Zasłyszana rozmowa trójki młodych, wykształconych, z wielkiego miasta. „Ty, ten PiS to już kompletnie ześwirował. Chcą wyrzucić tą... no... Kluskę-Rostkowską”. „A czym podpadła?”. „Nie słuchała wodza i jest za antykoncepcją”. „A, tak, tak, sam słyszałem, jak Kaczyński mówił, że nie pozwoli w Polsce zakładać kondominium”.
Edmund Klich ogłosił, że w czasie lotu do Smoleńska presja na załogę „jaka by nie była, ale jakaś była”. „Badali to dla MAK psychologowie” – stwierdził też. No to teraz już wiemy, dlaczego rosyjscy śledczy nie mieli czasu pozbierać ciał ani części samolotu. Były pilniejsze zadania. A biegli byli zapewne bardzo doświadczeni. Dziesięciolecia pracy w najlepszych psychuszkach?
Andrzej Halicki nazwał szefa swojej partii Donalda Tuska Mojżeszem. No to na ostro idzie, skoro już się wyzywają od Żydów.
Prowokacja! – aż zatrzęsłem się z oburzenia, gdy zobaczyłem, jak Stefan Niesiołowski po chamsku naśmiewa się z Lecha Wałęsy, wręczając mu na urodziny grubaśną księgę. Na całe szczęście portal Agory wyjaśnił mi, że księga była tylko opakowaniem do szkockiej whisky. Jakie prezenty przynieśli inni, portal nie podał, jednak nam udało się ustalić całą listę. Wachowski – dwa kilo heroiny, Karnowski – klucze do mieszkania na Monciaku, Kaczmarek – pościel z Marriotta, Krzywonos – wajchę z tramwaju (wyniosła, jak jej wyłączyli prąd), Owsiak – pałkę ojca milicjanta. A potem było jak w piosence Pidżamy Porno „Bal u senatora ’93”: „Ogromnie tłuste panie / Tasują panom posłom / Nikt do powiedzenia nie ma tu nic / Choć wszyscy krzyczą głośno...”. Niestety, następna impreza nieprędko. Imieniny Bolesława przypadają dopiero w czerwcu.
Frytka oraz prof. Wojciech Sadurski napisali list z żądaniem odwołania minister Elżbiety Radziszewskiej. Wspólnej kąpieli w wannie nie będzie. Odradzili ją PR-owcy. Rozmywałaby najważniejszy przekaz listu – obronę homoseksualistów.
Sadurski postanowił też napisać coś samodzielnie, czyli bez pomocy Frytki. Złożył mianowicie na Salonie24 surową samokrytykę na temat napisanej przez siebie przedwyborczej analizy: „Całą tę analizę można teraz o kolano potłuc, bo opierała się ona na założeniu niewyartykułowanym co prawda, ale dla niej kluczowym, a mianowicie, że Prezes jest osobnikiem racjonalnym, a zatem działa zgodnie z politycznymi interesami swoimi i swojej partii, polegającymi na maksymalizacji szans wyborczych”. Cóż, ja akurat należę do tej części elektoratu Kaczyńskiego, która głosowała na niego wyłącznie dlatego, że wie, iż czasem potrafi działać wbrew wspomnianemu partykularnemu interesowi. Zarówno Sadurskiemu, jak i Frytce (na wypadek, gdyby znów pisali razem) zwracam uwagę, że takich jak ja jest w elektoracie PiS sporo. Warto nas brać pod uwagę w przyszłych Waszych analizach.
Minister sportu Adam Giersz: „Chciałbym przekazać pozdrowienia od premiera Tuska”. Kibice Cracovii i Arki Gdynia: „S... j!”. I przeciągłe gwizdy. Tak wyglądało uroczyste otwarcie nowego stadionu Cracovii. Giersz, prywatnie dobry kolega prezesa PZPN Grzegorza Laty, wcześniej otwierał też nowy stadion Lecha w Poznaniu i też załapał się na gwizdy. Tuskowemu ministrowi doradzamy, by wybrał się do Wygwizdowa. Ma do wyboru dwie miejscowości o tej nazwie. Obie w Łódzkiem.
Patrzę na jeden z portali i oczom nie wierzę. News rozpoczynający się od słowa „Palikot” nie jest na pierwszym, lecz na ostatnim miejscu. Powód? Tytuł brzmi: „Palikot oskarża rząd po wypadku polskiego autokaru”.
Mirosław Czech w „GW”: „Z PiS państwo i społeczeństwo poradzą sobie stosunkowo łatwo. Z PiS do spółki z Kościołem o wiele trudniej”. Jak wybrnąć z owej „trudności”? Sensownie byłoby skłócić PiS z Kościołem. Pomocne jest demonstrowanie hierarchom, że na wszelkiej bliskości z PiS tracą. Jak się ten scenariusz uda, załatwicie wreszcie PiS. A jak to się powiedzie, zabierzecie się za Kościół. Trafnie zrekonstruowałem waszą strategię? To dlatego, że wymyśliłem ją niegdyś ja, Włodzimierz Iljicz Lenin.
„Sąd podjął niewłaściwą decyzję, nie stosując się do rosyjskiego wniosku o zastosowanie tzw. aresztu ekstradycyjnego wobec Zakajewa” – ogłosił Andrzej Seremet. „Solidaryzuję się z zażaleniem złożonym przez prokuraturę” – stwierdził też. Cóż, ta ostatnia z kolei solidaryzowała się z Putinem, który planuje Zakajewa zlikwidować. Pozostaje pytanie, z kim prokurator Seremet solidaryzuje się w sprawie śledztwa smoleńskiego?
Marcin Libicki w poznańskiej „GW” o powodach, dla których nie wraca do PiS: „Nie interesuje nas partia, dla której jedynym celem jest wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej. To jest ważne, ale nie można z tego robić celu nadrzędnego”. Że niby dobrobyt Polaków albo wartości chrześcijańskie ważniejsze? Brak twardego postawienia się w sprawie Smoleńska, traktowania tego jako sprawy NADRZĘDNEJ, najważniejszej, to zgoda na zepchnięcie nas w posowiecką strefę, gdzie wolno fizycznie mordować niewłaściwie myślących. Skazywanie pokoleń Polaków na bycie Europejczykami drugiej kategorii. Dobrobyt oraz wartości chrześcijańskie będziemy tam mieć w wersji moskiewskiej. Słowo „nadrzędna” dokładnie oddaje to, jak musimy traktować sprawę Smoleńska.
Moja przeprowadzka niby się skończyła, ale kartony nadal w domu stoją. Wspominałem tydzień temu, jak dokonałem heroicznego czynu rozładowania całej przyczepy drewna do kominka. Moja edukacja w tej kwestii postępuje. Podczas rozpalania kominka nauczyłem się, że brzoza pali się szybko i widowiskowo, natomiast grab żarzy się godzinami. Nauczyłem się, rzecz jasna, na błędach, bo kiedy oporny grab nie chciał palić się tak szybko jak brzoza, wypowiedziałem mu wojnę i odwracałem klocek co parę minut. Do żadnych fajerwerków nie zdołałem go skłonić, natomiast mieszkanie zadymiłem skutecznie. Wietrzyć trzeba było parę dni. Nauka przydatna na przyszłość: jak już wywołamy w Polsce rewolucję przeciwko Ubekistanowi, to rozpalając stosy, na których spalimy np. Janinę Paradowską, użyjemy brzozy, a nie grabu.
W barze w Buenos Aires przy nadmorskiej ogromnej ulicy Leandro Alemo wino piło dwóch mężczyzn – Witold Gombrowicz i Wacław Iwaniuk. Był wrzesień 1939 i Iwaniuk namawiał Gombrowicza do wyjazdu na wojnę. Ten zdecydowanie odmówił: „Przecież tam mogą mnie zabić. O nie. Ja tam, gdzie zabijają ludzi, nie jadę”. O Gombrowiczu dziś, słusznie, pamiętamy. O Iwaniuku – wybitnym poecie i nieprzejednanym antykomuniście, niestety nie. Przy kopcącym kominku i argentyńskim winie napisałem więc o nim tekst.Jest w najnowszym „Nowym Państwie”.
Piotr Lisiewicz


Komentarze
Pokaż komentarze (7)