Pospieszalski i Stankiewicz dali szansę zaistnienia i mówienia prawdy o swoich uczuciach ważnej, milczącej części Polski, odczuwającej i przeżywającej, znieważonej i obrażonej postępowaniem mediów. Nie mogę być ich filmem oburzona
W oświadczeniu z 29 kwietnia Rada Etyki Mediów skrytykowała pracę Jana Pospieszalskiego. Szczególnie zaś zrealizowany wspólnie z reżyser Ewą Stankiewicz film „Solidarni 2010”. Pokazany trzy dni wcześniej w telewizyjnej Jedynce dokument był zapisem pierwszych dni żałoby pod Pałacem Prezydenckim. W sprawie tego oświadczenia złożyłam tzw. zdanie odrębne, ponieważ nie zgadzam się z jego treścią. Nawiasem mówiąc, takich spraw przez minione półtora roku było w REM więcej. Co najmniej w kilku z nich miałam inne zdanie niż reszta kolegów. Moje zdanie podzielał często Tomasz Bieszczad, a także Paweł Burdzy, dopóki nie odszedł z Rady. Wybór zjawisk medialnych chwalonych lub krytykowanych przez REM postaram się omówić kiedy indziej, na razie rozwinę uzasadnienie mojej – innej niż większości kolegów – opinii.
Nie jestem oburzona – to wyrażone w oświadczeniu uczucia członków Rady – sposobem, w jaki Jan Pospieszalski prowadził swoje programy telewizyjne pod Pałacem i w jaki filmowała je Ewa Stankiewicz. Oboje pozwolili mówić ludziom, którzy dotychczas mieli mało okazji i możliwości mówić o tym, co myślą i czują; wypełnili tym samym istotne, ustawowe zadanie telewizji publicznej. Nawiasem mówiąc, Pospieszalski znakomicie poradził sobie z jakimś prowokatorem-antysemitą i zręcznie go zawstydził.
Co więcej, nie tylko nie jestem tym programem oburzona. Przeciwnie, uważam, że Jan Pospieszalski i Ewa Stankiewicz dali szansę zaistnienia i mówienia prawdy o swoich uczuciach ważnej, milczącej części Polski, odczuwającej i przeżywającej, znieważonej i obrażonej postępowaniem mediów. Ludziom, którzy poczuli się oszukani przez media i nagle to odkryli. Ludziom, którzy chcieli również publicznie zadać władzy i innym Polakom ważne pytania na temat wspólnoty narodowej. Ludzie ci poczuli się zawiedzeni, również m.in. dlatego, że Rada Etyki Mediów przez cztery lata niestety nie zdobyła się na wyraźne pokazanie i napiętnowanie nagonki medialnej, jakiej ewidentnie podlegał śp. prezydent Lech Kaczyński.
Nowa Rada, sprawująca kadencję od października 2008 r., w której pracach uczestniczę, niestety milczała o nierzetelności warsztatu dziennikarskiego, gdy media wpuszczały notorycznie niektórych posłów z niewiarygodnymi napaściami na prezydenta, milczała o nakazie dbałości o dobro odbiorcy i związaną z nim obyczajność publiczną, gdy politycy nazywali publicznie prezydenta „chamem” itd. Rada nie odniosła się też do stosowanej w prywatnych telewizjach praktyki napuszczania na siebie gości z przeciwnych stron barykady politycznej, by widzowie mogli przeżywać niskie emocje; tak wytrawni dziennikarze, jacy zasiadają w REM, nie decydowali się podejmować tych tematów, gdy słuchacze i czytelnicy alarmowali, a niektórzy członkowie REM interweniowali w sprawie nagłaśniania w mediach niedopuszczalnego sposobu bycia i wyrażania się w mediach niektórych polityków i komentatorów.
Rada uważała za stosowne wydać również już po dwóch dniach od katastrofy samolotu oświadczenie chwalące działania dziennikarzy opisujących wydarzenia i wzywające do jedności Polaków. Również w tej sprawie zgłosiłam głos odrębny, uważając taką pochwałę za co najmniej przedwczesną, a wezwanie nie na miejscu.
Teresa Bochwic
Oświadczenie Rady Etyki Mediów
Rada Etyki Mediów podziela oburzenie wielu widzów, którzy je sygnalizowali, sposobem relacjonowania przez Jana Pospieszalskiego w TVP1 przeżyć ludzi przychodzących w dniach żałoby pod Pałac Prezydencki.
W relacjach tych pojawiały się oskarżenia pod adresem przeciwników prezydenta Lecha Kaczyńskiego, stwierdzenia, że Polska nie jest krajem demokratycznym, sugestie spiskowe dotyczące katastrofy pod Smoleńskiem.
Red. Pospieszalski reagował na takie wypowiedzi aprobująco, powtarzając niektóre, oddając głos dwukrotnie tym samym interlokutorom, co miało znamiona manipulacji.
W opinii REM naruszył zapisane w Karcie Etycznej Mediów zasady obiektywizmu, a także szacunku i tolerancji, co jest szczególnie naganne w sytuacji dramatycznych i bolesnych przeżyć całego społeczeństwa.
Zdanie odrębne zgłosili Tomasz Bieszczad i Teresa Bochwic.
Warszawa 29.04.2010 r.
Skład Rady Etyki Mediów:
Magdalena Bajer (przewodnicząca), Ryszard Bańkowicz, Tomasz Bieszczad, Teresa Bochwic, Michał Bogusławski, Maciej Iłowiecki, Helena Kowalik, Marek Łochwicki, Roman Łuczkowski, Barbara Markowska, Marta Pionkowska


Komentarze
Pokaż komentarze (23)