Contra
Polska wolność gnije, bezczelne zakłamywanie rzeczywistości jest coraz potężniejsze. Szambo hipokryzji zalewa nas coraz bardziej. Nie tylko Niesiołowski czy Kuczyński, ale także Tusk, a nawet Gowin kpią z rzeczywistości, z oczywistości. Przy zorkiestrowanym wsparciu Durczoków i Olejników. Duszę się. Tu więc na temat od ostatniej zbrodni wcale nieodległy. Mądrą, rusofilską, politykę władz państwa PO obserwujemy od dawna. Ale gdy ujrzałem wyeksponowane w „Rzeczpospolitej” słowa Sikorskiego: „Nie obrażać Rosji”, chciało mi się gryźć ścianę. Już dekady temu z obłąkaną, krańcowo szkodliwą dla Polski tezą: „Nie drażnić Rosji”, „Jest wyjątkowo wrażliwa” itd. walczyłem piórem w nieistniejącym już piśmie „Spotkania”. Wtedy z kancelarią Wałęsy. A Sikorski podzielał wówczas moje zdanie. Dziś podobnym kancelariom się wysługuje. Gdy był wiceministrem MSZ, mówił mi przyciszonym głosem off the record, jak wciąż „czerwone” jest ministerstwo Geremka. Teraz przedstawia się, gdzie tylko może, jako Geremka uczeń. Na koniec przytoczę fragment felietonu nieodżałowanego Macieja Rybińskiego pt. „Woda z mózgu” (jego teksty pracowicie zbierałem): „Gdzie się nie obrócę, jaką gazetę wezmę do ręki – obojętnie polską czy zagraniczną – wszędzie to samo. Każą mi respektować interesy Rosji, rozumieć rosyjskie wrażliwości, szanować rosyjskie kompleksy, godzić się z rosyjskimi ambicjami. Co najlepsze, od tej mojej zgody na pogodzenie się z prawem silniejszego, nazywanym – także w zamierzchłych, nie tak wykwintnych, jak dzisiejsze czasy – prawem pięści, zależy, czy zostanę uznany za człowieka kulturalnego i generalnie współczesnego, czy też zdemaskowany będę jako obskurant, szowinista i zacofaniec”.Trudno o aktualniejsze słowa, prawda?
Odcinki
Gorzej niż kłamca
Znieść nie mogę panującej atmosfery. Gadanie, że „Tusk położy tamę” itd., to kompletne banialuki. Wypowiedzi Tuska, gdy się w nie uważnie wsłuchało, były równie nikczemne co poprzednio. Tusk to Wielki Brat Orwella. To człowiek niszczący Polskę i świadomość Polaków. Jeszcze przed morderstwem w Łodzi napisałem w naszym miesięczniku, że w PO, partii Niesiołowskiego i Gowina, dochowaliśmy się potwora. Potwierdzam z całą mocą – nie jest to określenie przesadne. Tusk mówi o elementarnym szacunku dla konkurencji. Pewno ma na myśli Niesiołowskiego, który ów szacunek jeszcze wzmacnia. Niesiołowski jest podwładnym Tuska, dostojnikiem PO. O tym trzeba zawsze pamiętać. Sam Tusk nie poczuwa się do niczego. Jak zawsze. I jak zawsze 2 + 2 to dla niego 5. Już wielokrotnie sugerował, że faktycznym sprawcą zbrodni był J. Kaczyński przejawiający „negatywne emocji”. Tusk jest wzorcem „pozytywnych emocji”. Miłości. Do samego siebie. Żaden cywilizowany premier nie byłby zdolny do tak bezczelnej hucpy.
Krew
Halina Flis-Kuczyńska: „Prezesie Kaczyński, nie jestem pewna, czy ta krew przelana w Łodzi nie powinna jednak spaść na pana głowę...”. Na szczęście publicystyka ocieka miłością do PiS-u. Wraz z mężem powinna się pani udać do lekarza. Wścieklizna jest zaraźliwa.
„Symetria”
W przypadku powyższego drobnego fragmentu z zalewu wypisów ze zdziczałego domu wariatów mam jeszcze coś do powiedzenia. Dziwiłem się, że „Rzeczpospolita” nie od razu zamieściła wynurzenia Kuczyńskiego. Zapowiadałem, że to zrobi. Minął dzień. I mamy jego alter ego. „Publicystkę”, jak to określa redakcja. Tuż obok opublikowany jest artykuł Bronisława Wildsteina o tym, jak z ofiary robi się sprawcę, o fałszu totalnym, o tym jak osobnicy w rodzaju Kuczyńskiego są pupilami mediów, co je kompromituje. Pytam więc wprost znakomitego publicystę: co sądzi o takim „symetrycznym przedstawianiu” wszystkiego zgoła przez własną redakcję? Jest to fenomen w świecie niespotykany. Czy podoba mu się takie sąsiedztwo na łamach „Rz”? Mamy tu do czynienia nie z żadnym „dwugłosem opinii”, ale z czymś, co jest chore. PS. Gadaj sobie zdrów. Następnego dnia „socjolog” stwierdza w „Rz”: „Jarosław Kaczyński postępuje jak Erika Steinbach: miesza rolę sprawcy i ofiary(!) Poza tym mamy rozważania typu – kto zyskał politycznie”. Czy poza tym coś się liczy?
Zakłamanie, pokazowe
Jeszcze. W tym samym numerze „Rz” (21.10) Igor Janke drukuje felietonik: „Tusk i Kaczyński powinni tonować nastroje”. Czy nie za śmiało? Jak można stawiać na równi sprawcę – Kaczyńskiego i ofiarę – Tuska? Pan Janke stwierdza również, że nie ma poszlak co do motywów działania mordercy. Pan Janke jest obłudnikiem i hipokrytą. „Wyważonym” aż do granic nudności. Jego wywody to antyteza rzetelnego dziennikarstwa. A za rzetelnego z pewnością się uważa. Myli się.
Hańba mediów
Jak wam nie wstyd publikować gadaninę takiego osobnika jak Niesiołowski? Osobnika, który powinien zniknąć z polityki. Jesteście służalcami, pachołkami? To nie jest kompromitacja, to jest hańba. Słowa te kieruję do wszystkich stojących po innej stronie przyzwoitości niż „GazWyb” i jej liczne elektroniczno-tygodnikowe przybudówki. Niby stojących.
Mędrcy
Czasem trzeba odpowiedzieć słowami identycznymi co w pierwowzorze, równie „eleganckimi”. Panie Wajda, to pan siedzi po uszy w politycznym szambie. To pan, jak zresztą wielu reżyserów filmowych, jest „głupolem”. Mam pana dosyć. A w rekomendacjach książkowych „Rzeczpospolitej” (o których już pisałem) produkuje się Daniel Olbrychski, pisząc m.in., że jakąś pozycję warto przeczytać, bo można się przekonać, jak na tle wypowiedzi tak wspaniałych ludzi jak Michnik wypadają politycy, hierarchowie Kościoła i publicyści. Komu warto, temu warto. Olbrychski, jak zresztą wielu aktorów, jest człowiekiem o Bardzo Małym Rozumku.
Nie wiedzą
„Rzeczpospolita” z 21.10 pyta w czołówce: „Kto gra zbrodnią?”. Odpowiadam: Wielkie przekaziory na usługach Polskiej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej.
Wiedzą
„Rosjanie wiedzą, kto zawinił w Smoleńsku”. Tyle że, drobiazg, warto zachować zdrowy rozsądek. Mówiąc inaczej, nie mam nawet krzty zaufania do „Rosjan” i rzetelności ich „wiedzy”.
Żyrandol olbrzymi
B. Komorowski wciąż zwiększa liczbę swoich ministrów, „doradców” (w randze podsekretarzy stanu) itd. Od wszystkiego. Po co żyrandolowi taka armia? Warto jednak dodać, iż jest to znakomicie opłacana armia. PS. Przepraszam za użycie, nawet w sensie przenośnym, słowa „armia”. Jestem, jak najbardziej, bojownikiem o pokój. Słowa „mir”, „peace”, „pace” były przez całe życie hasłami mi najbliższymi. Zwłaszcza za czasów ZSRR. Dziś najbardziej imponuje mi pokój panujący w Korei Płn.
Ze stajni Skubiszewskiego i Geremka
Coraz wspanialsza „Rzeczpospolita” twierdzi, że Roman Kuźniar jest „wrogiem tarczy”. Nie. Roman Kuźniar jest wrogiem Stanów Zjednoczonych Ameryki. Co w naszej sytuacji jest niezmiernie rozsądne. Ale na doradcę B. Komorowskiego (pseudo „WSI”) pasuje jak ulał.
Niepokój
Wolność mediów publicznych jest w Polsce zagrożona. Skrajny brak obiektywizmu Lisa czy Żakowskiego, ich stałe ataki zmierzające do zniszczenia prawdziwej opozycji to jeszcze nie powód, by ich z telewizji usuwać. Jestem zaniepokojony.
Maciej Rybiński
Przytoczony w „Contrze” fragment felietonu śp. Macieja Rybińskiego wydrukowała też „Rzeczpospolita”. Zaznaczam to dopiero tu nie bez przyczyny. Bo dziennik ten nie tylko pominął najważniejszy, choć niestety zbyt optymistyczny tekst M. Rybińskiego: „Koniec Polski Michnika i Kiszczaka”. A także nie zająknął się nt. istotnego okresu z dziejów gazety. Istotnego, bo ma wszelkie szanse powrócić. Tego, gdy wykonując polecenie organu Michnika, Macieja Rybińskiego pod absurdalnym pretekstem z „Rzeczpospolitej” wyrzucono. Nawiązałem wtedy z nim kontakt i odpowiedział mi długim, odręcznym listem. Jego bliska współpraca z „Gazetą Polską” nastąpiłaby wcześniej, ale czego pewno sam nie oczekiwał, gdy wrócił do kraju, jego mistrzostwo zostało docenione. I przed „królem felietonu” otworzyło się wiele możliwości. Ale przecież mimo to wspaniały przeciwnik wszelkiego zakłamania, najświetniejszy obrońca zdrowego rozsądku, na łamy „GP” trafił. Na stałe. Wraz ze swą znakomitą małżonką, panią Krystyną Grzybowską. Było to dla nas, i na zawsze pozostanie, wielkim honorem. Powodem do dumy.
Multi-kulti
Tzw. multi- kulti zrodziło się wcale nie tak dawno. Było oparte na założeniu, że nasza, zachodnia cywilizacja, jest najgorszą ze wszystkich, które były i są. Obecnie, w dobie kryzysu i w efekcie długiej, nieodpowiedzialnej polityki imigracyjnej, w wielu państwach zachodnich obserwujemy godną potępienia niechęć do wszystkich imigrantów, także z UE, także wobec Polaków. Do tego dochodzi zmiana atmosfery w Niemczech, tamtejsze skandaliczne przepisy zakazujące dzieciom mówienia po polsku. Sprawa jest więc delikatna. Mogę być źle zrozumiany. Ale „punkty” dla wykształconych fachowców, zwłaszcza z naszego regionu, wprowadziły także rządy brytyjskie – miniony i obecny. Nie powinno się oczywiście zakazywać mówienia po turecku. Ale wymóg tego, by muzułmańscy przybysze znali (dla własnego dobra) język kraju, w którym się osiedlili, a także choć po części respektowali kulturową tożsamość tego państwa (np. W. Brytanii), wydaje się rozsądny. Z Niemiec czy W. Brytanii wywodzą się, podróżujący potem do Pakistanu, ekstremiści-terroryści. Tak się „nie integrują”, że to właśnie w krajach europejskich ulegają radykalizacji. Słowa prezydenta Niemiec, że islam jest częścią dziedzictwa jego kraju, uważam za głupie. Nawiązujące bezpośrednio do tego, o czym była mowa na początku notki. Reasumując, i niezależnie od atmosfery, która zaczyna dominować w Niemczech (a co dla nas jest szczególnie ważne), nic i nikt nie skłoni mnie, bym zmienił o niej zdanie. Czy też wręcz zaczął hołubić ideologię multi-kulti. Mam też odrębną opinię na temat paru innych zjawisk we współczesnej Europie (o czym, jeśli zdołam, napiszę osobno). PS. To, o co mi chodzi, dobrze oddała uczczona w „Rzeczpospolitej” Amerykanka Susan Sontag, wypowiadając słynne słowa: „Biała rasa jest rakiem na ciele cywilizacji ludzkiej”. Był to skrót myślowy – Sontag nie chodziło w istocie o kwestie rasowe. Wyrażała bezbrzeżną pogardę wobec zachodniej cywilizacji.
Poważne, wartościowe
Wyznawcy druizmu, czciciele słońca. Zostali uznani w W. Brytanii za reprezentantów oficjalnej religii. Imponujące było uzasadnienie odpowiedniej instytucji. Podkreśliła, że druizm jest spójnym i poważnym systemem wierzeń, a to jest korzystne dla kraju.
„Diaspora”
Dziś mówi się wiele o rokowaniach izraelsko-palestyńskich. W związku z tym usłyszałem, że mimo wszystko Zachodni Brzeg bardzo rozwija się gospodarczo. Inwestują tam m.in. przedstawiciele „największej diaspory palestyńskiej” – chilijskiej. Palestyńczycy w Chile? Skąd, jakim cudem? Proste, to pozostałości Brygad Międzynarodowych, które miały wspomóc dyktatora Allende. By drogą hiszpańską z lat 30. przekształcił Chile w kraj komunistyczny. Do dziś wszyscy jesteśmy przygnębieni, że tak się nie stało. Do dziś wszyscy podziwiamy postępowy internacjonalizm Arafata. PS. Owe rokowania natrafiają na liczne przeszkody. Uznanie, przez Arabów, raz na zawsze, prawa Izraela do istnienia do nich nie należy. Bo to kwestia całkiem nieistotna, nieważna.
W oparach szaleństwa
W Warszawie istnieje „jadłodajnia ekologiczna”. W jej przedsionku znajdują się zamknięte drzwi z przekreślonym znakiem toalety. Bo tzw. opróżnianie się jest szkodliwe ekologicznie. Powinniśmy go unikać. Na czas polskiej prezydencji w UE zapowiada się przekształcenie naszego kraju w całkowicie przyjazny środowisku. M.in. dostępny będzie wyłącznie ekologiczny papier toaletowy. Chyba pomyśli się również o racjonowaniu wody. Ostatecznie cała rodzina, i to wielokrotnie, może kąpać się w tej samej wodzie. A w W. Brytanii grupa zaangażowanych ekologów wdrapała się na bank. Protestując, iż nie jest „zielony”. PS. Jakichkolwiek tekstów i pouczeń na ten temat płynących z Londynu: dawnych i obecnych ministrów, ambasadorów, księcia Karola, dziennikarzy, kogokolwiek nie należy traktować poważnie. Kraj ten bowiem popadł na punkcie dwutlenku węgla i „globalnego ocieplenia” w szaleństwo totalne. W sensie dosłownym. A szaleństwo występuje chyba już u nas w stopniu wystarczającym. Więc mimo iż chodzi o tak szczytny cel, jak obniżenie spodziewanej temperatury o 0,3? C za lat dwadzieścia...
Wyjątek
„Ukraina ogranicza wolność słowa”. Popatrz, popatrz, to niezwykłe w naszym regionie.
Double talk
Orwell był geniuszem.Większość znanych postaci zachowuje się, jakby zeszła ze stron jego antyutopii. Na Węgrzech media i większość „autorytetów” nie znosiła V. Orbana. W Czechach taki sam stosunek mają do ODS i V. Klausa. Ale podobne zdziczenie, jakie jest u nas, jest tam nie do pomyślenia. Wzywanie do likwidacji opozycji, traktowanie milionów rodaków jak podludzi. Zdziczenie i hipokryzja nie do przebicia. Pani Olejnik nie zna motywów sprawcy łódzkiego ataku ani przyczyn jego działań. A może przyjrzałaby się w lustrze? Sobie. Wielu publicystów sugeruje, że w PiS jest zatrzęsienie Palikotów, wielbionych przez media. Zrównywanie żałobnych marszów rocznicowych z mordem jest niemal powszechne. Trudno oddychać. Natomiast wiadomo, co by oni wszyscy mówili i pisali, gdyby – nie daj Boże – zaatakowano siedzibę wrogów PiS-u. PS. Wszystkie podane tu nazwiska komentatorów czy nazwy mediów to tylko typowe przykłady. Rekordowej obłudy.
Post scriptum
Minął już tydzień. A ja opuszczam – przesuwam w rubryce wiele tematów. Od sprawy „tarczy antybalistycznej” po jakże odległe już w czasie, nietypowe w tym roku, Noble. Trudno. To nie jest żadna jednostajność tematyczna. Czy chcemy, by Polska stała się drugą Białorusią?
Jacek Kwieciński



Komentarze
Pokaż komentarze (2)