Przeczytałem recenzję Łukasza Warzechy http://lukaszwarzecha.salon24.pl/148797,avatar-prymitywna-agitka-camerona dotyczącą tego filmu. Co do zasady, jeśli chodzi o przekaz emocjonalny, pełna zgoda. Ba, wypada mi się zgodzić także z wieloma innymi uwagami ale uważam, że ujęcie jedynie krytyczna jest niesprawiedliwe.
Film co do zasady jest skonstruowany płasko i zawiera szereg zagrywek propagandowych. Niemniej jeśli spojrzy się na jego treść i poszuka racji drugiej strony - "chciwego koncernu" i "złego dowódcy ochrony" to mają oni swoje parę sekund (bo niestety nie pięć minut).
Przedstawiciel koncernu oświadcza, ze chce załatwić sprawę pokojowo – ba jest gotów na to wyłożyć kasę. Chce by się wyprowadzili w inne miejsce. Dodam, że cudowna pani doktor i całe jej ekologiczne badania są finansowane przez koncern. Gdy przychodzi godzina zero, a środowisko sprzyjające tubylcom chce mieć jeszcze jedną szansę – choć teoretycznie miało trzy miesiące – zgadza się i daje im tą szansę, bez mrugnięcia okiem. Nie ma w nim niepohamowanej żądzy krwi.
Dowódca ochrony – jest człowiekiem honoru. Pragnie czegoś od głównego bohatera i gdy to dostaje, to choć widać ze główny bohater pomału wypina się na niego, jest słowny i chce dotrzymać swojej cześć umowy. On wbrew pozorom także chce rozwiązać problem bez walki. Nie wierzy w to, ale podejmuje działania. Zawiera, wraz z przedstawicielem koncernu, układ z głównym bohaterem. Ten ma przez trzy miesiące by przekonać tubylców do przeprowadzki, uświadomić im jaka jest sytuacja. To główny bohater olewa ta część przyjętego zadania. To na nim spoczywa odpowiedzialność, za fakt, ze tubylcy nie byli przygotowani do przybycia ludzi. Można powiedzieć, ze siły zbrojne ludzi były przeświadczone, ze tubylcy wiedzą co jest grane i co się stanie w dacie zero od około 3 miesięcy i podjęli decyzje. Pomimo tego atak rozpoczyna ostrzał gazem który nie zabija, a raczej przegania. W wyniku ostrzału giną jedynie przypadkowe ofiary – nikt w pierwszym ataku nie strzela do tubylców.
Jak dla mnie najsłabszym ogniwem filmu jest główny bohater – płaski i nijaki. Wymyśliłem sobie jedno wytłumaczenie jego działań. Jest ono oczywiście niezgodne z tym co zostało pokazane w filmie. Ale do dodaniu paru scen doskonale by tłumaczyło główną postać.
Spodobała mu się pandora i bycie tubylcem. Jest socjopatą żądnym władzy i pozycji. Widzi co się dzieje i jest gotów dla swych prywatnych celów poświecić wszystko i wszystkich. Wyczuwa tą jego cechę lokalna moc i zawierają pakt. By osiągnąć swe cele musi doprowadzić do wojny między rasami. Wojna wyrzuca ludzi poza świat Pandory usuwa jego największych oponentów min. wodza i jego nominowanego następcę -ot mieli pecha. Wojna tworzy też bohatera – nowego wodza a kto nim jest – tadam – nasz socjopata :-), a lokalna moc ukazała tubylcom jak jest niezbędna i potężna – niewątpliwie zwiększy to poziom wiary i posłuszeństwa tubylców względem niej.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)