Światowej klasy ekspert dr Wacław Berczyński jednoznacznie wykazuje, że Tu-154M nie mógł się rozpaść na tysiące kawałków po zderzeniu z brzozą. Jego zdaniem samolot pomimo utraty kawałka skrzydła powinien też bezpiecznie dolecieć do lotniska w Smoleńsku. – To pierwszy przypadek takiej katastrofy na świecie – mówi dla portalu Vod.gazetapolska.pl dr Wacław Berczyński.
Zniszczenia samolotu nie są współmierne do upadku na ziemię przy prędkości 270 kmh z wysokości 20 m – stwierdza w rozmowie z Katarzyną Gójską-Hejke ekspert Boeinga dr Wacław Berczyński, powołując się na swoje wieloletnie doświadczenie w konstruowaniu samolotów. – Przy produkcji samolotów bierze się pod uwagę możliwość katastrofy i projektuje się poszczególne elementy tak, aby wytrzymały określone obciążenia. Przykładowo siedzenia samolotu muszą przenieść obciążenia 9 G – dziewięciokrotną wielkość ciężaru. Czyli jeżeli zakłada się, że przeciętnie człowiek waży 80 kg, to siedzenie jest przygotowane na to, aby nie uległo zniszczeniu, przy uderzeniu rzędu 700–800 kg. Siedzenie może być odkształcone, natomiast nie może się rozpaść na części. Jeżeli rozpadnie się przy takiej prędkości i przy takim uderzeniu, to znaczy, że konstruktor zrobił coś nie tak – mówi dr Berczyński. Takie obciążenie zdaniem eksperta ma również wytrzymać podłoga samolotu. Zakłada się też, że samolot może upaść kołami do góry i w takim wypadku zakłada się obciążenia 6 G (sześciokrotna wielkość).
Wśród założeń konstrukcji samolotów znajdują się bardzo precyzyjne ustalenia dotyczące obciążeń skrzydeł. – Samolot powinien przenieść niesymetryczne obciążenie na skrzydłach. Mówimy o sytuacji, w której na jednym skrzydle mamy 100 proc. maksymalnych obciążeń, a na drugim 80 proc. To wynika z tego, że takie nierówne obciążenia mogą wywoływać czynniki naturalne, takie jak wiatr. Samolot w takich warunkach musi być stabilny. Moim zdaniem nawet po odpadnięciu kawałka skrzydła samolot nie powinien się obrócić o 180 stopni– twierdzi dr Berczyński.
– Ze znajomymi konstruktorami w Polsce trudno jest rozmawiać. Wielu z nich z góry zakłada, że inna teoria niż ułamanie skrzydła przez brzozę to jest oszołomstwo. Wielu z nich – co jest bardzo dziwne – bardzo się boi – podkreśla dr Berczyński. Jego zdaniem eksperci, którzy stworzyli raport w ramach komisji Jerzego Millera, nie mają wiedzy w dziedzinie konstruowania samolotów.
Według protokołu oględzin miejsca zdarzenia sporządzonego przez rosyjskich śledczych z państwowej komisji ds. badania wypadków lotniczych Federacji Rosyjskiej, do którego dotarł miesięcznik „Nowe Państwo”, samolot rozpadł się na wiele części rozrzuconych na dużej powierzchni. Wacław Berczyński dziwi się tak ogromnej skali zniszczeń. – Opis katastrofy znany z raportu Jerzego Millera nie pasuje do skali zniszczeń – twierdzi ekspert Boeinga
Jacek Liziniewicz/GPC



Komentarze
Pokaż komentarze (50)