Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
178
BLOG

DOOKOŁA EUROPY - POJEDNANIE CZTERECH LITER Z BATEM

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 29

Nie znamy przyczyn tragicznej katastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem i pewnie szybko nie poznamy. Albo dostaniemy taki pasztet polsko-rosyjski, że długo nie będziemy mogli się pozbierać ze zdziwienia. Dziś, tzn. w środę, premier Tusk ma nas oświecić w tej materii. Ale czym? Czy tymi lampami niestandardowo rozmieszczonymi na rosyjskim lotnisku, czy też – co jest ostatnio w modzie prorządowych mediów – stwierdzeniem, że wszystkiemu byli winni piloci, a nawet sam prezydent Lech Kaczyński? Umarli nie mają racji – taki może być scenariusz owego, pożal się Boże, śledztwa.

Już na samym początku żałoby, tuż po katastrofie, w tychże – i nie tylko w tych – mediach pojawiły się wzniosłe elaboraty o pojednaniu polsko-rosyjskim. Dzięki katastrofie, jak można było domniemywać. Gdyby nie zginął prezydent i 95 pozostałych osób, Putin nie wziąłby w objęcia swego polskiego kolegi na smoleńskim lotnisku, a prezydent Miedwiediew nie przyjechałby na pogrzeb polskiej głowy państwa do Krakowa, gdzie przyznał, że za Katyń odpowiedzialny jest Stalin. I zaprosił Bronisława Komorowskiego na obchody 70. rocznicy zwycięstwa ZSRR nad Hitlerem.

Komorowski pewnie pojedzie 9 maja, bo przecież spotkał go kolosalny zaszczyt i możliwość zaprezentowania się w aurze pojednania. Oczywiście, trzeba nie mieć wstydu, żeby występować za granicą, i to przed wyborami, w charakterze głowy państwa. Ale ja się wstydu po Komorowskim nie spodziewam, ani tym bardziej poczucia taktu. Zatem pojednajmy się. Skoro rządząca krajem Platforma Obywatelska nie potrafiła się pojednać bez katastrofy, może teraz uda się jej ułożyć stosunki z Rosją, przy wykorzystaniu tej narodowej tragedii dla własnych celów.

Zwraca uwagę nadużywanie określenia „pojednanie”, które jest słowem pustym, propagandowym wytrychem i politycznym bełkotem. W ciągu ostatnich lat, kiedy u władzy jest Tusk i jego partia, nieustannie słychać o pojednaniu. Z Niemcami, rzecz oczywista, już jesteśmy pojednani, pojednujemy się także z Rosją, z innymi krajami mniej, bo inne kraje, zwłaszcza europejskie, nie są tym zainteresowane. Co się tyczy pojednania z Berlinem i Moskwą, jakoś dziwnie nie zauważamy, że jest to pojednanie niedźwiedzi – czarnego i białego – z chomikiem. Jeszcze brutalniej powiedziawszy – czterech liter z batem. Jesteśmy w kontekście gestów pojednania na straconej pozycji, bo władza traktuje gesty tzw. pojednania płynące ze wschodu i zachodu jako akt łaski i prawdziwy zaszczyt. Nie liczymy się w planach polityki międzynarodowej zarówno Niemiec, jak i Rosji, bośmy zbyt słabi i wielce ulegli. Jeśli wybory prezydenckie wygra Komorowski, będziemy jeszcze słabsi i bardziej nieporadni. I można będzie manipulować Polską tak jak Ukrainą. Dostaniemy więcej gazu i z Warszawy popłyną słowa zachwytu nad Gazociągiem Północnym. I tak dalej...

Dla Putina i Miedwiediewa słowa współczucia dla narodu polskiego nic nie znaczą, bo to są tylko słowa. I w Polsce, szczególnie na obywatelach wychowanych w systemie komunistycznym, robią kolosalne wrażenie. Rosja potęgą była, jest i będzie. I przypominają sobie słowa o przyjaźni polsko-radzieckiej i wierności idei socjalizmu. To były czasy. Niektórzy w tych czasach kończyli studia, inni zajmowali wysokie stanowiska, niektórzy trzymali naród za mordę, a dziś są na emeryturze. A przecież właśnie wtedy byli piękni i młodzi i wcale im nie przeszkadzała miłość do Kraju Rad.

Wzruszenie w narodzie mają wzbudzić meldunki i publikacje medialne o współczuciu, jakim naród rosyjski obdarza po katastrofie w Smoleńsku bratni, skądinąd słowiański naród polski. Od prostych, zwykłych Rosjan napływają tysiące listów z wyrazami współczucia, a jedno z biur turystycznych nie posiada się z radości, że coraz więcej Rosjan chce odwiedzić Polskę. No, trudno się dziwić, takie katastrofy jak naszego samolotu i naszego prezydenta nie zdarzają się często. Raczej nadzwyczaj rzadko. Jest to więc powód, by turystycznie zaliczyć Kraków z Wawelem. Zwracam uwagę młodzieży, niepamiętającej czasów komunistycznych, że Rosjanie, jako naród, nie potrzebują żadnego pojednania z kimkolwiek. Rosjanie nie czują się winni ani zbrodni w Katyniu, ani ujarzmienia wielu narodów i przyłączenia ich do ZSRR. Oni nawet nie są świadomi zbrodni, jakich dokonał reżim Stalina na własnym narodzie. Rosjanin – to brzmi dumnie. Rosjanie są obywatelami największego kraju świata i niespecjalnie lubią, jak się im wypomina grzechy przeszłości, które – ich zdaniem – nie są grzechami. Ale nie znaczy to wcale, że część elit nie dostrzega sowieckich zbrodni, a zwykli ludzie są po prostu ludźmi, u których nie brak współczucia dla tragedii innych krajów, także Polski. Skąd zatem u nas ta obsesja ogłaszania zwykłych gestów, i to wcale nie liczonych w milionach, za akt pojednania? Czy jest to ze strony różnych salonów próba załatwienia interesów politycznych rządzących partii, czy też liczenie na niewiedzę i naiwność młodego pokolenia, nasłuchującego dobrych i ciepłych słów o Polsce płynących z zagranicy? Dla podniesienia poczucia wartości własnej? Piszących o to nie podejrzewam, naiwni nie są, ale robienie wody z mózgu obywatelom mają w małym palcu.

Ponoć Kreml jest zaniepokojony międzynarodowym echem smoleńskiej tragedii, bo przecież wydarzyła się na rosyjskiej ziemi. Jeśli tak jest, to możemy oczekiwać zaklajstrowania prawdziwych przyczyn katastrofy Tupolewa, samolotu, którego rząd polski dobrowolnie używał do transportowania najważniejszych osób w państwie, choć ten statek powietrzny powinien już dawno trafić na złom. Miedwiediew czymś takim nie lata. To logiczne i bezpieczne. A nasi politycy latają. Bo nie ma pieniędzy. Nie ma pieniędzy, bo jest dziadostwo i populizm.

Nie miejmy złudzeń, w polityce rosyjskiej nic się nie zmieni. A jej celem jest dalsze rozszerzanie wpływów w Europie, osłabianie Sojuszu Północnoatlantyckiego i rozmiękczanie Unii Europejskiej, chociażby poprzez narzucenie jej rosyjskiej wyłączności w dziedzinie dostaw ropy naftowej i gazu. Stare kraje Unii Europejskiej, także USA, nie widzą w tym większego zagrożenia dla stabilizacji wspólnoty, podobnie jak nie dostrzegają zagrożenia dla równowagi sił na świecie. Dowiedziałam się, że Miedwiediew i Obama potrzebują „ducha wzajemnego zaufania”. Czyżby Stany Zjednoczone i Rosja zaraziły się polskim bakcylem pojednania? Nie ma obawy – Ameryka jest najpotężniejszym państwem świata i może sobie pozwolić na takie dowcipy. My nie, bo wiemy, co to jest wzajemne zaufanie z Rosją.I to nie od dziś.

Krystyna Grzybowska

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka