Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
1761
BLOG

ZYZIU NA KONIU HYZIU

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 12

„Kurica nie ptica”, „Dowieriaj no prowieriaj” – temu gościowi, kiedy ma coś spontanicznie powiedzieć, dziwnym trafem przychodzą do głowy tylko ruskie przysłowia. Zero zgniłego Zachodu. Tkwią one w jego podświadomości równie mocno jak wypowiedź o wychodzeniu z NATO. Wiem, wiem, pomyłka, oszybka znaczy. A jak będzie wybierał kandydata na prezesa NBP, to przez oszybkę poszuka do MBP, bo mu się pokojarzy z teściami. I powie, że w MSZ jest nie Radek Sikorski, tylko Karol Radek. W sumie mała różnica. Wsio rawno.

 Przedświąteczny weekend. Na peronie trzecim na Dworcu Centralnym tkwi opatulona postać w czarnej czapie. Ale prawdziwi wielbiciele potrafią rozpoznać, że to Piotr Pacewicz z „Gazety Wyborczej”, autor cyklu „Pociąg osobowy”. Pacewicz zajęty jest ważną czynnością. Gada mianowicie sam do siebie, komentując zmiany planów co do przyjazdu pociągu InterCity: „Czy oni się k... mogą w końcu zdecydować?”. Bezczelność! To tacy jak Pacewicz winni są całego zamieszania. Psim obowiązkiem Pacewicza jest oczekiwać na pociąg osobowy, a nie IC. Inaczej zaczyna się bałagan, a w jego wyniku zatory i opóźnienia.

Palikot zrobił wreszcie coś dobrego dla Polski – w drodze do Olejnikowej wjechał w budkę strażnika TVN. Samej Olejnikowej nie rozjechał – za dużo byłoby tego szczęścia. Potem tłumaczył, że to wszystko przez szklankę. To po kiego grzyba bierzesz człowieku, ze sobą szklankę? Małpkę trzeba walnąć przed programem.

Grudzień 2008. Jacek Sarzało z „GW” pisze: „Panowie w szalikach Lecha, tak dumni dziś z przywiązania do biało-niebieskich barw i tak histerycznie odrzucający porównania z pospolitą stadionową chuliganerią, nie łudźcie się. Taki sam z was produkt do odrzutu jak z kiboli Legii”. Jest grudzień 2010. Kibole Lecha stali się marką znaną w całej Europie. Naśladują ich fani Manchesteru. Szefowie Barcelony pytają przedstawicieli Lecha o to, jak to możliwe, że aż tylu kibiców z Poznania potrafi zorganizować się na mecze wyjazdowe. A kibice Legii, ci jeszcze bardziej do odrzutu? ITI ze strachu przed totalną klapą podpisało z nimi porozumienie. To oni zapełnili nowy stadion, ufundowany właścicielowi TVN przez HGW. Produktem do odrzutu okazał się za to Sarzało. Spoczywa wraz ze swymi koncepcjami na dnie śmietnika przysypany gnijącymi obierkami z poznańskich pyr. Stadionowi bandyci górą, hurra!

Najnowszy bandycki wybryk poznańskich osiłków w szalikach: zorganizowali oni kibolski młyn w czasie zimowego halowego turnieju piłkarskiego... 12-latków. W czasie meczu z Tottenhamem do walki zagrzewały ich nawet zakazane na stadionach race. Mogą Państwo sobie wyobrazić, jakie musiało być to przeżycie dla dzieciaków. Gdy piszę te słowa, filmik lokalnego portalu mmpoznan.pl z tego wydarzenia obejrzało już prawie 900 tys. ludzi na całym świecie – o czym świadczą gratulacje we wszystkich możliwych językach.

Staszek Pięta, poseł PiS z Bielska-Białej, dokonał wpisu na Facebooku. Napisał, że popija właśnie poweselną cytrynówkę i czyta powieść „Dla honoru organizacji” Sergiusza Piaseckiego. Podzielił się przy tej okazji swoimi odczuciami: „Cóż... nędzna ta nasza Polska, rządzą nami miłośnicy Jaruzela, Maleszki, utrzymankowie jakichś Sobiesiaków – rzygać się chce”. Zauważył, że w takim świecie „człowiek musi uciekać w wódkę i literaturę”. Wyciągnął też z lektury wnioski praktyczne: „Dobrze, że byli tacy ludzie (...) jak Mackiewicz czy Piasecki. Strzelać do bolszewików z brauninga – ot najlepsza polityka”. Cóż, w tej sytuacji zrozumieją Państwo, dlaczego Staszek to jedyny poseł, z jakim zdarzało mi się pić wódkę w ciągu ostatnich paru lat. Co ciekawe, news na temat strzelania do bolszewików z brauninga ukazał się na portalu ITI, a potem... nic się nie stało. Bo nasza medialna grupa trzymająca władzę doszła do wniosku: nie robimy skandalu, bo wpis koliduje z wizerunkiem PiS – partii odstręczających sztywniaków.

Łukasz Warzecha opublikował w „Fakcie” zgrabny felieton o orwellowskich dylematach pisowca, który wczoraj miał uważać, że Paweł Kowal jest OK, a dziś ma powtarzać, że od zawsze był zdrajcą. Warzecha dowiódł nim dwóch rzeczy – że umie zgrabnie pisać oraz że nie ma elementarnego pojęcia o spaczonej oszołomskiej mentalności naszej sekty. Otóż, panie Łukaszu, pan nie uwierzy, my po prostu nigdy nie zauważyliśmy istnienia Pawła Kowala. Serio. I nie o Kowala tu chodzi, lecz o większość polityków PiS. Dla was, dziennikarzy, dobry polityk to taki, który potrafi ciekawie odpowiedzieć na wasze pytania. Zorganizować kampanię wyborczą. Jest dobrym fachowcem w sprawach, którymi się zajmuje. A w naszej sekcie wszystko to cechy trzeciorzędne. Przydatne, ale czysto techniczne. Mamy tak wyprane mózgi, że liczy się dla nas w zasadzie tylko jedno: charakter. W tym przede wszystkim umiejętność bycia, gdy trzeba, niemedialnym psycholem budzącym antypatię niezdecydowanych. Chodzi o twarde obstawanie przy kilku najważniejszych racjach – nawet za cenę wyjścia w mediach na kretyna. A tę cenę płaci w postkomunizmie wcześniej czy później każdy, kto przy nich obstaje. Cenimy sprawność w graniu z mediami. Ale bardziej poważamy umiejętność rezygnacji z niej w imię spraw najważniejszych. Także za cenę wyborczej porażki. Macierewicz postawił się w sprawie Smoleńska, więc to dla nas ktoś. Kamiński nie bał się w CBA tropić korupcji na szczytach władzy i nie pękał – liczymy się z tym facetem. A że jakiś tam Paweł Kowal, Adam Bielan czy inny Paweł Zalewski zrobili kiedyś coś dla dobra wizerunku PiS? Fajnie. Nawet ich za to pochwalimy. Jak murarza, który prosto postawił ścianę. Zuch. Ale nie znaczy to, że traktujemy ich jak podmiot, kogoś wzbudzającego w nas emocje. 90 proc. polityków PiS to dla nas tylko kandydaci do przyszłego uznania za „kogoś”. Często sympatyczni. Kibicujemy im, by „kimś” się stali. Ale póki co, ich ewentualne odejście wywoła u nas wzruszenie ramionami. Ot, następny, wiadomo, polityka, wybrał małe gierki zamiast sprawy. Zdrajca? Bez przesady. Mały gracz, jakich pełno wszędzie. Emocje? Żadnych. Po prostu faceta nigdy nie było.Ot, sekta. 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka