246 obserwujących
1040 notek
2350k odsłon
1632 odsłony

Nagonka na przeciwników mjr. Baumana

Wykop Skomentuj13

POLICJA Niezgodne z prawem zatrzymania, zawieziona na komisariat dziennikarka, tropienie uczestników protestu na podstawie zdjęć i nachodzenie ich w domach – to reperkusje protestu zorganizowanego 22 czerwca przeciwko wykładowi prof. Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim.

Po wykładzie Baumana, w latach 50. majora stalinowskiego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego – wrocławska policja zaczęła wyłapywać uczestników protestu, których nie zatrzymała na miejscu zdarzenia. – Co najmniej cztery osoby nachodziła w domach. Co kuriozalne, przyszła też do jednej osoby, której w dniu protestu w ogóle nie było we Wrocławiu – opowiada przedstawiciel kibiców Śląska Wrocław.

Z 15 osób zatrzymanych po spotkaniu większość złożyła do sądu zażalenia na bezprawne zatrzymanie. Powołują się one na art. 45 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, który stwierdza, że osobę podejrzaną o wykroczenie zatrzymywać można tylko wtedy, gdy nie ma ona dokumentu tożsamości lub ma odpowiadać w trybie przyspieszonym. Tymczasem żaden z zatrzymanych nie odpowiadał w tym trybie, nie było też problemu z ustaleniem ich tożsamości, bo mieli dowody osobiste.

Jedną z zatrzymanych była Urszula Radziszewska, dziennikarka dwutygodnika „Gazeta Obywatelska”, która współpracuje też z „Codzienną”. Na wykład przyszła, aby posłuchać Baumana i zobaczyć protest. – Poza tym opiekowałam się moim niedowidzącym znajomym – opowiada. Podkreśla, że nie wznosiła żadnych okrzyków, znajomy zaś wzniósł dwa: „Precz z komuną” i „Norymberga dla komuny”. – Policjanci zaczęli go szarpać, nakazując opuszczenie sali – relacjonuje. Wówczas Radziszewska zapytała jednego z funkcjonariuszy o numer służbowy. Nie zareagował. Wraz z policjantami wyszła przed uniwersytet. Została wylegitymowana i zawieziona na komisariat. – Początkowo powiedziano, że jesteśmy podejrzani o naruszenie miru domowego, a to jest zarzut karny. Odmówiłam przyznania się. Jak można wtargnąć na otwarty wykład? – pyta. Ostatecznie postawiono jej zarzut z kodeksu wykroczeń – zakłócanie porządku.

Jak mówi Radziszewska, policjanci prywatnie mówili, że doszło do zatrzymań, bo zażądał tego prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. A komendant miejskiej policji dopiero szuka na zatrzymanych paragrafu. Rzecznik wrocławskiej policji Paweł Petrykowski, pytany o wymuszone naciskiem Dutkiewicza wymyślanie zarzutów, odpisał nam: „Policjanci nie zatrzymywali osób na prośbę prezydenta miasta. Policjanci podjęli interwencję na prośbę organizatora”.

Słowom tym przeczy wypowiedź prezydenta Dutkiewicza w TVN24: „Jestem zadowolony, że na moją prośbę po 10 minutach od rozpoczęcia wykładu sala została opróżniona z chuliganów”. – Zażalenia rozpatrzy sąd, pewnie przyzna rację zatrzymanym – mówi Jacek Bąbka, prezes Fundacji Badań nad Prawem.

Przypomnijmy, że o protestujących negatywnie wypowiedział się wcześniej premier Tusk: – Nie można udawać, że jak ktoś […] używa wulgarnych słów wobec polskich uczonych, że to jest lekkie wykroczenie. [...] Będziemy starali się wraz z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i innymi instytucjami niezwykle twardo egzekwować prawo, szczególnie od takich zorganizowanych grup.

Magdalena Michalska/GPC

Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale