Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
976
BLOG

ROSJA–ZACHÓD - ATOMOWE ULTIMATUM MOSKWY

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 4

Prezydent i premier Rosji stawiają Zachodowi ultimatum: albo tarcza w Europie na warunkach moskiewskich, albo nowy wyścig zbrojeń. „Liberał” Miedwiediew powtarza to, wybierając się do Polski. Jego szef Putin postępuje niczym zawodowy szuler: oskarża NATO i USA o nieuczciwą grę, trzymając w ręku talię fałszywych kart.

Moskwa gra z Zachodem va banque. Jak tylko NATO ogłosiło oficjalnie na szczycie w Lizbonie, że Rosja nie jest już przeciwnikiem, lecz partnerem, Putin i jego namiestnik Miedwiediew przeszli do działania. Grożą nowym wyścigiem zbrojeń, składają nierealne propozycje ws. tarczy i żądają de facto od NATO rezygnacji z art. 5. Na dodatek potwierdzają się informacje, że rosyjscy wojskowi przesuwają taktyczną broń atomową w stronę granic wschodnich członków Sojuszu.

Jak jedna pięść

Dmitrij Miedwiediew wygłosił 30 listopada doroczne orędzie przed parlamentem. Zgromadzona na Kremlu publika, znudzona mdłym i nieciekawym wystąpieniem nie mniej nijakiego prezydenta, ożywiła się tylko raz. Kiedy prezydent przeszedł od tematu opieki nad dziećmi do milszych sercu Rosjanina spraw zbrojnych.

Owacją przyjęto słowa o planie wydania przeszło 634 mld dolarów do 2020 r. na modernizację armii. Jeszcze mocniej – w ustach „liberała” Miedwiediewa – zabrzmiała groźba, szantaż wobec Zachodu: „W najbliższych 10 latach stoi przed nami następująca alternatywa – albo osiągniemy porozumienie o obronie rakietowej i stworzymy wspólny mechanizm, albo, jeśli nie dojdzie do konstruktywnego porozumienia, rozpocznie się nowa faza wyścigu zbrojeń”.

Jak wiadomo, przymiotnik „konstruktywny” oznacza „korzystny dla Rosji”. W wypadku tarczy chodzi o przedstawioną w Lizbonie przez Miedwiediewa ofertę „sektorowej”, wspólnej obrony antyrakietowej. Rosja odpowiedzialna byłaby w niej za obronę jednego sektora i zestrzeliwałaby pociski lecące nad jej „sektorem odpowiedzialności” – obejmującym też terytorium części członków NATO, w tym Polski. Przy czym decyzja o zestrzeleniu podejmowana byłaby samodzielnie przez Rosjan.

Stanowisko Moskwy uzupełnił następnego dnia Putin. 1 grudnia w programie talk show w CNN powiedział, że jeśli Zachód „odrzuca naszą ofertę” wymiany informacji i wspólnej kontroli nad tarczą, a USA „rozmieszczą pociski i radary niedaleko naszego terytorium”, Rosja rozmieści nowe pociski atakujące, aby się przeciwstawić temu „zagrożeniu”. Putin ogłosił, że nie ma zagrożenia nuklearnego czy rakietowego ze strony Iranu, więc planowana tarcza jest skierowana przeciwko Rosji.

Blef z tarczą

Eksperci obu stron spotkają się w styczniu, aby rozmawiać nt. połączenia systemów antyrakietowych NATO i Rosji. Swój raport na ten temat mają przedstawić ministrom obrony w lipcu 2011 r. Już teraz jednak wiadomo, że rosyjska oferta opiera się na założeniu, iż... nigdy nie zostanie przyjęta. Skoro sam Putin przekonuje, że nie ma zagrożenia z Iranu, to po co tarcza? Przynajmniej – po co wspólna.

Moskwa rozwija własną, zaawansowaną tarczę antyrakietową. W tym samym orędziu, w którym żądał od Zachodu przyjęcia rosyjskiej koncepcji wspólnej tarczy, Miedwiediew ogłosił, że powstanie specjalne Połączone Dowództwo Strategiczne Obrony Przestrzeni Powietrznej.

Już od 15 lat rejon Moskwy osłania system antybalistycznych rakiet A-135 (ABM-3). W przyszłości ma powstać sieć złożona z systemów obrony powietrznej S-400 Triumf i S-500, rozwijanych teraz przez Almaz-Antei (koncern produkujący rakiety), jak też naddźwiękowych samolotów przechwytujących Mig-31 Foxhound.

Wspomniany S-500 będzie zestrzeliwał wrogie pociski, uzbrojone głowice, samoloty, a nawet uderzał w cele w kosmosie. W jaki sposób? Eksplozjami atomowymi, podczas gdy amerykańska koncepcja jest zupełnie inna. Trudno sobie wyobrazić, żeby Europejczycy zgodzili się na sytuację, w której Rosjanie w ramach „wspólnej obrony” dokonują nad którymś z krajów NATO eksplozji jądrowej, żeby strącić pocisk lecący np. z Iranu.

To tylko potwierdza, że oferta Kremla to blef, mający przeszkodzić rozmieszczeniu amerykańskich pocisków przechwytujących w pobliżu rosyjskiej granicy. Rosyjscy generałowie są absurdalnie przeświadczeni, że te pociski, wbrew zapewnieniom Pentagonu, będą uzbrojone w głowice atomowe i wycelowane w cele rosyjskie. Tak, aby móc znienacka przeprowadzić atak.

Gra głowicami

30 listopada „Wall Street Journal” poinformował o przesunięciu rosyjskich głowic atomowych w kierunku granic NATO. Najbardziej zaniepokojeni są Bałtowie. Podczas wizyty w Waszyngtonie minister spraw zagranicznych Litwy Audronius Ažubalis mówił: „Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć: jesteś członkiem NATO, więc nie martw się. Ale kiedy żyjesz w sąsiedztwie, powinieneś być bardziej ostrożny”.

„WSJ”, powołując się na oceny wywiadowcze, napisał, że Rosja dokonywała przesunięć taktycznego arsenału nuklearnego w ostatnich latach kilkakrotnie. Ostatni taki ruch miał mieć miejsce późną wiosną tego roku. Raporty trafiły do komisji Kongresu. Kongresmeni unikają mówienia o tym wprost, ale np. senator Christopher Bond (republikanin z Montany) powiedział, że „Rosjanie oszukują we wszystkich traktatach – START, o broni chemicznej, biologicznej, Open Skies”. Republikanie krytykują Obamę za błąd, jakim była zgoda na START bez omówienia kwestii rosyjskiej taktycznej broni jądrowej.

Warto przypomnieć, że na jesieni 1991 r. USA miały ok. 5 tys. taktycznych głowic atomowych poza terytorium swojego kraju, głównie w Europie. Potem zniszczono ok. 3 tys. z nich. Dziś uważa się, że Ameryka posiada ok. 1,1 tys. taktycznych głowic atomowych. Dla porównania, tuż przed upadkiem ZSRS miał ich, wg różnych ocen, od 12 do 21,7 tys. W maju 2005 r. Moskwa ogłosiła, że jej arsenał „został zredukowany czterokrotnie w porównaniu z 1991 r.”. Ale i tak oznacza to, że Rosja ma dziś kilkakrotnie więcej taktycznych głowic niż USA.

Moskwa mówi „sprawdzam”

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Zachód zaskoczyła ostra retoryka Moskwy tak szybko po „przyjacielskim” szczycie w Lizbonie. Rasmussen nie był w stanie przez dobrych kilka dni w ogóle zareagować na ujawnione przez media (za publikacją depesz Dep. Stanu przez Wikileaks) plany obrony Polski i krajów bałtyckich oraz niezwykle ostrą reakcję na ten fakt Rosji.

„Rosja zażąda, by NATO odstąpiło od swojego tajnego porozumienia w sprawie obrony Litwy, Łotwy i Estonii przed atakiem militarnym” – oświadczył rosyjski ambasador przy Sojuszu Dmitrij Rogozin. Na nic oficjalne zaprzeczenia NATO. „Przeciwko komu innemu taka obrona miałaby być wymierzona?” – pyta retorycznie Rogozin.

Wyjaśnień od Brukseli zażądał szef MSZ Siergiej Ławrow. Jeśli teraz NATO zacznie w jakikolwiek sposób tłumaczyć się przed Rosją z własnych wewnętrznych, wojskowych spraw, na dodatek tych najważniejszych, bo dotyczących solidarnej obrony członków lub, co gorsza, w jakiś sposób się z nich wycofywać – będzie to ostateczna klęska Sojuszu. Moskwa z premedytacją stawia NATO pod ścianą.

Jeżeli Sojusz ustąpi, będzie to robił także w innych sprawach. Nie mówiąc o tym, że w ten sposób Zachód faktycznie uznałby kraje bałtyckie za część wyłącznej strefy interesów Moskwy. Oraz, co jeszcze ważniejsze, że wejście do NATO i UE nie oznacza automatycznego i trwałego przejścia ze Wschodu na Zachód.

Antoni Rybczyński

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka