3 obserwujących
14 notek
9514 odsłon
1130 odsłon

Kolejna rewolucja - kwantowa.

Wykop Skomentuj10

Podobno w Ameryce, w miejscach gdzie jest najłatwiejszy dostęp do broni palnej ludzie są dla siebie wyjątkowo uprzejmi. Tam osoba, która komuś zajedzie drogę lub potrąci raczej przeprosi niż będzie wdawała się w pyskówkę. W tak zwanych „krajach cywilizowanych” pilnowania właściwych relacji społecznych podjęło się państwo. Zainstalowano wszędzie kamery, tak że nawet nie można się wysikać pod drzewem, by dwa tygodnie później nie przyszedł pocztą mandat od straży miejskiej. Ostatnie wolne medium – Internet, gdzie można było bezkarnie się obrażać i obrzucać wyzwiskami zostało przejęte przez korporacje narzucające swoje standardy i polityki. Cała nadzieja na zachowanie wolności słowa w Dark Necie, chociaż sądzę, że i tam już instalują się cenzorzy.
Skończyły się również czasy, kiedy ludzie mogli swobodnie rozmawiać. Nawet w okolicznościach czysto towarzyskich, trzeba zachować ostrożność. Teraz każdy posiada potężną moc rejestrującą audio i wideo. Może to ma i swoje dobre strony: żaden polityk czy osoba publiczna nie może wypowiadać się w sposób wulgarny, kontrowersyjny lub nakłaniać do działań przestępczych, ale z drugiej strony ludzie stają się zamknięci w sobie. Wkrótce spowoduje to wzrost poziomu frustracji, którego nie można rozładować na sposób seksualny, bo patrzenie na kobietę może być wzięte za molestowanie. Ruch gałek ocznych i wzrost tętna bez problemu zarejestrują specjalne kamery i czujniki. A tak a’propos – wiecie jak najlepiej zwalczyć kryzys w czasie biegu maratońskiego? Ustawić się za jakąś dziewczyną i bez ekscytacji seksualnych, o które trudno na trzydziestym kilometrze, dać się zahipnotyzować rytmicznemu ruchowi zgrabnych pośladków.
Nasza intymność jest zagrożona jak nigdy dotąd. Co prawda podczas rejestracji do głosowanie nie mogę zobaczyć nazwiska sąsiada, ale za to w każdej minucie naszego życia jesteśmy, śledzeni przez nasze własne urządzenia. Nagrywani przez kamery monitoringu, kamery w przejeżdżających samochodach, przypadkowo skierowane w nas obiektywy urządzenia zwanego dla niepoznaki telefonem. Musimy być grzeczni i poukładani. Jak to wszystko pierdolnie…
…A może nie. Może ziści się wizja z „Raportu mniejszości” i zanim nasze frustracje się uzewnętrznią, ktoś do nas przyjdzie i się nami zaopiekuje, na sposób aktualnie stosowany przez panujący reżim. Wcale nie potrzebni będą do tego jacyś obdarzeni super mocami wizjonerzy - wystarczy odpowiednia moc obliczeniowa.
Google, władca udzielny na Internecie 23 października zaprezentował nową konstrukcję – komputer kwantowy. Urządzenie w kilka minut potrafi wykonać obliczenia, które obecnym superkomputerom zajęłyby 10 tysięcy lat pracy. Od razu odezwały się głosy, jakie to gry mogłaby to to pociągnąć. Sądzę jednak, że rozrywka to ostania kwestia, do jakiej można wykorzystać tę maszynę. W chwili, kiedy piszę ten tekst jestem pod nieustanną kontrolą robotów Googla, które dobrze mnie znają. Moje poglądy polityczne, wiedzą kto sprzedaje moją powieść „Kukiełki i dusze” i kto wkrótce wyda „Erę Zwodnika”. Wiedzą również inne rzeczy, o których tu nie napiszę. Każda osoba posiadająca dostęp do tych danych, bez pomocy superkomputera może przewidzieć z dużą pewnością gdzie będę jutro około godziny 19.30. A tak z innej beczki: raportujecie facebookowi, w jakim jesteście nastroju?
Przeczytałem ostatnio bardzo ciekawa książkę XYZ Dermonta Turinga. Bardzo wierne przedstawienie historii złamania tajemnicy enigmy. To szczegółowa opowieść, o tym jak to się stało, że udawało się w Bletchley Park tak skutecznie odczytywać niemieckie kody. Nasi rodacy, ci którym to nie wisi, wiedzą tyle, że to Polacy złamali kod i przekazali go francuzom, którzy dali go anglikom, którzy nas zdradzili. Nie tak to było: bez wywiadu francuskiego i technologii angielskiej czytanie kodów skończyłoby się kilka miesięcy przed wojną. Ale to już historia.
Kryptologia - umiejętność skutecznego szyfrowania informacji skończy się z chwilą, gdy powstanie pierwszy program do łamania kodów obsługiwany przez moc komputera kwantowego. Obecnie najdoskonalsze szyfry tworzone są w oparciu o liczby pierwsze. Takie z niewyobrażalna ilością „zer”. Tak duża liczba pierwsza, odkryta przez klasyczny superkomputer jest przechowywana w sejfie firm kodujących informacje. Jak myślicie ile czasu trzeba by padła ona łupem komputera kwantowego? Ile czasu trzeba by supermaszyna rozpracowała algorytm szyfrujący w oparciu o tę liczbę? A, niech będzie i godzinka, co mi tam. A może okaże się, że hipoteza Riemmana jest nieprawdziwa? A może komputer kwantowy odpowie na pytanie czy istnieje Bóg? No nie, żartuje – to akurat jest oczywiste.
Fredric Brown w 1955 roku napisał powieść „Precz z Marsjanami”. Opowiada ona historię inwazji istot, które do nikogo nie strzelają i nie mordują, jednak zaglądają wszędzie. Mogą zdobyć każda informacje i nie maja oporów, by się nimi dzielić. Rządy światowe wszystko o sobie wiedzą, nie mogą nic knuć, skutkiem czego jakiekolwiek konflikty stają się bezzasadne. Trochę naiwna to wizja, bo sądzę, że gdyby na początku zimnej wojny USA wiedziały jak słaby jest Związek Sowiecki, to prawdopodobnie komunizm skończyłby się dużo wcześniej. Ale to i tak wyszłoby nam na dobre. Czy na dobre wyjdzie nam niemożność zachowania jakichkolwiek informacji w tajemnicy? Zapewne najszybciej i najgłębsze zmiany zajdą w świecie finansów. Korzystanie z e-bankowości i e-kont stanie się dosyć ryzykowne.
Niewątpliwie niedługo zacznie się wyścig zbrojeń, jeżeli idzie o moc komputerów kwantowych. Amerykanie wystartowali pierwsi, co na to Chińczycy? Na pewno żyjemy w ciekawych czasach.




Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie