Trump: Nie będziemy już handlować z Hiszpanią
We wtorek w Białym Domu, podczas spotkania z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem, Trump powiedział, że nie jest zadowolony z Hiszpanii i polecił ministrowi finansów Scottowi Bessentowi zerwanie kontaktów handlowych z tym krajem. Prezydent wiązał to m.in. z kwestiami obronności i dostępem USA do hiszpańskich baz, a hiszpańskie władze określił jako „niewspaniałe”, przy jednoczesnym komplementowaniu obywateli.
To posunięcie ma ciężar symboliczny i polityczny: dotąd spory na linii USA–UE najczęściej dotyczyły ceł i regulacji, teraz wprost wchodzi w to wątek „lojalności sojuszniczej” i infrastruktury wojskowej.
Wielka Brytania też „na cenzurowanym”, ale Londyn gra bezpieczeństwem
Trump dorzucił również krytykę pod adresem Wielkiej Brytanii. Równolegle Londyn wzmacnia obecność wojskową w rejonie Cypru – w reakcji na atak drona na brytyjską bazę w Akrotiri premier Keir Starmer zapowiedział wysłanie niszczyciela HMS Dragon i śmigłowców do zwalczania dronów. To pokazuje, że w relacjach z USA rośnie znaczenie działań „tu i teraz” w obszarze bezpieczeństwa, nawet jeśli polityczne tarcia narastają.
Handel USA z Europą: od „wojny celnej” do twardych warunków
Spór z Hiszpanią wybucha w momencie, gdy relacje handlowe USA z UE i tak są napięte. Z dostępnych informacji wynika, że w 2025 r. wynegocjowano ramowe porozumienie, które utrwaliło 15-procentowe amerykańskie taryfy na większość towarów z UE, a w Europie wywołało spór o „asymetrię” układu. W ostatnich tygodniach pojawiały się sygnały, że ratyfikacja po stronie Parlamentu Europejskiego utknęła, a Bruksela mówi o „okresie przejściowym” i próbach doprecyzowania warunków.
W praktyce oznacza to, że nawet bez „zrywania handlu” presja kosztowa na wymianę transatlantycką rośnie, a firmy muszą planować dostawy i ceny w warunkach większej niepewności.
Merz w Białym Domu: Iran i cła na jednym stole
Spotkanie Trump–Merz odbyło się w cieniu eskalacji na Bliskim Wschodzie i obaw o rynki surowcowe, ale też w czasie tarć celnych oraz po orzeczeniu amerykańskiego sądu w sprawie legalności części ceł. W efekcie rozmowy o bezpieczeństwie i rozmowy o handlu coraz trudniej rozdzielić: dla europejskich przywódców staje się jasne, że Waszyngton może łączyć tematy „pakietowo”, a nie w osobnych kanałach dyplomacji.
Co to oznacza dla Europy
Jeśli deklaracja o „zrywaniu handlu” z Hiszpanią przełoży się na realne decyzje administracyjne, będzie to test dla UE: czy odpowiadać wspólnie jako blok, czy zostawić sprawę jako dwustronny spór USA–Hiszpania. Jednocześnie to kolejny sygnał, że relacje handlowe z USA mogą być coraz częściej uzależniane od postawy w NATO, kwestii baz i udziału w operacjach wojskowych – a nie tylko od bilansu handlowego czy sporów regulacyjnych.
RD






Komentarze
Pokaż komentarze (83)