Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
1809
BLOG

ZYZIU NA KONIU HYZIU

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 7

Prezydent Komorowski wręczył Benedyktowi XVI album rękopisów Chopina. Ale lizus. Ponoć zdaniem Palikota stosowniejszy byłby świński ryj

Fakt, że Komorowski oraz towarzysząca mu małżonka nie skorzystali z rady przyjaciela domu, nieco zaskakuje. Wszak całująca papieski pierścień Anna Komorowska mówiła o Palikocie: „W 90 proc. się z nim zgadzam”. Czyżby pomysł z prezentem załapał się do tych 10 proc.? Poza wszystkim nie sposób w 90 proc. zgadzać się z Palikotem i nie podzielać jego nienawiści do chrześcijaństwa. Bo on składa się głównie z niej.

Zanim Komorowski zaprosił do Polski Benedykta XVI, podobną propozycję przedstawił Dmitrijowi Miedwiediewowi. Prezydent Rosji ma być w Priwislinskim Kraju 6 grudnia. Jako died Moroz? Wszak zimę – w ramach globalnego ocieplenia – mamy mieć wyjątkowo mroźną.

Anegdota autentyczna. Szef MSZ Radosław Sikorski rozmawia z jednym ze znaczących polityków sąsiadującego z Polską państwa. Ten mówi mu, że był trochę zdziwiony odprawą rosyjskiego ministra Ławrowa z polskimi ambasadorami. Sikorski na to: ale to chyba lepiej, że to on do nas przyjechał? Uff! W tej sytuacji powinniśmy przeprosić. Obrzydliwie nabijaliśmy się z Sikorskiego, a on w tym czasie twardo negocjował z Putinem. Bohatersko odrzucił propozycję, by polscy ambasadorowie z całego świata zjechali się wysłuchać instrukcji Ławrowa do Moskwy. Jej pierwotna wersja przewidywała nawet, że nasi dyplomaci pielgrzymować będą na piechotę. Tymczasem żelazny Radek postawił się i hardo wynegocjował, że odprawa musi odbyć się w Warszawie. Zuch!

Społeczniaki z „Gazety Wyborczej” zorganizowały akcję „Polska biega”, którą propaguje Piotr Pacewicz. Obrzydliwość. Spoceni faceci biegający prawie na golasa, kiedy wieje zimny październikowy wiatr. Przeziębienie pewne. Jeszcze rozumiem, jak ktoś chce się rozchorować dla rtm. Pileckiego, ale tak bez powodu? W czasie akcji „GW” zamierzam siedzieć w chacie i obżerać się tłusty mięsem. Mniam, mniam. Znany obżartuch Franc Fiszer opowiadał, jak poznał w kawiarni sławnego polskiego biegacza Janusza Kusocińskiego. – Czym się ten gość zajmuje? – spytał sąsiada. – Jak to? To słynny olimpijczyk, lekkoatleta! – No dobrze, ale co on właściwie robi? – Jak to co robi? Biega. – Biega? – spytał zdumiony Fiszer. – A w którą stronę?

Historyjka w sam raz na wybory samorządowe. Jak opisał „Dziennik Łódzki”, ochroniarz nie wpuścił na tamtejszy festiwal mody platformowego p.o. prezydenta Tomasza Sadzyńskiego. – Więcej osób już nie wpuszczę – orzekł. – Ale ja jestem prezydentem – walczył Sadzyński. Ochroniarz przyjrzał się fizjonomii rozmówcy, zaśmiał się i spytał: – Niby czego prezydentem? – Prezydentem Łodzi – upierał się Sadzyński, a jego nieprecyzyjne stwierdzenie poparli dziennikarze. – Każdy może powiedzieć, że jest prezydentem. A ja i tak więcej osób nie wpuszczę – odpowiedział spokojnie ochroniarz.

Postawa łódzkiego ochroniarza wydaje się być godna powielania. W marcu najazd samorządowej żulii przeżył mój biedny Poznań. Brylował Związek Miast Polskich (Ryszard Grobelny – prezes, Jacek Karnowski – wiceprezes). Trochę porządnych ludzi też przyjechało, ale nie rzucali się w oczy. Żulia uznała, że będzie sobie świętować u nas podniośle 20-lecie samorządu terytorialnego. Notabene logo imprezy przypominało bliźniaczo szyld X Zjazdu PZPR. Ochrona niestety samorządowców do Poznania wpuściła, więc robotę za nią musieli zrobić anarchiści. Pacyfikacja ich protestu spowodowała, że żulia utkwiła na trochę w swoich limuzynach. Policja, przerażona, iż na szwank narażono tak wielkie persony, postanowiła zrobić anarchistom sprawę kryminalną, ale prokuratura odmówiła. Skierowała więc przeciwko 38 anarchistom sprawy o wykroczenia. W zeszłym tygodniu dostała klapsa od sądu, który wszystkich uniewinnił. – Gdyby to był rok 1981, to wszyscy siedzieliby już w więzieniu. Ale mamy demokrację i wolność wyrażania poglądów – wyjaśnił sędzia Jacek Tylewicz. Uff, panie sędzio, odradzam ten typ argumentacji. Jak się Tusk dowie, wyciągnie wniosek, że trzeba wprowadzić stan wojenny.

Paweł Paliwoda odpowiada Igorowi Janke, który mentorskim tonem postanowił pouczyć Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego. Od siebie tylko dodam, że szczególnie spodobało mi się zdanko „Wypadliście daleko za bandę”. Ano, mamy nadzieję, że wszyscy widzą, iż z medialną bandą nie mamy nic wspólnego. Żyjecie koledzy w dniach jednej z największych kompromitacji polskiego dziennikarstwa w historii. Zaniechanie dochodzenia prawdy w sprawie Smoleńska nie jest ani trochę mniej niegodziwe niż antysemicka kampania z 1968 r., nagonki na Oskara Haleckiego czy Józefa Piniora albo milczenie o Katyniu. Nie upomnieliście się o polskiego Prezydenta i pozostałe ofiary. A gdy próbują to zrobić inni, robicie wiele, by próby te zagłuszyć i wykpić. Głównym przedmiotem waszego smoleńskiego śledztwa stało się tropienie tych, którzy mają odwagę szukać prawdy. Myślę, że wasze kpiny, uśmieszki, mrugania okiem, kiedy czytacie nasze teksty, mają jeszcze jeden powód. Otóż w głębi duszy wstydzicie się własnej bierności, tchórzostwa, koniunkturalizmu. Dlatego mieszacie z błotem lepszych, by nie wyglądać głupio na ich tle.

No i odwołali Filipa Rdesińskiego z prezesa poznańskiego Radia Merkury, bo działał – jak wykrył minister skarbu – na szkodę spółki. Należało się więc szkodnikowi Gradobicie. Minister ustalił, iż Rdesiński uczestniczył w manifestacji w obronie Zakajewa („politycznej”). Poza tym: dążył do przekształcenia MC Radia, rozgłośni należącej do Radia Merkury, w rozgłośnię prywatnego klubu sportowego, czyli Lecha Poznań. Planował jakąś prywatyzację? No, nie... Ale chciał zrobić kibicowskie Radio Kolejorz, pokazujące działalność najbardziej prężnego środowiska w regionie, budującego tożsamość lokalnej wspólnoty. Coś jeszcze? Owszem: „wprowadzenie do programu radiowego jednostronnych komentarzy politycznych dwóch autorów – Marcina Wolskiego i Marka Króla”. Minister nie dostrzegł, że jednocześnie Rdesiński radiowe felietony dał ludziom o poglądach przeciwnych – radykalnie lewicowemu Maciejowi Roszakowi oraz prof. Romanowi Kubickiemu. Był więc jednostronny dwustronnie. Powodów do zwolnienia dwa razy więcej.

Wspomniany Lech Poznań odniósł kolejny oszałamiający ligowy sukces, przegrywając u siebie z Zagłębiem Lubin. Razem z kolegami skomentowaliśmy to w tramwaju chóralnym wykonaniem piosenki sprzed jakichś 10 lat: „Nigdy nie spadnie, Kolejorz nigdy nie spadnie”. Oraz okrzykiem, nieco z wcześniejszą optymistyczną prognozą kolidującym: „Nawet w drugiej lidze Lecha się nie wstydzę”.A cieniasom z Manchesteru City i tak dokopiemy.

Piotr Lisiewicz 

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka