Contra
Wciąż nie mogę się pozbierać. Czas jakby się zatrzymał. Widzieliśmy te niezliczone tłumy złączonych w żałobie, m.in. w Warszawie. I w Krakowie. 10 i 11. Powszechnie używamy termin „szok” na pewno nie jest adekwatny. Mam wrażenie, jakby odjęto mi rękę, jakby powstała nagle w kraju luka nie do wypełnienia, jakby nagle odrąbano kawałek Polski. Wiem, że ze stanu tego należy jak najszybciej wyjść. Już powinienem. Ale na razie, tak w pełni, jeszcze nie mogę. Mówią o narodowym katharsis. Chciałem wierzyć, że przynajmniej przez jakiś czas społeczność polska będzie razem tak, jak rodacy w naszej licznej diasporze. Teraz pragnąłbym przynajmniej dostrzec u polityków, w mediach głębsze spojrzenie na sprawy kraju. Nie tylko przez tydzień czy dwa. Może powaga chwili uzmysłowi tym z rodaków, którzy to nie w pełni doceniali, jak ważny jest wciąż patriotyzm. I jak podstawowa jest rola prezydenta – naszej głowy państwa. Obecnie mamy nadal dni modlitwy i refleksji. Ale w tym i słów: „w górę serca”. Bo debata publiczna wróci. W czasie konstytucyjnym. Niezmiernie szybko. Musi wrócić, bo o zbyt ważnych sprawach będziemy rychło decydować. Debata prawdziwa, autentyczna. Myślałem, że na nieco wyższym niż uprzednio poziomie. Jednak, chociaż nie chciałem dzisiaj zajmować się polityką, obserwując pewne zachowania, raczej w to wątpię. Pamiętajmy wszakże, patrząc bardziej perspektywicznie, że przeszliśmy już bardzo wiele. Wszędzie podkreślają, jak twardzi są Polacy. Stawimy czoła i tragedii, bezprecedensowej w naszym kręgu cywilizacyjnym. Więcej, jestem pewien, że za jakiś czas „Polska będzie Polską”, czego tylu Polaków pragnie. Wbrew wszystkiemu. Wiem, że powyżej jest dużo banałów. Trudno. Jak zawsze – piszę po prostu to, co czuję.
Odcinki
Opanować wszystko
Konstytucjonaliści wskazali, że przynajmniej dobry obyczaj nakazuje, aby osoba zastępująca przez dwa miesiące prezydenta nie podejmowała jakichkolwiek zbędnych decyzji. A wszystkie opróżnione stanowiska powinni obejmować, niemal automatycznie, zastępcy zmarłych lub najwyżsi funkcją pracownicy danej instytucji. A tu niemal od razu B. Komorowski mianuje szefem Kancelarii Prezydenta odpowiadającą mu osobę z zewnątrz. I zabiera się za dalsze nominacje. To zachowanie skrajnie skandaliczne. B. Komorowski żadnym regentem nie jest. Istnieje też coś takiego, jak elementarna przyzwoitość. Ludzka. Widać już wyraźnie, że od polityki uciec się nie da. Bo pełno u nas w niej ludzi małych. Nadzwyczaj małych.I bezbrzeżnie obłudnych.
Tragiczna klamra
Napotkałem określenie: najlepszy prezydent, jakiego mieliśmy w III RP. Bez żadnych ceregieli pójdę dalej. Lech Kaczyński był pierwszym prezydentem tej ziemi, z którym się identyfikowałem. Jedynym, który w moich oczach zasługiwał na miano pierwszego obywatela Rzeczypospolitej. I zginął wraz z ostatnim prezydentem Polski na Uchodźstwie, więźniem gułagu i żołnierzem II Korpusu – Ryszardem Kaczorowskim. Ostatni prezydent reprezentujący ciągłość z II RP i pierwszy naprawdę niepodległościowy wódz naczelny Rzeczypospolitej Odrodzonej. Oddali razem życie w tak symbolicznym dla Polaków miejscu, chcąc uczestniczyć w tak wyjątkowej dla każdego z nas uroczystości. Wiem, że zginęło wielu świetnych młodych ludzi, a R. Kaczorowski miał lat 90. Ale ta symbolika ma dla mnie wymiar szczególny. Spina tragiczną klamrą najnowsze dzieje Polski.
Polskie fatum
Chyba wciąż nie jesteśmy w stanie pojąć rozmiarów tragedii. Mówi się np., że zdziesiątkowana została Kancelaria Prezydenta, ale przecież tej kancelarii już nie ma, bo nie ma Tego, któremu służyła. Jakieś szczególne fatum polskie na tej przeklętej ziemi oddaje też śmierć, akurat tam, Anny Walentynowicz. Przecież gdyby nie „pani Ania”, nie byłoby, przynajmniej wtedy, Wielkiego Strajku, „Solidarności” i wszystkiego, co nastąpiło potem. Ów protest wybuchł z jej powodu – całą resztę, wraz z jakimiś dopiskami personalnymi, dodano potem.
Dopiero teraz
Pewno w dużej mierze ze względu na bezprecedensowe rozmiary polska tragedia narodowa spotkała się z naprawdę wielkim odzewem w świecie. Niechby to był tylko krok formalny, ale np. ogłoszenie czasu żałoby narodowej nie tylko u sąsiadów, ale w kraju tak odległym jak Brazylia, jest czymś bezprzykładnym. W CNN International wszelkie nagłe wypadki, kataklizmy itd. pokazuje się godzinami, ale tym razem mówiono o Polsce. Jest tragicznym paradoksem, że dopiero ten straszliwy wypadek spowodował, że świat dowiedział się nieco więcej o Polsce. A wie, włączając w to Katyń 1940, doprawdy mało.
Spieszą się
Piszę, że przede wszystkim nie mogę się wciąż pozbierać. Ale także zacząłem się już teraz czuć jak w Polsce lat 90. Nadzwyczaj przykre. Zwłaszcza, gdy dodamy do tego fakt, że w otoczce atmosfery: „bądźmy w tych dniach razem” (B. Komorowski), PO podejmuje działania zmierzające do opanowania wszystkiego.Pilnie należałoby się bronić. Ale jak?
Jacek Kwieciński
Komentarze
Pokaż komentarze (16)