Merz poparł w całej rozciągłości Trumpa. Prezydent USA przypomniał, co mówił o Merkel

Redakcja Redakcja USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 114
Friedrich Merz w Białym Domu spotkał się z Donaldem Trumpem i wyraził pełne wsparcie dla działań Stanów Zjednoczonych we współpracy z Izraelem wobec Iranu. Kanclerz Niemiec usłyszał od prezydenta USA w obecności dziennikarzy, że jego kraj "jest wspaniały", a relacje między oboma państwami są "znakomite". Trump zestawił postawę Berlina z Londynem i Madrytem w zakresie bezpieczeństwa.

Trump chwali Niemcy i Merza

Podczas wspólnej konferencji prasowej Donald Trump w bardzo pozytywnych słowach wypowiadał się zarówno o Niemczech, jak i o samym kanclerzu po spotkaniu we wtorek w Białym Domu. 

– Relacje pomiędzy nami, w handlu i innych obszarach, są bliższe niż kiedykolwiek – powiedział prezydent USA. Dodał również, że Niemcy są "znakomitym i wspaniałym krajem”, który w jego ocenie wspiera działania Stanów Zjednoczonych w regionie Bliskiego Wschodu. Trump przekazał, że Berlin umożliwia korzystanie z amerykańskich baz wojskowych na swoim terytorium, co – według niego – ma znaczenie dla operacji prowadzonych przez USA.

Prezydent USA nie szczędził też pochwał pod adresem samego Friedricha Merza, określając go jako "znakomitego przywódcę”. Jednocześnie skrytykował politykę jego poprzedniczki, Angeli Merkel, zarzucając jej błędy w polityce energetycznej i migracyjnej, co wprost wyrażał przed laty.  


Jedność USA i Niemiec wobec Iranu

Najwięcej uwagi podczas spotkania poświęcono sytuacji w Iranie. Kanclerz Niemiec podkreślił zbieżność stanowisk Berlina i Waszyngtonu wobec władz w Teheranie.

– Zgadzamy się co do usunięcia tego okropnego reżimu w Teheranie – powiedział Friedrich Merz. Zapowiedział również rozmowy z administracją USA na temat przyszłości Iranu po zakończeniu wojny. Jednocześnie kanclerz zaznaczył, że Niemcy – podobnie jak inni europejscy członkowie NATO – nie uczestniczą bezpośrednio w działaniach militarnych przeciwko Iranowi.

Merz zwrócił też uwagę na ekonomiczne skutki konfliktu. Wskazał, że rosnące ceny paliw, ropy i gazu negatywnie wpływają na gospodarki państw europejskich. Z tego powodu Berlin liczy na szybkie zakończenie działań wojennych i stabilizację sytuacji.

Donald Trump przyznał jednocześnie, że Waszyngton nie posiada konkretnego planu dotyczącego przyszłego przywództwa w Iranie po śmierci najwyższego przywódcy kraju, Ali Khamenei. Prezydent USA nie udzielił jednoznacznego poparcia dla przebywającego na emigracji Reza Pahlaviego, syna obalonego w 1979 roku szacha Iranu. Choć stwierdził, że robi on dobre wrażenie, uznał, że lepszym rozwiązaniem byłby lider wyłoniony z wewnątrz kraju.

– Ktoś z własnych szeregów, kto jest obecnie popularny – o ile taka osoba istnieje – byłby lepszy – ocenił Trump.

Trump krytykował Hiszpanię i Wielką Brytanię

Podczas konferencji amerykański prezydent ostro skrytykował rządy Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Zarzucił Madrytowi odmowę udostępnienia baz wojskowych w związku z operacją przeciwko Iranowi. Trump powiedział, że w reakcji polecił sekretarzowi skarbu Scottowi Bessentowi wstrzymanie "wszelkich umów” z Hiszpanią, choć nie sprecyzował, o jakie porozumienia chodzi.

Krytyczne słowa padły także pod adresem Londynu. Według amerykańskiego prezydenta brytyjskie władze zbyt długo zwlekały z decyzją o umożliwieniu korzystania z baz wojskowych przez USA.

Trump odniósł się również do kwestii wydatków obronnych w ramach NATO. Prezydent USA ponownie podkreślił, że to jego działania przyczyniły się do zwiększenia nakładów na obronność w państwach Sojuszu.

Podczas ostatniego szczytu NATO uzgodniono stopniowe podniesienie wydatków do poziomu 3,5 proc. PKB na cele wojskowe oraz dodatkowych 1,5 proc. na infrastrukturę i wydatki powiązane z obronnością. Łącznie do 2035 roku państwa członkowskie mają przeznaczać na te cele 5 proc. PKB. Zdaniem amerykańskiej administracji, Madryt nie wywiązuje się z tych celów.   


Ocieplenie na linii Berlin-Waszyngton

Dlaczego Merz zmienia stosunek do Trumpa, mimo jego niedawnych słów o tym, że kończy się okres "Pax Americana" i to Europejczycy muszą decydować o swoim bezpieczeństwie? Być może kanclerz Niemiec zdaje sobie sprawę, że w obliczu rosyjskiej agresji i kolejnych konfliktów na świecie, Europa wciąż nie jest zdolna zastąpić Stanów Zjednoczonych w zakresie wojskowym. Po inwazji Rosji na Ukrainę, Berlin znalazł się w ogromnym kryzysie - stracił polityczne przywództwo w Europie Zachodniej z powodu bliskich relacji z Moskwą i uzależnienia od wschodnich surowców. Merz próbuje odbudować wizerunek Niemiec po latach rządów Angeli Merkel i Olafa Scholza, którzy mieliby ponownie grać pierwsze skrzypce na Starym Kontynencie i wyznaczać kierunek jego polityki. Pytanie, czy jest to stała strategia czy tylko gra kanclerza do czasu ewentualnego rozejmu Rosji z Ukrainą i powrotu do relacji "business as usual" z Moskwą? 


Fot. Friedrich Merz i Donald Trump w Białym Domu/PAP/EPA 

Red. 


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj114 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (114)

Inne tematy w dziale Polityka