Contra
Poprzednią „Contrę” poświęciłem Egiptowi. Ale oczywiste, że sprawą podstawową pozostaje przyszłość polityczna Polski, to, kto będzie nami rządził przez kolejne dobre parę lat (odwołanie rządu większościowego, nawet gdyby dostał zadyszki, jest, właśnie w Polsce, wyjątkowo trudne). Czuję się dość dziwnie. Niby Tuska wszechstronnie się krytykuje, a ja mam odczucie, jakby ta krytyka przechodziła gdzieś bokiem. Zapewne przesadzam, ale niezmierzona wręcz arogancja, zgoła bezczelność premiera i jego ministrów tylko się nasila. Czy to dowód nerwowości, zmęczenia Tuska oraz efekt sporów wewnątrzpartyjnych? Czy też uzasadnionej (niestety), przynajmniej czasowo, pewności siebie, poczucia, że można sobie pozwolić na wszystko? Zapewne proces zmęczenia się Tuskiem się rozpoczął. Ale nawet uwzględniając, że kryzysu, zwłaszcza finansowego, bynajmniej nie mamy za sobą, jak długo ten proces potrwa, kiedy nastąpi jego finał? Raczej na pewno wynik wyborczy Platformy Rządowej będzie słabszy, niż jeszcze niedawno się spodziewano. Ale przecież równocześnie rośnie poparcie dla SLD, a to ugrupowanie: a) przywołuje z powrotem w swoje szeregi weteranów PRL; b) nie rezygnuje, jak lewactwo wszędzie, ze swojej destrukcyjnej cywilizacyjnie „poprawnej” agendy w tzw. nadbudowie. Raczej więc trudno wyglądać z utęsknieniem rządów nad Polską koalicji czeredy Tuska z postkomunistami. Myślę też, że jeśli Tusk utrzyma premierostwo, doczołga się jakoś do wyborów kolejnych. A do nich mamy szmat czasu. Wydaje się także, że zarysowujący się ogólny obraz jest wysoce niepokojący dla PiS. Niezależnie jak oceniane jest poparcie dla PO, elektorat PiS nie wzrasta w stopniu chociażby potencjalnie coś obiecującym. Trzeba starać się temu zaradzić. Uważam nadal, że jest to możliwe.
Odcinki
Denność
Tym razem najpierw o formie, a nie treści. B. Komorowski prezentuje wręcz horrendalnie żenujący poziom. Nie dołączam do modnego opisu jego ostatnich gaf, ale formułuję ocenę ogólniejszą. Intelektu czy też inteligencji – jeśli w przypadku osoby kompletnie ich wyzbytej można w ogóle o tym mówić. Proszę czasem przysłuchać się składni językowej w wydaniu ob. prezydenta. Jest na poziomie jakiegoś sołtysa (przepraszam wszystkich sołtysów). Czasem też jedno wypowiedziane zdanie jest logicznie sprzeczne z kolejnym. Niekoherentność bynajmniej nie przeszkadza temu, że dana wypowiedź, niezależnie od chropowatości, to na ogół kompletny banał, „mowa trawa”, jak kiedyś mówiono. Piszący przemówienia B. Komorowskiemu to jakiś fatalny rzemieślnik. Ale mniejsza o niego. B. Komorowski, człowiek sprawujący funkcję Prezydenta RP, jest totalnie kompromitujący, totalnie wyzbyty jakiejkolwiek klasy. Wałęsa mówił czasem rzeczy straszne, czasem przerażająco megalomańskie i oczywiście wyrażone niegramatycznie, ale były one przynajmniej barwne. Obecny lokator Belwederu to ewidentne, kompletne dno. Godny swego pryncypała „minister” Sławomir Nowak twierdzi, że B. Komorowski „unika wysokiego poziomu abstrakcji i nadęcia”. Ja zaś uważam, że obecny prezydent jest nadęty maksymalnie. A „wysoki poziom abstrakcji” to dla niego niedostępne wyżyny. Sam S. Nowak jest zaś klasycznym wręcz przykładem bufona, aczkolwiek klasy B. Panowie pasują do siebie, a razem niewątpliwie przynoszą chlubę Polsce. Najwyższą chlubę.
Bezpieczeństwo z Moskwy
Trójkąt Weimarski, instytucja widmowa, w której zresztą Polska gra rolę przystawki, został poddany reanimacji. I jakże obiecująco! Następnym razem ma zaprosić Miedwiediewa. Przekształcanie się owego ciała w tak sympatyczny czworokąt niewątpliwie musi cieszyć. Zwłaszcza Moskwę. Dawno to zresztą przewidziałem. Sikorski (który znowu widział się z Ławrowem, swoim najbliższym kumplem) jest tą perspektywą zachwycony. Neutralny, także geopolitycznie, dziennik „Rzeczpospolita” nie zajmuje stanowiska („Trójkąt idzie na Wschód”, no i dobra). Kompletnie rozanielony jest Nicolas Sarkozy. Prosowietyzm Komorowskiego określa mianem podejścia „bardzo inteligentnego”. Chirac, Mitterrand, tudzież R. Kuźniar nie ujęliby tego lepiej. Już rozmawiano o wspólnej europejskiej polityce bezpieczeństwa i obrony. Europejskiej, bez żadnych zaoceanicznych obcych mocarstw. Mam nadzieję, że Rosja jak najbardziej będzie współtworzyć tą politykę. Stopień bezpieczeństwa Polski wzrasta z każdym dniem.
Ceniony wyjątkowo
B. Komorowski chwali się licznymi wizytami, wyjazdami. Prawda, jakie to niezwykłe? Wiemy wszakże dobrze, że osoby będące głowami państw na ogół z nikim z zagranicy się nie spotykają, nigdzie nie jeżdżą. Nie to co Komorowski.
Z góry
A propos Komorowskiego, a zwłaszcza Tuska (wybory!), mediokraci już przywołują „polską prezydencję w UE”. Jak to wzmocni, jeszcze bardziej rozreklamuje wśród Polaków partię władzy. Itd. Więc ja z góry oznajmiam – z tej przyszłej, dętej fety się wypisuję.
Zmęczenie
Całą poprzednią „Contrę” poświęciłem temu, co dzieje się w Egipcie i okolicach. Nie wycofuję się bynajmniej z oceny, że jest to b. ważne (do rozruchów może dojść także w Bahrajnie, beduini zaczynają występować przeciw królowi Jordanii, a zwłaszcza jego żonie, członkini międzynarodowej jet society). A ja mimo znaczenia tych wydarzeń jestem tym wszystkim nieco zmęczony. Sentymentalizm, uproszczona łopatologia (dyktator, lud, rewolucja, demokracja, demonizowanie armii) znudziły mi się. „Ani Izrael, ani Ameryka nie mogą przegapić momentu, kiedy dalsze wspieranie Mubaraka będzie odbierane przez świat nie tylko jako bezsensowne, ale też haniebne” – czytam. O jakim świecie, do diaska, jest tu mowa? Jaki jest ogólny stosunek owego świata do państwa Izrael? A opinia, że polityka zagraniczna Egiptu jest w pełni uzależniona od interesów USA i Izraela, to po prostu bzdura. Ciekawe, że podobne teksty w myśl poprawności politycznej nie wspominają nic o stosunku do Mubaraka (którego bynajmniej nie bronię) prezydenta Autonomii Palestyńskiej – M. Abbasa. Powyższe nie oznacza także, że pozostaję nieczuły na nędzę z biedą, jakie cierpią miliony Egipcjan. PS Tak by się chciało zobaczyć tytułowe czołówki o treści: „Precz z braćmi Castro”. Jednakże raczej ujrzymy głoszące: „Precz z Orbanem”. Ten dopisek ma niby mało wspólnego z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Ale czy na pewno?
Niezwykłe
„Minister Klich uratowany”. Co za zaskoczenie.
Nie uważam
Urozmaicona, współczesna forma przekazu – owszem. Będzie coraz wszechstronniejsza. Ale jeśli chodzi o treść – homogenizacja mediów (nie mówiąc już o ich tabloidyzacji) wydaje się być nieuchronna. Nowego wydawnictwa „Uważam Rze” (ach, jakiż cool tytuł) czytać nie zamierzam. Niezależnie kto by go reklamował. Absolutnie nie sądzę, by było tam „pisane inaczej”. Poza tym obecność tylko Janusza Rolickiego (eks-„Trybuna”) nie zadowala mnie. A gdzie Wołek czy Gadzinowski? Lub Cezary Michalski? Pan Lisicki dostrzegł dopiero teraz, że „Newsweeki”, „Wprosty” czy „Polityki” prezentują – jak to delikatnie określa – „podobne idee”. A „Gazeta Polska” jest „zbyt wyrazista”. To europejsko prawidłowe. Jest „wyrazistość” naturalna, zrozumiała, i ta be, bardzo zresztą licznie w Polsce obecna. „Lukę” wypełnić ma zbitka typu misz-masz, ogólna, „obiektywna” miałkość. To podobno „zrównoważy rynek”. Z pewnością „zrównoważy”.
Przyspieszeni
Oczywiste, że otwarto furtkę małżeństwom jednopłciowym. Marriage Defence Act, jak mówią w Ameryce (gdzie też, notabene, politycy mimo poparcia większości wyborców boją się zadziałać skuteczniej – przeciwstawienie się poprawności politycznej wymaga pewnej odwagi), czyli wyraźne stwierdzenie, powtórzenie, co jest w Polsce – w każdym przypadku – małżeństwem, a co nie, jest profilaktycznie nadzwyczaj wskazane. Cieszę się, że PiS dotychczas niezbyt aktywny w opieraniu się obłędowi politycznej słuszności, tym razem zabrał zdecydowanie głos. Cała kwestia zaś to zapowiedź tego, co nam zostanie obok wielu innych destrukcyjnych nonsensów nakazane w przyszłości przez „Europę”. Zerknąłem na zakończenie felietonu Macieja Rybińskiego sprzed lat. Kontekst jest niby inny, ale w podobnych kwestiach wszystko łączy się ze sobą. Autor pisał, że zapewne w nieodległej przyszłości „Sikhowie z muzułmanami będą chodzić po domach i niszczyć choinki. Europa zbliża się szybkim krokiem do obłędu. Kiedy słyszę biadolenia, że nie nadążamy, oddycham z ulgą. Jeszcze”. Choinek na razie nam nie niszczą, ale niestety zaczęliśmy nadążać.
Logicznie
Ucieczka z Afganistanu projektowana przez ob. prezydenta jest dobrze umiejscowiona w czasie. No bo mamy mieć „siły europejskie”, więc po co nam jakieś NATO. A w sąsiednim Pakistanie, kraju zresztą mało ważnym, panuje spokój i cisza. Młoda, pretensjonalna publicystka „Rzeczpospolitej” pisze: „Nasi chłopcy wyjdą stamtąd i o kraju tym [Afganistanie] zapomnimy”. Przewiduję, że zapomnieć się o nim nie da. Mimo twierdzeń R. Kuźniara i tabloidów.
Rodzinne? Wartości?
Krytyka akurat tworu p. Kluzik wydaje mi się średnio sensowna. Niech jego członkowie robią sobie, co chcą. Niech p. Migalski nadal nachalnie się promuje (pewno jak Edmund Klich zamierza wydać książkę – obaj panowie są dla mnie równie wiarygodni), a samouwielbienie krzewi się tam jeszcze bujniej. Ale dostałem list, a nawet wycinek prasowy stowarzyszenia obrony rodziny i wartości z nią związanych, którzy przed laty wysłali apel do premiera Jarosława Kaczyńskiego, by zdymisjonował wtedy bodaj wiceminister (?) Kluzik-Rostowską. Ze względu na jej wrogie nastawienie do tych wartości. Myślę, że warto to odnotować.
Obłudna troska
Muszę jednak jeszcze napisać o sprawie Michała Kamińskiego i oburzeniu publicystów („neutralnych”) na reakcję europosłów PiS. Otóż jeden z eurotorysów, który uparcie sprzeciwiał się właśnie kandydaturze Kamińskiego jako szefa frakcji, został natychmiast z brytyjskiej partii konserwatywnej usunięty przez Camerona. Takie są standardy. Owi publicyści powinni raczej bić się we własne piersi – bo Kamińskiemu o tych standardach nie przypomnieli. Wtedy zastąpienie go innym Polakiem miało wszelkie szanse. Ale Kamiński został, zaczął mieszać się w wewnętrzne sprawy ludzi Camerona. Zrazili się do jakichkolwiek Polaków i teraz to stanowisko obejmie pewno Czech. „Zatroskanym” przypominam też, że swego czasu europosłowie PO, mimo obietnic J. Buzka, głosowali przeciw objęciu przez M. Kamińskiego stanowiska wiceszefa europarlamentu. Wtedy czemuś – w mediach – nie był Polakiem. Dopiero ostatnio się nim stał.
Autorytetowa
Halina Bortnowska, autorytetowa miary co najmniej M. Środy uczestniczka antify, instruktorka jej uczestników, przewodnicząca jakiejś wręcz parodystycznie lewackiej Fundacji, osoba o wielce chwalebnej przeszłości oraz, podobno, katoliczka, stwierdziła u Michnika, że beatyfikacja Jana Pawła II ją „uwiera”. Nie może, najlepiej z całym „Tygodnikiem Powszechnym”, przejść na anglikanizm? Bądź druizm. Albo progresywizm „Krytyki Politycznej”?
Osobowości
Słyszę, że ogłoszono nominacje do jakichś kolejnych nagród. A wśród nominowanych, obok aktorów, śpiewaków itd. jest raptem… Adam Michnik. Tudzież – tak, to nie przewidzenie – Palikot! I – co b. pasuje – B. Komorowski. O sławetnej ankiecie tygodnika „NIE” wiele już pisano, nie zajmę się więc nią samą, tylko przypomnieniem, że jeszcze nie tak dawno jakakolwiek współpraca z tym organem uchodziła za niedopuszczalny, niewyobrażalny dyshonor. „Rzeczpospolita” beznamiętnie pisze o nowych szoł, gwiazdą jednego z nich ma być Wojewódzki (a innego – Kora). Pisma kobieco-„rodzinne” ogłaszają tegoż Wojewódzkiego arbitrem elegancji. Wiadomo, wybitna osobowość, artysta klasy najwyższej. Dobry gust, smak, rozkwit kultury masowej, kultury społecznej, kultury politycznej imponująco narasta. Pewno to dzieło PiS. PS Kiedy ob. prezydent Komorowski udekoruje wreszcie Wojewódzkiego czy Urbana? Także o starym kumplu Palikocie nie zapominając?
Multi-kulti
D. Cameron ogłosił klapę „wielokulturowości” i potrzebę krzewienia „brytyjskości”. Nie jest pierwszym w Europie. Szkodliwość owej wielokulturowości podkreśliła niedawno A. Merkel. N. Sarkozy w ramach pogłębiania „francuskości” polecił surowo karać za znęcanie się nad flagą trójkolorową. I nikt jakoś nie określił ich wszystkich mianem ksenofobów, nacjonalistów, populistów itd. Tylko u nas poniewieranie polskością jest nadzwyczaj modne, a tylko patrzeć, jak z biało-czerwoną będą robić to, co wyczyniali z krzyżem. A w Brukseli, ujmowanej jako całość, „wielokulturowość” jest wciąż cacy-cacy. No i „WybGazeta” przywołuje ją w kontekście nadzwyczaj pozytywnym (a także, swoją drogą, idiotycznie nietrafnym).
Rozsądek zzieleniał
Słyszę, czytam tylko o „pakiecie klimatyczno-energetycznym”, ew. o kłopotach związanych z jego wdrożeniem. Ale totalnie nic o skrajnym idiotyzmie owego pakietu. Czy wszyscy już do cna zzielenieli? Rozsądek zapakowali w przyjazną środowisku torbę i wrzucili do ekologicznego pojemnika?
Bogini Gaja
Program/temat wieczoru stacji Planete: „Młodzi, aktywni i gotowi do walki. Buntownicy w imię Ziemii”. Samo piękno.
Przepraszanie
Maniera, zwyczaj „przepraszania” za niewinne żarty (a nawet karania za nie), bo mogły się wydać politycznie niepoprawne, np. seksistowskie, rozpowszechnia się. To jest rodzaj cenzury wykraczającej poza polskie podwórko, który zagraża nam najbardziej. Przyszłościowo permanentnie.
Koniecznie na nowo
„Nowy western” braci Coen. Ma szansę być ogromnym hitem. Jaki „nowy”, jakich braci Coen? „True Grit” zawsze będzie kojarzony z Johnem Wayne! Fortunne jest chociaż to, że Jeff Bridges jest dobrym aktorem. Ale czemu teraz nie remake „W samo południe” z Colinem Farrellem? „Rio Bravo” z Jimem Carreyem, Alekiem Baldwinem i przebrzydłą Meryl Streep? Także jeszcze nie wszystkie filmy Steve’a McQueena podano „uwspółcześnionej” obróbce. A choćby George Clooney, dodatkowo wszakże niesłychanie zaangażowany i postępowy, jest na podorędziu.
Jacek Kwieciński



Komentarze
Pokaż komentarze (2)