Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
837
BLOG

JACEK KWIECIŃSKI PISZE

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 2

Contra

Raczej nie w nastroju przedświątecznym odnotowuję dalsze postępy inżynierii społecznej w Polsce. Ulubienica wszystkich mediów p. Kluzik twierdzi, że jej grupa nastawiona jest zwłaszcza na politykę prorodzinną. A zarazem głosuje za tym, by państwo i jego funkcjonariusze chronili dzieci przed rodzicami. Podobno tylko 8 proc. rodziców nadaje się do rodzicielstwa. „Opiekunowie społeczni” są lepsi. Czyste, ciepłe przytułki bardziej służą maluchom niż dom rodzinny. Zresztą dzieci są własnością państwa. Sejm uchwalił zaiste przeraźliwą ustawę. Zacytuję parę zdań pp. Elbanowskich z Fundacji Praw Rodziców. „Powstać ma nowa rodzina, wolna nie tylko od przemocy, ale też od złych emocji, kar, nakazów, zaniedbań”. Ma być jak w Szwecji, gdzie „ideologia antyprzemocowa” spowodowała, że „każdy rodzic już wie, że jajko jest mądrzejsze od kury. Wie to także każde szwedzkie dziecko. Pokolenie bez zasad dorasta w przekonaniu, że może sobie pozwolić na wszystko, nawet na plunięcie w twarz rodzicom...”. Rzecznik praw dziecka i wszechwładne władze lokalne będą wdrażać nowe ideały oraz wartości i definiować pojęcie krzywdy tudzież „godności”. „U źródeł ideologii antyprzemocowej leży infantylne przekonanie, że uda się stworzyć świat bez wad”. Dzieci muszą mieć czyste paznokcie i ubranie dobrane do pogody. Nie można ich karać klapsem. Matka nie może mieć depresji, ojciec musi być zdrowy jak byk, okna mają być szczelne, kuchnia lśnić porządkiem. Nigdzie żadnych okruchów. Bo inaczej będzie donos, wejdzie (bez pukania) lokalny pupil p. Kluzik i odbierze dziecko. P. Kluzik twierdzi, że kocha dzieci. Podaję to w wątpliwość. I myślę, że osobom tak zapracowanym jak ona, dzieci powinno się odbierać.W ramach polityki prorodzinnej.

Odcinki

Oby

Radości i pogody ducha, jak najszerzej pojmowanych, życzę. Może jednak nie będzie nam zbyt zimno. A to już coś.

Dom, Polska

Święta Bożego Narodzenia. A ta rubryka składa się z notek raczej zwykłych (trudno, mam za dużo tematów „zaległych”). Gorzej, że ich ton nie będzie raczej pogodny, odpowiedni do tego czasu. Prywatnie, duchowo, w sercu będzie u mnie, jak powinno – świątecznie. Acz z pewną refleksją, której wszystkim życzę.

Dobre i złe

Zbiegły się dwie wypowiedzi, dobrze do czasu świąt pasujące. PAP i TVP podały bez komentarza opinię angielskiego lewackiego organu: „Jak relacjonuje »Guardian«, Watykan zamierzał wykorzystać Polskę w charakterze konia trojańskiego, aby szerzyć katolickie wartości w strukturach unijnych w Brukseli”. Co za zgroza, co za ohyda, jaki wstyd zarówno dla Watykanu, jak i dla Polski (choć żadne szerzenie nam się nie udało)! A SLD powołał fundację/forum („ekspercko-edukacyjne” z L. Millerem na czele), które będzie kładło szczególny nacisk na „lewicowe idee przyszłej Europy”. SLD ma niewątpliwie rację – owe idee to właśnie owe sławetne „wartości europejskie”. Te dobre, wskazane. W przyszłości rozkwitną jeszcze bardziej, niezależnie od tego, jak przezwą się rządy członków UE. Będą one zresztą miały w „przyszłej Europie” coraz mniej do gadania. W odróżnieniu od rządu centralnego. Każdy twierdzący inaczej albo rozmyślnie kłamie, albo zabawia się w „wishful thinking”.

Zaskoczony

No i Tuskowi nie podoba się raport MAK. „Ktoś w Rosji ukrywa całą prawdę”. Zaskakujące, odkrywcze, nieoczekiwane. „Ktoś”, ale z pewnością nie Putin, prokurator Czajka i inne rządowe organa (MAK zapewne, jak wiele instytucji w dzisiejszej Rosji, jest zupełnie autonomiczny). Zobaczymy zresztą jeszcze, czy to, co ukrywa, jest rzeczywiście istotne, bo premier mówił, że „również” (czy też „także”) jakieś błędy czy uchybienia były po stronie rosyjskiej. Obecne opinie Tuska zupełnie nie zdejmują zeń odpowiedzialności za stanowisko, jakie zajął od początku. I w sposób oczywisty świadczą o tym, że premier musiał stwierdzić to, co stwierdził, pod wpływem presji społecznej. W tym inicjatyw obywatelskich, które wykpiwał.

Żadne dyskusje

Jaruzelski to nie tylko grudniowe zbrodnie. Zwalczał „polskie bandy” jako najbardziej zaufany człowiek Moskwy, został mianowany najmłodszym generałem komunistycznego, stalinowskiego wojska. Donosił do Informacji, tępił kolegów chodzących do kościoła… aż po superbetonowe przemówienie na plenum PZPR po powstaniu „S”. Sowieciarz, bolszewik przez całe życie. Nawet „dyskusja” o tym typie jest dla polskiej pamięci dyshonorem. To efekt makabrycznego początku III RP i propagandy. A to, że postkomuniści z Kwaśniewskim na czele uznali, iż nie muszą się już kryć z poparciem sekretarza J., coś mówi z kolei o obecnej atmosferze. Denerwują mnie nawet zdania typu: „Przeciwko J. świadczą fakty” (trzeba „faktów” o komunizmie?), „był zwykłym oportunistą” (o nie, był kimś ohydniejszym), „zawsze stał po stronie bezpieki” (no, pewno). Nie mówiąc już o: „Życiorys oddający losy Polski” („wszyscy byliśmy umoczeni”) lub typowa, niesamowita wolta Niesiołowskiego („mniej i bardziej chwalebne karty”), ekswielkiego gromiciela komunistów w Sejmie. Jaruzelski to komunizm. Nie tylko 1981, 1970 czy 1968 r. Ale pamiętam jego wystąpienie w Szczecinie w 1971 r. o wydźwięku: „»LWP« będzie zawsze strzelać do ludzi, jeśli Partia zażąda”. Żeby choć anatema, wyrok trzech dni z zawieszeniem, cokolwiek. Nad stanem dzisiejszej Polski można tylko popłakać.

Niezależnie

Chciałbym, aby w nadchodzących miesiącach praca niezależnych, obiektywnych, prawdziwych mediów jeszcze bardziej imponowała. Co powinny zrobić? Zapamiętać parę fraz: „PiS rozpada się, upada, zamyka, kończy się”. „Sekta, skansen, zaścianek, XIX wiek”. Uzupełnione (a jakże!) o: „Złoty róg p. Kluzik”, „p. Kluzik ma szansę”, „Srebrny róg p. Kluzik”. „Czy p. Kluzik wygra”. Zamieszać przed użyciem i wstrząsnąć. Przyda się na długi czas. Czasem przecinek w innym miejscu. Może tylko warto się upewnić, czy TVN-y, „Newsweeki”, „Polityki” głoszą to samo. By być w obiegu. Różnorodnym, atrakcyjnym, oryginalnym.

Wolność

„Kazirodztwo – ostatnie tabu” – taki program, pełen przygany, wyemitowała niedawno wielbiona przez wszystkich stacja Planete. Notka z dopiskiem „mam nadzieję, że już niedługo” dotychczas w „Odcinkach” mi się nie zmieściła. No i się spóźniłem. Już rozpoczął się proces obalania i tego tabu – na razie w Szwajcarii. Szparko zdążamy do ideału – świata bez jakichkolwiek tabu. Nowoczesnego – jakby powiedział p. Skwieciński. Pozostaje tabu samodzielnego myślenia i mówienia, ale myślę, że w miarę postępu technicznego (tj. możliwości „wyłapywania” tego przestępstwa) ono też zostanie wyeliminowane.

600 procent

Rozbój na równej drodze, oszustwo, pułapka dla naiwnych. Ponad 40 lat zadowalałem się tym, że mieszkam w „lokalu spółdzielczym”. Dałem się skusić, by to zmienić. Pierwsza opłata „z tytułu użytkowania wieczystego gruntu” wynosiła niecałe 300 zł, co i tak (bo przecież notariusz itd.) uznałem za sumę dość znaczną. A tu raptem dostałem „wypowiedzenie opłaty” z bezdyskusyjną informacją, że od tej pory będę musiał płacić 1800 zł. Sześć razy więcej. Na piśmie jest mowa o „aktualnej” zmianie wartości gruntu. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by „z pełnomocnictwa Prezydenta m.st. Warszawy” nie zamieniono za jakiś czas tej wartości znowu. I nie zażądano, bym płacił 18 tys. Wiem, że jest to sprawa znana, dotyczy b. wielu ludzi (zafundowano im podwyżki od 300 do 800 proc.) i oczywiście b. wielu obchodzi. Ale nie media, które wolą pisać o barierkach i krawężnikach. Smuci też, że pokrzywdzeni nie potrafią, nie chcą, nie umieją zorganizować się, zbiorowo zaprotestować. PS. Pani Waltz czemuś się nie pochwaliła tymi swoimi planami w czasie kampanii wyborczej.

Historyczny prezent

Właśnie kończy się prawdziwy IPN. Ot, taki prezent gwiazdkowy od władających naszym krajem.

POlska

Wraca Drzewiecki. To nic szczególnego w kraju, w którym jest lepiej niż OK, prawda? Tylko się cieszyć.

W ramach

Pan Bielan twierdzi, że za rok jego nowa partia będzie drugą siłą w Sejmie. To za ambitne plany. Może być co najwyżej partią I b. W ramach układu (tak, ten rzekomo skompromitowany termin pasuje tu jak najbardziej) okrągłostołowego. „Konstruktywną” w rozumieniu lat 90. Czyli ówczesnego ładu demokratycznego Michnika, rządów bez autentycznej opozycji. Wtedy tylko na krótko i nie całkiem to wyszło, ale teraz… Oczywiście p. Bielanowi muszą pomóc media. Wszystkie czynią to z ogromnym entuzjazmem. Na razie.

Pomyłka

Awangarda? Awangardą byli Matisse i Renoir. To, co dziś zowie się awangardą, to w istocie ariergarda. Bliska rynsztoka.

Mackiewicz, Bukowski i ja

Zawsze wierzyłem w spontaniczność działań ludzkich, nieprzewidywalność mód i wydarzeń. Terminów „zdrada” czy „spisek” z zasady unikam. Polityki zagranicznej nie łączę prymitywnie z krajową. Toteż Piotr Skwieciński przyłożył mi, zapewne z żalu, że posady w Gazpromie chyba jednak nie dostanie. Że nie wie, co to jest licentia poetica (rozmyślnie zastosowana), nie ma za grosz i poczucia humoru, i dystansu do siebie, to nie moja wina. Podobnie jak to, że procesy gospodarcze układają mu się w tępą, zgoła marksistowską, logiczną całość. Za tego typu kontaktami ze światem zewnętrznym jakoś nie przepadam. Natomiast Skwiecińskiemu bardzo blisko zarówno do siedziby TVN, jak i ambasady rosyjskiej w jakimkolwiek okresie stale demokratyzujących się tamtejszych władz. Ja też mam rozliczne wady: jestem antysowiecki, b. cenię Władimira Bukowskiego, podstawowych wartości na śmietnik nie wyrzucam, nienawiścią do Ameryki nie pałam. Któż nie jest bez wad?

Marzenia

O Lennonie, ze wzgledu na święta, dzisiaj nie napiszę. Chociaż jego sławienie (w „Imagine”) świata bez religii jest jakby na czasie. A także bez tej nikomu z nas przecież niepotrzebnej Polski („świat bez państw”). Co – jak skonstatowała pani Wilk z „Rzeczpospolitej” – pozostaje aktualne. Wiecznie żywe.

Skrót z Ameryki

Demokraci w USA starają się do cna, do ostatka wykorzystać sesję „starego” Kongresu. Media, bo takie tematy je pasjonują, zajmą się uchwaleniem przyjmowania zdeklarowanych homoseksualistów do wojska (co zresztą nie nastąpi od razu). Ale niezmiernie ważna rzecz nastąpiła poza Kongresem – sąd federalny w I instancji uznał za sprzeczne z konstytucją niektóre zapisy Obamy „reformy zdrowia”. Zamiast budżetu uchwali się jakąś prowizorkę – Republikanie odmawiają zgody na nowe gigantyczne wydatki rządowe, w tym właśnie na olbrzymią I transzę dla owej „reformy”. Kompromis podatkowy Obamie udało się przepchnąć, ale b. wielu kongresowych Demokratów było przeciw. Warto tu na razie dodać, że ponad 40 proc. Amerykanów żadnych podatków federalnych nie płaci, nie chodziło o „ulgi”, lecz zachowanie obecnego stanu, Republikanie musieli iść na ustępstwa, ale udało się zachować stawki biznesowe. Gdy to piszę, trwa batalia o START. Obama znów przywołuje Reagana, ale jego możliwości kontrolowania Rosji są dużo mniejsze, a inne argumenty (poza „niepogarszaniem stosunków z Moskwą) – nonsensowne. Więcej o Ameryce napiszę już w roku nowym. Wracając raz jeszcze do wyborów – ponad 750 Demokratów (na różnych szczeblach władzy) zostało usuniętych. Jest to największa przegrana w dziejach Ameryki. Od 37. wyborów (!) nie było tylu republikańskich kongresmanów, od 140 lat nie byli tak licznie reprezentowani w legislaturach stanowych. Czy i jak sobie poradzą, przynajmniej centralnie, z taką większością – nie wiadomo. Wspaniały krytyk polityki zagranicznej Obamy – John Bolton – rozważa walkę o prezydencką nominację. Nie miałby szans, ale już sam jego udział w debatach...

Inaczej niż w Europie

Wyśmienity miesięcznik „Commentary” rozwiązał, panie Skwieciński, to, o czym pan „klasowo” pisał. Po prostu – Amerykanie bynajmniej nie nienawidzą bogatych. Odrzuca ich retoryka „walki klasowej”. Są wyzbyci europejskiej zazdrości i manii na punkcie „równości materialnej”. Oczywiście – w większości. W tej większości są instynktownie mądrzejsi niż mistrzowie Skwiecińskiego. Tzn. wiedzą, że ekonomia nie jest grą o sumie zerowej. Jeśli ktoś stał się bogaty, to wcale nie czyimś kosztem. Notabene to jeden z powodów, dla których jestem proamerykański.

Dopiero początek

Jeśli ktoś myśli, że skończy się na dążeniach do adopcji dzieci przez pary homoseksualne, to jest w błędzie. A komuny? Jaś może przecież mieć pięć matek i dwóch ojców. Oby tylko wszyscy się kochali.

„Jestem Węgrem”

A więc nie tylko Klaus. Także Orban ma na biurku swoją flagę narodową (a nawet dwie). A nie ma tej z gwiazdami (na jakimkolwiek tle). Bardzo mnie to podbudowało.

Krzywa rośnie

Czytelnictwo ma wzrosnąć wraz z podwyżką VAT-u (czego czytanie – to, prawda, nieistotne). W razie śnieżycy pani Waltz nie zamierza uprzątać miasta (wyrzucać pieniędzy w błoto). Koleje się rychło poprawią, trzeba tylko większego śniegu. Będzie jeszcze bardziej super. Gwarantowane.

Nic nowego

Pod tytułem „Nieprawda nas wyzwoli” czytam, że właśnie narodził się nowy gatunek filmowy: mockdocumentary – fikcja udająca prawdę, bo korzystająca z form filmu dokumentalnego. Narodził się? Przecież filmy Stone’a o JFK i Nixonie, dzieła M. Moore’a były czystą mockdocumentary. A także książki Kapuścińskiego. Podobny będzie z pewnością film Wajdy o Wałęsie. Nie jesteśmy świadkami niczego nowego. Tylko bujnego rozwoju tego gatunku. Zachwycającego recenzentów. A ten rozwój jest częścią rozwoju współczesnej kultury. PS. W „Rzeczpospolitej” jedna z czołówek „Kultury” (przez duże K) była poświęcona ocenie różnic między Lady Gagą a Madonną.To, kulturalnie, najistotniejsza, obowiązkowa strawa. Dla wszystkich.

Jacek Kwieciński

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka