Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
395
BLOG

ZYZIU NA KONIU HYZIU

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 21

      Pisałem w reportażu z pogrzebu pary prezydenckiej, że za sto lat to wszystko będzie wydawać się przyszłemu czytelnikowi bajką. Tamto było pisane w zadumie. Ale teraz waham się, czy ten czytelnik za sto lat uwierzy, że po uroczystościach pogrzebowych pewna gazeta zasugerowała, że płaczący pod Pałacem Prezydenckim polscy aktorzy, których pokazano w telewizyjnym reportażu, mogli występować tam za pieniądze. Niemożliwe? Niesłychane zbydlęcenie mediów? Żadne tam niesłychane. Oni po prostu tacy są na co dzień. Mimo że w polskich mediach pracuje wielu porządnych dziennikarzy, obraz w nich przedstawiany jest w efekcie końcowym zawsze ten sam: porządny człowiek wychodzi na szmatę, a szmata na porządnego człowieka. Jeśli czasem zdarzy się, że porządny człowiek wywinie się z tego schematu, to jest to dla mediów tylko wypadek przy pracy. To kwintesencja Polski powstałej po 1989 r. Najważniejsza cecha rozpoznawcza jej ustroju.

O nie mogącym się pozbierać młodym aktorze Mariuszu Bulskim, który powiedział prawdę o tym, co myśli, nie przejmując się dalszymi losami swojej kariery, „GW” napisała w tekście pełnym chamskich insynuacji, iż „zapewnia, że jego występ miał charakter prywatny. Nie chciał jednak powiedzieć, czy powiedział realizatorom, że jest aktorem i czy wziął za udział w reportażu jakieś pieniądze”. „Występ”, „pieniądze”! Zdaniem „GW” to wielce prawdopodobne, wszak w reportażu pojawiła się też starsza pani, aktorka Katarzyna Łaniewska, wcześniej chodząca na manifestacje w obronie „Gazety Polskiej”. Jasne, Ewie Stankiewicz czy Jankowi Pospieszalskiemu otaczanemu przez ludzi, gdzie tylko się pojawi, zapewne brakowało wypowiedzi ludzi krytykujących media za niszczenie prezydenta. Tłumy wychwalały masowo „GW”, więc nie mogąc użyć ich do swojej manipulacji, kupili sobie aktorów. Poza wszystkim sprawa ta pokazuje niesłychaną pogardę owej gazety dla środowisk artystycznych, którym poniekąd próbuje ona patronować. Aktor i spontaniczne uczucia? Aktor i nieuzgodnione z salonem poglądy? Aktor i jakieś samodzielne myśli? Przecież to tylko nasze cyrkowe małpy służące do pokazywania ku uciesze gawiedzi. W zamian dostające banana – pieniądze na nową chatę, brykę i drogie ciuchy.
 
Skojarzyłem, że wspomniana pogarda dla aktorów to cecha sowiecka. Kiedy Sowieci wkroczyli w 1939 r. do Lwowa, aktorów nie traktowali początkowo najgorzej, uznając, że wkrótce będą występować w ich cyrkach. Poetka Beata Obertyńska postanowiła się ratować, udając aktorkę i pokazując enkawudzistom dyplom Związku Artystów Scen Polskich. „Scen Polskich?!” – zaśmiał się urzędnik. „Tiepier będą artyści scen sowieckich”. Miał rację – byli, niektórzy wciąż nawet są... Byli też tacy, którzy na sowieckiego aktora nie pasowali, jak Ordonka, której oni za jej patriotyzm kazali młotem wyrąbywać szosy w Sowietach, przez co jej gruźlica rozwinęła się tak, że nie pożyła już długo. Nie pasował też Eugeniusz Bodo, który skonał na zalanej moczem podłodze bydlęcego wagonu. Pani Katarzyno, Panie Mariuszu – jak Wam będzie ciężko, pomyślcie o nich. Że oni mogą być z Was dumni.
 
W „GW” fakt, że w filmie wystąpili „zawodowi aktorzy”, skomentował Jarosław Gowin, konserwatysta: „Jeżeli doszło do manipulacji, to wtedy dyskredytowałoby całkowicie wartość tego filmu”. Cóż, lata w jednej partii z Palikotem zrobiły swoje. Kto z kim przestaje, takim się staje. O wypowiedź Gowina nie mam akurat pretensji do „GW”. Wykorzystała tylko fakt, który jest tajemnicą poliszynela, a jednak zwyczajowo się o nim nie pisze. Choć wiedzą o nim WSZYSCY. Jarosław Gowin, wbrew pozowaniu na intelektualistę, to wyjątkowo ciężki przypadek politycznej blondynki.
 
Dwaj celebryci o nazwiskach Wojewódzki i Figurski zrobili sobie skandal, szydząc z ofiar katastrofy i ich rodzin. W jaki sposób, przytaczać nie warto. Wbrew temu, co piszą inni, myślę, że mamy nie dwie, lecz trzy Polski. Jest ta tradycyjna, patriotyczna, katolicka, która pokazała w ostatnich dniach swoją najpiękniejszą twarz (na co dzień ma też oczywiście wady). Jest też Polska buntowników, niekiedy dziwnie wyglądających, kontestujących społeczne normy. Ona też ma wady i też jest Polsce potrzebna. Znam ją dobrze, bo jestem z obu tych Polsk po trochu. Zdziwiliby się Państwo, jak uczucia wielu tych ludzi były w tych dniach bliskie naszym, jak przejęci wypytywali mnie, co ja o tym sądzę, bo się tym wszystkim interesuję na co dzień. I jest też trzecia Polska – ta od celebrytów, badziewia z TVN, łopatologicznej chamówy dla motłochu – tego z dyplomami uczelni także. Ta trzecia Polska chce agresywnie zniszczyć pierwszą, ale równie mocno zwalcza tę drugą – starając się skanalizować jej bunt dla potrzeb establishmentu. Pewnie niedługo o tym coś większego napiszę.
 
Kampania prezydencka Jarosława Kaczyńskiego będzie obrzydliwie agresywna. Niezależnie, co będzie mówił sam kandydat i czy w ogóle otworzy usta. Jeśli ich nie otworzy, to za atak Kaczyńskiego uznany zostanie dowolny tekst w dowolnej gazecie, w którym jakiś dziennikarz opisze np. rzetelnie prawdę o bliskich znajomych Bronisława Komorowskiego. Dowiemy się, że to atak hakami zwolenników IV RP. Wydaje się, że oskarżenia o agresję za każdym razem powinny być kontrowane przez polityków PiS ironicznymi krótkimi uwagami wyśmiewającymi obłudę mediów, z ITI i Agorą na czele. Oczywiście sprawa aktorów nadaje się do takiego przypominania idealnie.
 
Głośno o „Bronku”. Mariusz W. pseudonim „Bronek”, jeden z najbardziej poszukiwanych polskich przestępców, został przywieziony z Hiszpanii do Polski. Miał na swoim koncie zabójstwa i rozboje. Ukrywał się przed policją, przebierał się za kobietę. Czy widziano go w towarzystwie mężczyzny w koszulce z napisem „Jestem gejem”, agencje nie podały.
 
Dużo było tu dziś nawiązań do tamtej, niepodległej II Rzeczypospolitej. Bo w tych dniach nasze myśli płyną do ludzi tamtych czasów – ich idei, myśli, twórczości, tragedii... Kolega, dziennikarz, przypomniał mi przy tej okazji „Wierszyk okolicznościowy” Mariana Hemara, który może być odpowiedzią dla tych, co dziwią się nam, że szukamy „teorii spiskowych”. Zostawiłem sobie na koniec jego fragment:
 
W normalnym społeczeństwie,
Kiedy umrze dygnitarz –
„Co mu było?” – to pierwsza
Rzecz, o którą zapytasz
 
Kiedy ktoś taki w Moskwie
Umiera, w pierwszej chwili
Pierwsze pytanie:
„Czemu jego zabili?”
 
Nie pytasz „CZY zabili?”
Nie ma tego problemu.
Że zabili to jasne.
Pytanie tylko, czemu?
 
Jakie, znaczy, z zabójstwa
Wskazówki dla nas tajne?
Bo samo to, że zabili –
Nieciekawe. Zwyczajne.
 

Piotr Lisiewicz

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka