Odcinki
Szkoda
Przyznam się, że miałem ochotę miejsce zajmowane przez „Contrę”, która nie tyle wykpiwa polityków (bo byłoby to banalne), ile ocenia sytuację polityczną w Polsce i walory stanu cywilizacyjnego naszego świata, zostawić – puste, białe, niezapisane. Bałem się jednak, że będzie to zbyt surrealistyczne. Nie zostanie docenione, nawet w redakcji.
Cenzura, nowoczesna
Nagłówek w przodującej gazecie: „Bez przeszłości nie ma przyszłości”. Zdumiałem się. Ale rychło uspokoiłem – rzecz dotyczyła pop-muzyki. A nie, uchowaj Światowidzie, pamięci, historii. Wszystko więc w porządku. Należy wyśmiewać protesty przeciw szerzeniu pornografii, kpiny z religii, obsceniczności. I zdecydowanie wspierać prewencyjną cenzurę historycznych badań naukowych. Sądy dostosowują się do tego nowoczesnego nastawienia. Rozumieją, że to, o czym się nie mówi, nie istnieje. I że podobna postawa góruje całkowicie nad jakąś tam tzw. prawdą.
Z prądem
A propos obsceniów. Chodzą słuchy, że Ministerstwo Kultury, obok „Krytyki Politycznej”, zamierza obficie dotować działalność środowiska komuniści.pl. To jest podejście właściwe, przyszłościowe, demokrację europejską krzewiące. Nie możemy być gorsi od Francji czy Włoch. A i w Niemczech wzrasta tęsknota za prawdziwym socjalizmem.
Oczywiste
Instytut Amnezji Narodowej będzie jednak placówką historyczną (czy też antyhistoryczną,). Adam Michnik jest z wykształcenia historykiem. Oczywiste, że powinien zostać honorowym patronem Instytutu w nowych szatach. Lub przynajmniej głównym doradcą nowego szefa odmienionej (podmienionej) placówki – Andrzeja Friszke.
O awans społeczny
Jasne, że pan Schetyna byłby wspaniałym marszałkiem Sejmu. Ale byłem przekonany, iż w ramach promowania ludzi o odmiennej niż zwykła inteligencji, czyli niepełnosprawnych, oraz propagowania elegancji (co oddają działy w gazetach pn. Kultura osobista) na stanowisko to awansuje Stefan Niesiołowski. Mówiąc ściślej, byłem tego pewien. Nasza ukochana władza czasem jednak zawodzi.
Rynek wydawniczy
Książka – ogromny wywiad Palikota z Cezarym Michalskim. Co za wspaniały dobór rozmówców! Całkowicie godnych siebie. Przedstawiających to, co najlepsze we współczesnej Polsce. Nie wiem tylko, czy dzieło wyszło nakładem „Krytyki Politycznej”.
Początki
Bieżący numer „NGP – Nowego Państwa” poświęcony jest edukacji. W sposób szczególny zgadzam się z opinią Andrzeja Waśki. Zawsze byłem zdania, że reforma oświaty, edukacji przeprowadzona przez AWS, była posunięciem fatalnym. Tyle że raczej nie dostrzegam tu wpływów rodzimego postkomunizmu. Tylko bezmyślne małpowanie postkomunistycznego Zachodu. Jego progresizmu i permisywizmu.
Mędrcy
W zamierzeniach i staraniach innowacyjnych, w nowej strategii rozwojowej Unia Europejska oprze się na wskazaniach Grupy Mędrców. Centralnie, odgórnie planujących. A nie na wskazówkach wolnego rynku. Za dobrych dawnych czasów taka Grupa Mędrców zwała się Politbiurem.
Powrót do Jałty
Notka na ten temat ostatnio mi się nie zmieściła. I uprzedziła mnie nasza znakomita Krystyna Grzybowska. Całkowicie podzielam zdanie, że defilada polskiego wojska w Moskwie 9 maja przed portretami Stalina, z okazji sowieckiej rocznicy końca II wojny w Europie, to ogromny dyshonor. Ubliżający polskiej pamięci. Ale szkopuł w tym, że jałtański sojusz odnawiają wszyscy. Nie tylko Obama, którego idolem jest F. D. Roosevelt. Najbardziej trzeźwo oceniający Rosję Putina Brytyjczycy posyłają do Moskwy nawet orkiestrę RAF. Pewno więc chodzi o to, aby ukazać, że i my, mimo iż wojnę przegraliśmy, do zwycięstwa nad b. sojusznikiem ZSRR się przyczyniliśmy. Wszelako, mimo zaszczytu osobistego zaproszenia nie jestem przekonany, iż Lech Kaczyński powinien osobiście podżyrowywać historyczną narrację Putina. Ze Stalinem w tle. PS. A może by tak Niemcy, np. w rocznicę rozpoczęcia produkcji „samochodu ludowego” (Volkswagena), urządzili uroczystość ubarwioną wywieszonymi portretami Hitlera?
Postępowo
Kto wie, że przydomek Il Duce (wódz) nadali Benito Mussoliniemu socjaliści? Że S. Frend słał Mussoliniemu – tworzącemu Nowy Świat – wiernopoddańcze listy? Że Il Duce jest wynalazcą terminu „totalitaryzm”, który postępowcy odbierali przez długie lata pozytywnie? Niewielu, a z pewnością najmniej operujący pojęciem „faszyzm” (na określenie wszystkiego i wszystkich, którzy im się nie podobają).
Atak
Lewica atakuje lub zaatakuje niemal wszędzie. Powraca. Wielbiciele różnych wersji najwspanialszego z systemów wcale nie przegrali. Mogą się przezwać jak chcą (SLD czy LSD, wsio rawno), prezentować w wersji soft, pozostając jak najbardziej sobą. Za jakiś czas zresztą owo soft łatwo przekształcić w „hard”.
Fachowość, obamomania
Nawet i tu ponudzę (wielu) trochę sprawą reformy Obamy. W większym tekście przedstawiłem jej tło. Starałem się nie zwracać uwagi na to, co prawią o Obamie i jego działaniach krajowe media. Ale mimochodem... I, nawet w warstwie informacyjnej, wszystko jest po staremu. P. Przybylski w „Rzeczpospolitej” jak zwykle nie podał wyników głosowania, ilu Demokratów było przeciw Obamie, co właśnie przegłosował Kongres, gdzie się podział Senat itd. Popisał się też swą fachowością. W trakcie „debaty” Obama nie przemówił specjalnie do narodu, ale miał stałe, cotygodniowe wystąpienie (w radiu i w YouTube), na które tradycyjnie odpowiedział Republikanin – tym razem ich przywódca w Kongresie. Czarny szef Narodowego Komitetu Republikańskiego Michael Steele, mówiąc oczywiście w przenośni, stwierdził, że czas pozbawić Nancy Pelosi pracy (czyli stanowiska spikera Kongresu, tzn. uzyskanie w nim większości przez Republikanów). Korespondent potraktował to dosłownie i dwukrotnie podał, że GOP podjęła akcję zmierzającą do zwolnienia Pelosi. Podobna znajomość amerykańskich realiów dyskwalifikuje. A może imponuje?
Styl chicagowski
Ale, i to w audycji inteligentnego inaczej Larry’ego Kinga, ujrzałem przypadkowo (w dniu, gdy prezenter urozmaicił normalne dyskursy o skandalach i morderstwach) coś raczej niezwykłego. King zaperzony. Opiewał Obamę, obok wrzeszczała jakaś nieznana aktorka, ale był też Stephen Baldwin. Okazało się, że jest wyrodnym bratem wręcz komunizującego Aleca, szykującego się zresztą do kariery politycznej. Nazwał Obamę „największym gangsterem w dziejach Chicago” i „kłamcą”. I mimo upomnień – nie wycofał się z tego. Co do tego drugiego stwierdzenia: zaczynając kadencję Obama powiedział, że reforma zdrowotna będzie możliwa tylko przy wsparciu obu partii, współpracy, którą on zapewni. Jasne, że mówiąc o Chicago, Baldwin grubo przesolił. Ale miasto to, gdzie kształcił się politycznie Obama, słynie też z opierania rządzenia na niekoniecznie ciekawych, a skrytych układach („deals”). Bardzo wiele bardzo różnych osób mówi, że Obama rządzi „w stylu chicagowskim”. Powyższe jest może ciekawostką, ale w skali zupełnie nieprzystającej do świątecznej pory. Ni w pięć, ni w dziewięć, ogromnie się dziś „zaamerykanizowałem”. Trudno.
Z Obamą – o pokój
Miedwiediew twierdzi, iż układ START II z Ameryką Obamy wiąże z sobą kwestię redukcji broni strategicznej ze sprawą obrony przeciwrakietowej. Ano właśnie. M. in. John Bolton (cytowany w naszym miesięczniku) przewidział, że Obama pójdzie i na to ustępstwo. Niczym jakiś anty-Reagan. Układ ma dopomóc ograniczeniu rozprzestrzenienia się broni nuklearnej. Polski rząd lobbuje na rzecz usunięcia z Europy taktycznej broni nuklearnej, też niczym „pokojowcy” z lat 80. Osłania nas wszakże konwencjonalna siła radziecka. A wspomniany układ spowoduje niewątpliwie przybliżenie realistycznej wizji świata bez broni nuklearnej. Działania władz PO, czyli Polski, „na rzecz rozbrojenia, przyczyniania się do pokoju, walka (?) o ograniczenie rozprzestrzenienia tej broni” świat (Obama) doceniają – entuzjazmuje się prasa, Obama – to jest bardzo à propos – stwierdził też ostatnio, że nadal wyciąga rękę do władz Iranu, jest gotów do dialogu. Będzie gotów aż do czasu, gdy Teheran stanie się mocarstwem nuklearnym. Ale czemu Tusk z Sikorskim również nie wyciągają ręki do Iranu? W ramach nieśmiertelnej „walki o pokój”. Na miejscu prezydenta RP czułbym się zaszczycony, że nie spotkam Obamy.
Porażenie
Dział kulturalny „Rzeczpospolitej” jest rewelacyjny, a nawet porażający. Jeden z jego tuzów niby krytykuje inscenizację sztuki Szekspirki (a nie żadnego Szekspira) „Sen nocy letniej”. – To drastyczna i smutna parada ekshibicjonistów – dowiadujemy się z tytułu. Za to w tekście samej recenzji: „Nie polemizuję z gorzkim finałem spektaklu: pojednanie kochanków to nic nieznaczący gest w piekle wszystkich możliwych form seksualnego pożądania...”. A potem stwierdza: „Sceny ze zdradzaną Tytanią i pełen rozpaczy samogwałt na rogu wersalki w obecności kolejnego faceta, który okazał się homoseksualistą – porażają”. „[Pokazana jest] samotność kobiet zderzających się z brutalnością mężczyzn. Najostrzej w sekwencji z rzemieślnikami: gwałcą kolegę grającego Tyzbe”. To jest proza postrecenzatorska. Zachwycająca i pozwolę sobie powtórzyć – porażająca. PS. Autor konstatuje, niemal z satysfakcją, że teatr sięga po coraz radykalniejsze środki i niedługo obejrzymy na scenie prawdziwy akt seksualny. Nikt nigdzie nie zastanawia się, co będzie za 20 lat? Do obejrzenia.
Nasze wzorce
Jean-Paul Sartre nazywał antykomunistów „psami”. J. P. Sartre zasługuje na to, by – na równi z Robespierrem i Cohnem-Benditem – stać się symbolem „zjednoczonej Europy”.
Niepewność
Będzie uchwalony nakaz ćwiartowania palaczy czy też grozi mi zaledwie więzienie? Czekając, zapalam kolejnego papierosa oraz pięć żarówek bardzo nieenergooszczędnych. Wrogich Ziemi.Zaraz spakuję się, używając wielu torebek foliowych.
Contra
Święta to dobra okazja, by dostrzec nasze braki. I podjąć zobowiązanie ich eliminacji. Owszem, zaczynamy rozumieć demokrację. Ale wciąż nie w pełni. Przeto całkiem normalnie jeszcze nie jest. Poparcie dla władającej partii nadal jest mniejsze niż w Korei Płn. A przecież wyrazem autentycznego zaangażowania obywatelskiego jest kultywowanie hasła: „partia z narodem, naród z partią”. Ocenianie polityków na podstawie koloru krawata czy wyrazu twarzy to krok we właściwym kierunku. Nie całkowicie doceniamy jednak podstawową cechę, jaka powinna wyróżniać rasowego polityka. A mianowicie – kompletna, ideowa i kompetencyjna pustka w jego głowie. Trwa akcja propagowania „gender budgetingu”, budżetu wrażliwego na płeć. Stara się o to grupa ekspertek. Ideolożki liczą na wsparcie UE. „Polska ma fantastycznie rozwinięte badania nad sztuką z perspektywy gender” – słyszymy pochwały na otwarciu gender wystawy w Zachęcie. Radzimy sobie, z artystką Nieznalską na czele, z nowym seksizmem, homofobią i religijnym uciskiem, mimo iż są przecież równie zniewalające co komunizm. Trzeba aktywnie przeczekać czas – zanim Kinga Dunin nie stanie na czele Sejmu (nazwa, niestety, męskiego rodzaju), a R. Biedroń nie zostanie mianowany premierem. Całkiem źle na pewno jednak nie jest. Nasz wielki przywódca jest bezapelacyjnym liderem w budowie autostrad. Mamy tak modne dziś polityczne centrum – środowisko Sierakowskiego. A nawet, w rezerwie, współczujący konserwatyzm odpowiednio reprezentowany przez Palikota. Wiele jest jeszcze do zrobienia. Polskie szkoły ogłupiają, ale jeszcze nie na poziomie zachodnim. Musimy nadgonić. Jesteśmy wszakże Europejczykami, a głupota to podstawowa, zasadnicza wartość europejska.Wesołych Świąt.
Jacek Kwieciński
Чекистам и стукачам коментировать воспрещается – бан


Komentarze
Pokaż komentarze (8)