Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
1610
BLOG

ZYZIU NA KONIU HYZIU

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 3

Chyba o żadnym redaktorze naczelnym tygodnika nie krążyło wśród dziennikarzy tyle powtarzanych szeptem plotek, co o Tomaszu Lisie. A to, że na kolegium „Wprost” dziennikarze musieli dyskutować po cichu, bo ulubieniec serwisu Kozaczek.pl zasnął, gdyż poprzedniego dnia biegał w maratonie. To znowu, że na zebraniu roztrząsał w szerokim gronie problem, jak tu z polityka PiS zrobić wariata – tak, żeby się nie narazić na proces, ale żeby ludzie załapali. Tak zupełnie otwarcie, bez żenady. Taki to z Lisa kozaczek.

Premier Tusk zapowiedział, że „nie będzie litości dla tych, którzy życie młodych, obiecujących ludzi chcą zamienić w piekło uzależnienia” i problem dopalaczy załatwi „w sposób zdecydowany, żeby nie powiedzieć brutalny”. Według naszych informacji czerwony z wściekłości Tusk kazał pobić sprzedawców dopalaczy niewykastrowanym pedofilom, którym zagroził, że jeśli im nie natłuką, to tym razem naprawdę urwie im jaja. Krzyczał na nich, aż się biedak spocił. Po czym dla uspokojenia przypalił blanta.

Szympanse z Gwinei nauczyły się rozpoznawać i rozbrajać zastawione na nich przez myśliwych pułapki. Światowe agencje depesze na ten temat tytułowały: „Małpy mądrzejsze od myśliwych”. Cóż, nigdy nie byliśmy przesadnie dobrego zdania o błyskotliwości myśliwych. Rodacy! Skoro nie da rady inaczej, to uczcie się od afrykańskich małp!

Dziennikarze wykryli, że polski MEN podaje na swojej stronie internetowej, iż jego siedziba mieści się przy Alei Gestapo. Jak wyjaśniło ministerstwo, błąd w adresie był konsekwencją użycia w ramach tworzenia obcojęzycznej wersji strony internetowej aplikacji automatycznego tłumacza ze strony Google’a, który miał takie właśnie przestarzałe dane. Dziatwy szkolnej rzecz podobno nie zdziwiła. Od dawna plotkowała, że Katarzyna Hall to podstarzała Helga z „Allo, allo”, która nosi bieliznę w swastyki. Nad tym zaś, czy jej małżonek to Herr Flick, młodzież się nie zastanawiała, gdyż o Aleksandrze Hallu nie słyszała.

Prawda sięgnęła bruku i rozpadła się na drobne kawałki. Rzeźbę o nazwie „Prawda” w warszawskim Ogrodzie Saskim strącił kierowca firmy sprzątającej. Odznaczenie od prezydenta Komorowskiego ma chyba zapewnione?

Żyjemy w czasach, w których słowo „prawda” jest do tego stopnia zakazane, że podejrzewam, iż stara piosenka punkowego Defektu Muzgó dziś byłaby gnębiona jako niepoprawna politycznie. No bo jak to dzisiaj brzmi: „Ktoś powiedział, że będzie koniec świata, / w Polsce drogiej wódki już nie będą pić, / Że niewinni siedzieli całe lata, / Że już niedługo wszyscy będziemy dobrze żyć, / gdzie jest prawda, gdzie jest prawda, powiedz mi?!”.

Pewien polski biskup twierdził, że obrońców krzyża powinno się aresztować. Komentarz znajomego księdza: „Wie pan, mnie naprawdę nie wypada komentować zachowania biskupa. Mogę tylko pokornie schylić głowę, potem wznieść oczy ku niebu i powiedzieć »Na wieki wieków agent«”.

Kto nie zagłosuje w Warszawie na Czesława Bieleckiego, ten antysemita, ksenofob i trzeba z tym lecieć do „Gazety Wyborczej” i TVN-u. Niektórzy w stolicy twierdzą, że napastliwa postawa Moniki Olejnik wobec Bieleckiego wynikała z faktu, że jej ojciec, pułkownik w MSW Kiszczaka, był antysemickim moczarowcem. Na całe szczęście prostują to inni, którzy dowodzą, że był tolerancyjnym rasowo stalinowcem. Ja tam nie wierzę jednym ani drugim.

Cieszę się z powodu powrotu Anny Fotygi na scenę polityczną. Jej zglanowanie przez posowieckie media wynikało nie tylko z faktu, że prowadziła politykę niezależną od Moskwy. Także z tego, że naruszyła interesy czegoś, co nazywano eufemistycznie korporacją Geremka, a było emanacją interesów grupy, w której nie był ojciec Moniki Olejnik. Albo i był.

Jak zauważył tydzień temu Jacek Kwieciński, „Gazeta Wyborcza” od jakiegoś czasu zabrała się do recenzowania poszczególnych numerów „Gazety Polskiej”. Kilka tygodni temu napisała o nas Krystyna Naszkowska. Analizowała ona, cytuję: „jak »Gazeta Polska« została liderem wśród tygodników”. Pisała, iż nasza sprzedaż wzrosła o 112 proc. i wyprzedziliśmy w ten sposób „Przekrój”. Lamentowała również, że nasz tytuł „stał się nagle tak popularny”. Tymczasem później kolejną recenzję ogłosił w „GW” Grzegorz Sroczyński, który następująco ocenił wpływy naszej gazety: „nikt jej nie czyta, a że paru korektorów i zecerów zgłupieje, to trudno”. I puenta. Sroczyński pisze chwilę wcześniej o naszej redakcji: „Nie ma takiego głupstwa, którego by nie zamieściła”.

„Prezes z »Gazety Polskiej« grozi profesorowi” – taki mrożący krew w żyłach tytuł przeczytałem na portalu Gazeta.pl. Chodziło rzecz jasna o prezesa poznańskiego Radia Merkury Filipa Rdesińskiego. Apolitycznym profesorem był z kolei Tomasz Naganowski, wstawiony do rady nadzorczej radia przez ministra z PO, członek komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego. Grożeniem zaś nazwane zostało sformułowanie, iż prezes nie wyklucza wobec profesora „działań o charakterze prawnym”. Natomiast co do profesorskości profesora Naganowskiego, to w jej skład nie wchodzi habilitacja. Mimo jej braku jest on profesorem na niezwykle prestiżowej uczelni prywatnej o skrócie WSUS. Na rozwijanie owego skrótu szkoda mi miejsca, wystarczy napisać, że jej rektor Michał Iwaszkiewicz, gdy chodzi o nazwę piastowanego stanowiska, zmienił tylko jedną literkę. Wcześniej był lektorem (w KW PZPR).

Czytam z zainteresowaniem teksty Krzysztofa Raka na temat polityki zagranicznej, które ukazują się na naszych łamach. Podzielam jego oceny dotyczące promoskiewskiej postawy rządu PO. Rak pisze, że postawa rządu jest odejściem od strategii III RP w polityce zagranicznej. Owa polityka była według Raka prozachodnia i pronatowska. Nie zgadzam się. Niestety, tak dobrze nie było. Pamiętam, jak media kpiły ze zwolenników szybkiego wycofania wojsk sowieckich z Polski. Pamiętam czasy, gdy Bronisław Geremek nie był entuzjastą naszego członkostwa w NATO, o politykach SLD litościwie nie wspominając. Przypominam sobie, jak w czasie wizyty w Polsce Asłana Maschadowa za czasów AWS ten sam Geremek uciekł do Skandynawii i nie spotkał się z czeczeńskim prezydentem. Podzielam natomiast spostrzeżenie, że dopiero PO zaczęła o promowskiewskiej postawie mówić otwarcie. Unia Wolności się z tym wstydliwie kryła. Faktycznie, ten brak wstydu to znak czasu.

Mój Lech Poznań prowadzi w swojej grupie Ligi Europy przed Manchesterem City i Juventusem, natomiast w polskiej lidze przegrał z GKS Bełchatów. Jaki z tego wniosek? Jakby Bełchatów trafił na taki Juventus albo Manchester, zrobiłby z niego miazgę. Wniosek drugi: na tym właśnie polega przewaga piłki nożnej nad koszykówką czy siatkówką.

 

Piotr Lisiewicz 

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka