Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
1738
BLOG

JACEK KWIECIŃSKI PISZE

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 5

Contra

Trzeba wreszcie napisać to wprost. Piotr Skwieciński pyta w „Rzeczpospolitej” ostatniego z wyrzuconych z telewizji publicystów konserwatywnych: „A może rację mają ci, którzy twierdzą, że wasz program jest robiony w widoczny sposób pod realizowaną przez prowadzącego tezę ideologiczną, polityczną?”. Jest to standardowe udawanie wariata. Równie standardowa odpowiedź brzmi mniej więcej: „ależ nie, skądże”, czyli defensywne tłumaczenie się. A ja powiem zupełnie inaczej. Nawet gdyby był robiony pod tradycjonalistyczną tezę, no to co? Jakie są programy Żakowskiego czy Lisa? Czemu widoczne realizowanie jednej tezy jest naturalne, normalne, a inna teza ma być nadużyciem? Ok. 25 proc. Polaków głosuje na partię zaciekle zwalczaną przez dziesiątki mediów. Czemu nie mają mieć prawa do audycji oddającej ich poglądy? Akurat w wielu kwestiach różnię się od PiS, ale gdybym był całkowitym „pisowcem”, na pewno bym za to nie przepraszał. Czy ktoś słyszał, by ktokolwiek, gdziekolwiek tłumaczył się gęsto, że nie jest platformersem? U nas, jak w niektórych krajach, nie ma niby zwyczaju ogłaszania przez media, kogo popierają. Mimo to od tytułów w stylu „Tusku, musisz” aż się przelewa. Czy ktoś może sobie wyobrazić, by jakaś główna polska gazeta ukazała się z tytułem: „Jarku, musisz”? Histeryczne oburzenie sięgnęłoby zenitu. A przecież rzecz nie w partii PiS – podobnie działoby się w przypadku każdego innego nieprawomyślnego ugrupowania. Jak można udawać, że się nie dostrzega tej gigantycznej dysproporcji, braku elementarnego fair play? W rzeczywistości, w której rządzący monopoliści bez żenady zagarniają wszystko. I wiadomo, że wszelkim, pozostałym głosom, które się im nie spodobają, będą utrudniać życie, ile się tylko da.

 

Odcinki

 

Nieco dłużej

4 stycznia mieliśmy zaćmienie Słońca. Zaledwie przez parę godzin. Wydaje się, że była to ze strony Słońca pomyłka. Przewiduję, niekoniecznie tylko na rok 2011 i niekoniecznie tylko dla Polski, ogólne zaćmienie.

Przejaśnienia

Pamiętajmy jednak, że każdy medal ma drugą stronę. Albo przynajmniej – mieć ją powinien. Zawsze gdy formułuję sądy, staram się brać poprawkę na swoje ogólne nastawienie. Mimo takiej ostrożności bez mała wszystko zgoła jawi mi się jako fatalne (przeważająco fatalne). Nic na to nie poradzę. Ale druga strona niewątpliwie istnieje. Jest prawdopodobne np., że większości Polaków będą rosnąć pensje, co jest oczywiście dość istotne. W dłuższej perspektywie także Polska musi, niejako automatycznie, doganiać materialnie Zachód. W jak długiej – to inna sprawa. Cieszyć się będziemy stabilną władzą, z której będziemy dumni, podobnie jak z imponujących jednolitością zachwytów nad nią mediów partyjno-rządowych. Nie należy też lekceważyć sukcesów tej władzy. Oto, już ok. 2036 r. nowy premier Tusk Jr. przy wsparciu ukochanej przez Polaków swojej obecnej macierzystej gazety koncernu Agora zafunduje Polsce sieć autostrad. Tak więc i z tzw. infrastrukturą będzie dobrze.

Normalka

„Żeby było normalnie”. Jak w Peerelu. To wzruszające pragnienie ma duże szanse na realizację. W znacznym stopniu. Jednakże żyjemy w nieco innych czasach. Będzie raczej, i jest to na szczęście wysoce prawdopodobne, zaledwie tak jak w Federacji Rosyjskiej.Czyli, było nie było, także – normalnie.

Piętno

Wśród innych podobnych tytułów, tekstów, wypowiedzi napotkałem tę mówiącą o „piętnie polskości”. Już chciałem napisać, że sytuacji w Polsce nie można rozpatrywać, diagnozować w oderwaniu od tego, co obserwujemy w naszym świecie. Ale jednak zaczynamy bić pewne rekordy. Czy ktoś w tych krajach mówi o „piętnie francuskości”, „piętnie portugalskości”, które należy zmyć, którego należy się wstydzić? Z większością obecnych tzw. elit łączy mnie mniej niż z Marsjanami. Powiedzieć, że owymi elitami gardzę, to powiedzieć grubo za mało. Ale jeśli w przytoczonych dywagacjach, totalnie obłędnych, przodujemy, to w świecie, Europie obserwujemy inne wspaniałe mody i prądy. Zaiste niezbędna jest – jak pisze Tomasz Terlikowski – kontrrewolucja. Ale bynajmniej nie tylko w dziedzinie seksualności, nawet nie tylko w obyczajowości. Na bez mała wszystkich polach trwa ofensywa barbarzyńców i barbarzyństwa. Kontrrewolucja jest jednak nierealna, a już na pewno w Polsce. Pozostaje nadzieja, że prędzej czy później to wszystko trzaśnie. I wiara w boski cud.

Zły refleks

B. Komorowski stwierdzając stanowczo, że winę za tragedię smoleńską ponoszą wyłącznie polscy piloci, był tylko nieco spóźniony. Sikorski wiedział to już 15 minut po katastrofie, a tow. Anodina jeszcze wcześniej. Całe swoje „śledztwo” doborowy duet Majewski–Reszka (kiedyś „Dziennik”, teraz „Rzeczpospolita”, ale też np. „Tygodnik Powszechny”) skoncentrował na polskiej winie, za co zresztą został nagrodzony (lauru za „Straszny dwór Lecha Kaczyńskiego” czemuś nie dostał). Nie przecząc zaniedbaniom w szkoleniu itd. (i nie mówiąc już o przewinieniach rządu, z tą pierwotną, główną na czele), wydaje się to lekkim uproszczeniem. A mimo to, choć czasem wspomina się, że „Rz” zwróciła uwagę na to czy na tamto, p. Lisicki zafiksowany na punkcie zamachu (kto nie podziela zdania o niemalże wyłączności polskiej winy, musi sugerować zamach), linię tę osobiście kontynuował. A niestrudzeni Majewski–Reszka publikują „Katalog polskich błędów”. Komunikat „na kursie, na ścieżce” pewno mi się przyśnił. A może już został skasowany? PS. Ale proszę! Nie tylko Tusk przeżywa spóźnione objawienie, a rusofil z patentem, Komorowski ze swojego stwierdzenia zaczął się wycofywać. Minister sprawiedliwości nie wyklucza zlecenia analizy Amerykańskiej Agencji Badań Wypadków Lotniczych! Oto, co może zdziałać nacisk społeczny na rząd, który musi wszakże, i to zdecydowanie, wygrać kolejne wybory.

Dobry smak

Bez powrotu, na początek, przynajmniej najprostszych pojęć, pojmowanych serio: „tego się nie robi”, „to nie wypada” trzasnąć wszystko musi. Myślę, że lektury nt. czasów upadku Cesarstwa Rzymskiego byłyby teraz bardzo na czasie. Całkowicie ą propos mam pretensje do „Rzeczpospolitej”, że apel Palikota o wsparcie wydrukowała zaledwie w środku numeru, zamiast w czerwonej ramce na stronie pierwszej. Za to mamy w tej gazecie całostronicową reklamę autorskiego projektu „Rz” kolekcji filmowej pt. „Legendy muzyki”, tym razem promującej Marilyn Manson. „Po raz pierwszy w Polsce biografia Marilyn (Marylina) Mansona, skandalisty, obrazoburcy, prowokatora, honorowego kapłana Kościoła Szatana”. „Przez pryzmat nieokiełznanych, ociekających seksem i wyszydzaniem religii widowisk”. To w ramach krzewienia dobrego smaku, troski o poziom popkultury. Brawo!

Pomyślą za ciebie

„Myśleć nowocześnie, po europejsku” – przeczytałem. A nie – myśleć po prostu. Normalnie, samodzielnie, racjonalnie. Bo przy „myśleniu nowoczesnym, po europejsku” myślenie własne jest zbędne. A już myślenie także „po polsku” (bo jest się Polakiem) to zgroza, kompromitacja. Ów apel o „myślenie europejskie” to wezwanie do kolektywnego odmóżdżania. To hayekowskie zniewolenie, rozciągnięte na wszystkie dziedziny życia. To bezmyślne płynięcie z głównym nurtem, aby być „po właściwej stronie”. Ojciec opowiadał mi, że w jednym z więzień, w którym trzymali go komuniści, siedział z kryminalistą. Naczelnik powiedział mu, że jest zaledwie przestępcą, więc powinien odciąć się od wrogów klasowych i znaleźć się po właściwej stronie nurtu historii. Odpowiedział: „obywatelu naczelniku z prądem to płynie Wisłą g...”. Dostał za to wiele dni karceru. Może już nie dożyję czasów, gdy za niewłaściwe myślenie będą kierować do obozów reedukacyjnych. Może tak, może nie. Ale zawsze będę myślał samodzielnie. Po swojemu.

Zakazy i nakazy

Od 1 stycznia weszła u nas w życie unijna dyrektywa „zakazująca dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną”. Co za pole do nadużyć, sądowych skarg! Co jest „dyskryminacją”, a co nie? Czemu akurat wyróżniona jest „orientacja seksualna”, wiadomo – żyjemy w świecie przeseksualizowanym. Ale np. wspomnienie o „światopoglądzie” to groteska – same organy UE stosują tu dyskryminację. Zaczynają czynić to samo w odniesieniu do religii katolickiej. Równie absurdalnie brzmi stwierdzenie „ustawa nie dotyczy sfery życia rodzinnego i prywatnego”. To po prostu kłamstwo. Już dziś. A to dopiero początek zalewu podobnych, nieprecyzyjnych, rozciągliwych nakazów. Niwelujących ludzką wolność. Właśnie – prywatną.

Aby więcej i głupiej

Rok bieżący będzie rokiem sondaży. Zalewu sondaży. To pewne. Bo są ważne i cenne. Ich wyniki dostarczają wiedzy, kogo należy popierać, jakie zajmować stanowisko w rozmaitych kwestiach. By, co tak istotne, bez wysiłku własnego myślenia znaleźć się wśród wyrobionej większości. Trzeba więc zaapelować – więcej i jeszcze więcej sondaży. Im głupiej sformułowane pytania, im bardziej odpowiedzi na nie są z góry podane na tacy – tym lepiej. Znamy i cenimy hasło „partia z narodem, naród z partią”. Do takiego ustroju wzdychaliśmy wszakże przez dziesięciolecia. Prezentowanie non stop „sondaży” przybliża nam ten cel.

Zapaść

Raczej trudno nie dworować sobie z sondaży. Skoro jednego dnia podają, że partię przewodnią popiera 54 proc. Polaków, a następnego, iż – 33 proc. Wszelako jedynie istotne są wyniki tego pierwszego badania, prowadzonego systematycznie na zlecenie „Rzeczpospolitej” (ani trochę niespeszonej wspomnianą dysproporcją badań). Następny sondaż z tej serii wskaże niewątpliwie poparcie dla PO rzędu 56 proc., co poddane zostanie długim, treściwym „analizom”. To wszystko jest współczesnym odpowiednikiem hasła „głosuj bez skreśleń”. I ma bodaj nawet większą siłę oddziaływania niż media elektroniczne. Można przyjmować te wyniki ze sceptyczną poprawką, ale nawet gdy weźmie się ją pod uwagę, to, i piszę to b. poważnie, ich wyniki (wiarygodny – Wałęsa, wspaniały – Komorowski, pożądany gość w domu – Wojewódzki) są przerażające. Czy to „nowi”, młodzi Polacy, wspaniale wyedukowani? Czy też pod wpływem chyba najgorszych „elit” w Europie (też przecież jakością pod tym względem niegrzeszącej) zmienił się nasz charakter narodowy? Nie wiem. Ale coś z nami, z większością nas, niewątpliwie się stało.

Feta fet

„Prezydencja polska” w UE to ogromny honor, niezwykły, nietypowy zaszczyt. Przecież także formalnie mogłyby stale przewodzić Niemcy z Francją. A tu mamy nie tylko rotacyjność, ale nawet Polskę się w tym procesie uwzględnia. Owo prezydentowanie nigdy nic nie dało prezydentującym. I nic nie da nawet w kwestii ograniczenia rujnujących Polskę restrykcji w sprawie CO2. Ale co tam. Pomyślmy, jak będzie uroczyście. Jaką okazję będą mieli władający Polską dla samopromocji wewnętrznej. Większość obywateli kompletnie nie zdaje sobie sprawy z banalności unijnych pozorów. Z ową prezydencją na czele. Zachwyt nad zarządzającymi naszym krajem będzie powszechny i przytłaczający.

Ku ideałowi

Mnie nie zadowalają półśrodki. Potrzebą chwili jest parytet – wszędzie, z Sejmem na czele – dla homoseksualistów. Należy dążyć do prawdziwego ideału godnego nowego świata – tego, aby cały składał się z homoseksualistów. PS. U nas musi być w Sejmie 35 proc. kobiet i 35 proc. mężczyzn. A pozostałe proc. 30? Dla obojnaków czy może dla dzieci. Pewno dla dzieci (pardon, dziś mówi się „dzieciaków”). Bo podobno są wśród wszystkich ludzi najmądrzejsze.

Przestawienie ról?

W Moskwie nigdy nie rządził duumwirat. Być może u Miedwiediewa zagrała ambicja, zresztą o podskórnych zmaganiach służb rosyjskich, dość głośno. Ale dla mnie Putin to pewniak. Przy tym Miedwiediew bynajmniej odstawiony na bok nie zostanie. Przewiduję po prostu zmianę ról. Obecny prezydent jako „liberał” to zbyt cenna karta, trick, na który Zachód zawsze się łapie. Skoro nawet Andropowa uważał za „liberała”... A dla nas sprawa jest istotna także dlatego, że ambicją obecnych władz RP jest pomoc we wprowadzeniu czekistów do Europy.

Rywal łupków?

Na wodach terytorialnych Izraela odkryto niesłychane wręcz złoża naturalnego gazu. Jak pisze „Wall St. Journal” – gaz ten może znaleźć nabywców w Europie pragnącej ograniczyć swoje uzależnienie od Rosji. (Samemu Izraelowi starczy na 500 lat). Oczywiście najistotniejszy jest transport. Tytulik notki może być przesadny. Ale informacja ciekawa.

Zatroskani wrogowie

Jakiego Kościoła, jakiej religijności potrzebują Polacy? Jedno jest pewne – nie tej promowanej całkowicie bezprawnie, uzurpatorsko przez de facto ateistyczny (choć nieco się obłudnie maskujący) organ z ul. Czerskiej.

Najgłupsze

Mamy czas nagród, wyróżnień, plebiscytów. A więc wyróżnienie za najgłupsze pytanie. Specjalistka od wywiadów „Rzeczpospolitej” pyta swoją rozmówczynię o B. Komorowskiego: „Dlaczego pani go nie ceni”. Zaiste, dlaczego? To intrygujące, dziwne, mało zrozumiałe. Jak mawiali Amerykanie: „pytanie za 64 tys. dolarów”.

Bliżej fałszu

Stacja Planete prezentuje cykl „Bliżej prawdy”. To tzw. oksymoron. Ze stacją Planete nie można być bliżej prawdy.

Postrzeczywistość

Wszystko jest dziś post. Żyjemy wszakże w świecie postrozsądku. Nic więc dziwnego, że napotkałem na tytuł mówiący o „postrodzinie”.

Bzdety

Jak się Państwo pewno zorientowali, niemal nie oglądam telewizji. Pewno jeszcze ograniczę przerzucanie nawet wybranych gazet (są inne sposoby, by orientować się w tym, co się dzieje, i wyciągać samodzielne wnioski). Bo nieopatrznie zapoznałem się z paroma wypisami tego rodzaju, że trudno je zignorować. Ale nie można tego uczynić w krótkiej formie. Jak i gdzie to zrobię, dziś doprawdy nie wiem. Tytuł „bzdet tygodnia” odpada, bo czas płynie. Zresztą rubryk i rubryczek mam już wystarczająco wiele (plus staranie się o materiały i opracowywanie gros materiałów działu „Świat”). Ale nie mogę darować. Samemu sobie. Bo są to często nie tylko bzdety, ale i zakłamana mitologia.Coś wymyślę.

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka