Walka w Platformie Obywatelskiej wkracza w decydującą fazę. Donald Tusk i Grzegorz Schetyna pod płaszczykiem uśmiechów i deklaracji o zażegnaniu konfliktu, dobru PO itd. toczą śmiertelny bój o przywództwo. Polem, na którym rozgrywa się faktyczna wojna, są regionalne struktury partii.
Chociaż pozornie w rywalizacji z Grzegorzem Schetyną przewagę ma premier Donald Tusk, marszałek Sejmu, mając coraz większe wpływy w regionach, może skutecznie szachować szefa rządu. – Donald jest liderem partii, premierem, ma na razie poparcie „spółdzielni” ministra Grabarczyka – mówi proszący o anonimowość polityk PO. – Grzegorz konsekwentnie buduje jednak swoją pozycję w strukturach lokalnych, umiał przeciągnąć na swoją stronę niedawnych przeciwników. Już teraz w razie pęknięcia mógłby wyprowadzić część struktur. A przecież walka na dołach jeszcze się toczy – dodaje nasz rozmówca.
W tej chwili Tusk ma najsilniejsze wpływy na Pomorzu i Śląsku, jego stronnicy raczej wygrają w Małopolsce. Schetyna może liczyć na Dolny Śląsk, Świętokrzyskie i Mazowsze. W pozostałych regionach toczy się brutalna i ostra walka. Jej wynik może mieć decydujący wpływ na przyszłość Platformy. Zacznijmy jednak od początku.
Świętokrzyskie i Dolny Śląsk – stuprocentowy triumf Schetyny
Do jednego z pierwszych, a zarazem bardzo ostrych konfliktów doszło w regionie świętokrzyskim. Wszystko zaczęło się już w roku 2008, kiedy telewizja TVN wyemitowała materiał na temat ówczesnego wiceministra zdrowia i lidera lokalnej PO – Krzysztofa Grzegorka. Autorzy materiału, Berthold Kittel i Jarosław Jabrzyk, zarzucili ministrowi udział w aferze korupcyjnej. Emisja zbiegła się w czasie z oskarżeniem prokuratorskim. Grzegorek stracił funkcję w resorcie zdrowia. Władzę w regionie przejął jego główny konkurent – Konstanty Miodowicz. Przeciw nowemu liderowi opowiedzieli się związani z Tuskiem (i Grzegorkiem) liberałowie oraz grupa konserwatystów kojarzonych wcześniej z Janem Rokitą.
W 2009 r. z zarządu regionu zostali usunięci wszyscy członkowie związani z Konstantym Miodowiczem. W odpowiedzi władze krajowe... rozwiązały świętokrzyskie struktury partii. Komisarzem, następnie liderem została związana ze Schetyną poseł Marzena Okła-Drewnowicz. Partią rządzi żelazną ręką, potrafiła jednak porozumieć się z dawnymi konkurentami Miodowicza oraz z samym posłem. Region pod jej rządami można śmiało uznać za bastion marszałka Sejmu. – Przykład Świętokrzyskiego jest znamienny – mówi nam polityk PO. – Grzegorz Schetyna nie tylko wygrał walkę o przywództwo, ale umiał też zażegnać bardzo ostry konflikt. Niedawni przeciwnicy dogadują się ze sobą, nie ma między nimi żadnych poważniejszych sporów. To dowód na wielkie umiejętności dyplomatyczne marszałka Sejmu. W tej kwestii zdecydowanie góruje nad szefem rządu – dodaje nasz rozmówca.
Rejonem, w którym niepodzielnie rządzi Grzegorz Schetyna, jest Dolny Śląsk. Marszałek Sejmu zrezygnował co prawda ze stanowiska szefa regionu, ale w żaden sposób nie zmieniło to lokalnego układu sił. P. o. szefa dolnośląskich struktur został przyjaciel marszałka, europarlamentarzysta Jacek Protasiewicz.
Naturalnym konkurentem Schetyny w regionie wydaje się człowiek „spółdzielni”, minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski. Problem w tym, że zmarginalizowany przez marszałka Zdrojewski nie cieszy się zbyt dużym zaufaniem samego Tuska.
– Premier nie może mu zapomnieć wygranej rywalizacji o funkcję szefa klubu parlamentarnego PO w 2006 r. Kandydatem Tuska był wówczas Zbigniew Chlebowski – mówi nasz informator.
Tusk „panem” Pomorza i Górnego Śląska
Grzegorz Schetyna dzierży pełnię władzy w województwach świętokrzyskim i dolnośląskim, za to województwa pomorskie i śląskie śmiało można określić mianem bastionu Donalda Tuska. Na Śląsku od niemal roku pełnię władzy skupił w swoich rękach związany z premierem przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Tomasz Tomczykiewicz. Jego silna pozycja w regionie to w większej mierze efekt przypadku niż osobistych zdolności. W zeszłorocznych wyborach o stanowisko szefa regionu miał rywalizować ze śp. Grzegorzem Dolniakiem. Konflikt pomiędzy oboma panami tlił się od dłuższego czasu. Związany ze Schetyną ówczesny wiceszef klubu PO miał silniejszą pozycję i przez większość lokalnych polityków był uważany niemal za pewniaka na stołek szefa partii na Śląsku. Sytuację w regionie rozwiązała jednak nie karta wyborcza. lecz śmierć Dolniaka w katastrofie smoleńskiej.
Silną pozycję, co naturalne, szef rządu ma w województwie pomorskim. To matecznik gdańskich liberałów, środowiska politycznego, z którego wywodzi się Donald Tusk. Jednak choć pozycja premiera jest tam niezagrożona, w Trójmieście dojdzie do ostrej rywalizacji między zwolennikami Tuska. – Donald chce, żeby liderem listy w wyborach do Sejmu był były premier Jan Krzysztof Bielecki – mówi działacz pomorskiej PO. – To bardzo nie podoba się Sławkowi Nowakowi, który automatycznie spada w partyjnej hierarchii.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że Nowak, w ostatnich kampaniach wyborczych jeden ze spin doktorów PO, odmówił pomocy przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. – Powody rejterady Nowaka są dwa – mówi polityk PO. – Po pierwsze, boi się porażki, za którą odpowiedzialność spada zawsze na spin doktorów. Po drugie – jako żołnierzowi premiera trudno mu zaakceptować ustąpienie miejsca na liście Bieleckiemu.
Tusk kontra Tusk w regionie łódzkim
O ile Pomorze, niezależnie od sporu stronników Tuska, nie stanie raczej przeciwko niemu, jest region, w którym wzajemna walka tuskowców może znacząco zmienić układ sił w PO. W Łodzi po jednej stronie barykady stoją blisko związani z premierem minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski oraz posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska, z drugiej – mający coraz mocniejszą pozycję w partii lider „spółdzielni”, minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. Obie strony znajdują się w bardzo ostrym sporze, obie trzymają z Donaldem Tuskiem. – Donald jest w bardzo trudnej sytuacji – mówi nasz informator. – Kwiatkowski jako szef resortu sprawiedliwości jest dla niego ważny, Iwona Śledzińska-Katarasińska należy do polityków najbardziej lojalnych wobec szefa rządu. Z kolei utrata Grabarczyka i jego „spółdzielni” to de facto oddanie partii Grzegorzowi Schetynie – dodaje nasz rozmówca.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Tusk nie stanie po żadnej ze stron w łódzkim konflikcie. Po cichu wspierać będzie jednak Kwiatkowskiego i Śledzińską-Katarasińską, którym zdecydowanie bardziej ufa.
– Grabarczyk ma opinię faceta do wynajęcia. Niewykluczone, że nawet w wypadku wygranej dogada się ze Schetyną – mówi polityk PO.
Jedno jest pewne – walka o przywództwo w Łodzi może mieć decydujące znaczenie dla kształtu PO. – Grabarczyk i spółdzielnia mogą stanowić języczek u wagi w walce o przywództwo nad całą partią – mówi nasz informator.
Małopolska Tuska, Wielkopolska Schetyny, wojna w Zachodniopomorskiem
Walka o przywództwo toczy się też w pozostałych regionach. Zwolennicy premiera triumfują w Małopolsce, gdzie toczy się ostra rywalizacja między liderem partii w regionie, zarazem człowiekiem „spółdzielni” Ireneuszem Rasiem, a uważanym za schetynowca Jarosławem Gowinem, który miałby zostać „zesłany” do Senatu. Podczas gdy jedynym atutem Gowina jest jego rozpoznawalność w mediach, wizerunek konserwatysty i „ostatniego sprawiedliwego” w PO, Raś może liczyć na poparcie pozostałych liderów partii w Małopolsce, należących do dworu Donalda Tuska – Pawła Grasia, Bogdana Klicha czy Aleksandra Grada. Nie do przecenienia są też jego doskonałe kontakty z krakowską kurią i kardynałem Stanisławem Dziwiszem, skutecznie osłabiające konserwatywny wizerunek jego konkurenta.
Schetyna wygrał z kolei w Wielkopolsce, gdzie człowieka „spółdzielni” Waldego Dzikowskiego zastąpił na stanowisku szefa regionu schetynowiec Rafał Grupiński. Niemal natychmiast po przejęciu władzy rozpoczął wycinanie ludzi swojego poprzednika z władz regionu i samorządowych list wyborczych.
Schetyna może też liczyć na wpływy na Mazowszu, gdzie liderem partii jest jeden z jego najbliższych współpracowników – Andrzej Halicki, który pokonał w ostrej walce o przywództwo związaną z premierem minister zdrowia Ewę Kopacz.
Zmiana warty w zachodniopomorskiej PO, gdzie przez wiele lat niepodzielnie rządził Sławomir Nitras, który jako jedyny z ludzi Jana Rokity przetrwał czystkę Grzegorza Schetyny. Po przeprowadzce do europarlamentu jego wpływy zaczęły topnieć. Okres zmniejszonej kontroli Nitrasa nad strukturami bezwzględnie wykorzystał Stanisław Gawłowski. Ten związany do niedawna z Bronisławem Komorowskim, a obecnie Grzegorzem Schetyną sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska tuż po przejęciu władzy w regionalnej PO w maju zeszłego roku rozpoczął bezwzględną czystkę. Sytuacja w Zachodniopomorskiem nie jest jednak jednoznaczna. Nitras stracił wpływy w województwie, zachował jednak pełnię władzy w Szczecinie. Podczas zeszłorocznych wyborów samorządowych doszło do kuriozalnej sytuacji. Nitras wycinał ludzi Gawłowskiego z list do rady miasta, a Gawłowski ludzi Nitrasa na listach do sejmiku.
Przemysław Harczuk, Filip Rdesiński



Komentarze
Pokaż komentarze (8)