników z wielkiego miasta. Pracowali w urzędzie jednej z dzielnic w wydziale lokalowym i architektury. Oboje, wykształcenie średnie, wynagrodzenie jak mówili nędzne.
Stan posiadania; mieszkanie spółdzielcze 72 m dobrze wyposażone (włącznie z klimatyzacją), regularna zmiana mebli, sprzętów AGD, zawsze dobry samochód. Wychowali dwoje dzieci, są już na swoim. Działka z przyzwoitym domem letniskowym. Ona już na emeryturze, on jeszcze pracuje w urzędzie (61lat).
Zawsze regularne urlopy, (narty, wyjazdy zagraniczne) ,sanatorium w okresie letnim, przeważnie we dwoje razem. Jak tylko była potrzeba, na zwolnieniu lekarskim, często jednocześnie. Pytałam jak załatwiają te sanatoria i zwolnienia-odpowiedź mamy znajomego lekarza, który wielu osobom z urzędu załatwia te sprawy, możesz też skorzystać.
Dzisiaj rozmawiam z panią domu, co słychać itd. Pani mówi, że zmęczona, właśnie wstawiali im nowe drzwi (2000 tys zł), do tego mąż niestety musi wziąć urlop na czwartek ponieważ jadą na działkę z fachowcem celem wykonania pomiarów dla wykonania nowych szafek kuchennych na tejże działce. Szef podobno pogonił do pracy i nie może się wyrwać i z tego powodu ten przymusowy urlop. Do tego chodzi na zabiegi (masaż ) w czasie pracy więc nie może tak ciągle być poza biurem.
No comments.
p.s. wierny elektorat PO, za premiera dali by sobie uciąć ręce (tak wszystkim mówią)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)