awaris awaris
651
BLOG

Być Katolikiem to zło czy dobro?

awaris awaris Kultura Obserwuj notkę 21

Spotykam się z poglądami, że bycie katolikiem to ZŁO i to nie takie zwykłe zło, a kościół katolicki to ZŁO w CZYSTEJ POSTACI gdyż :

  • kościół katolicki dopuścił się wszelkich zbrodni i występków jakie istnieją. A sprzyjanie/popieranie zbrodniarzom i mordercom podofilom itd to zło lub głupota.

Pogląd ten jest mocny, kategoryczny ... ale czy uprawniony?

Zacznijmy od kwestii definicyjnej – co to jest kościół katolicki?

  • wspólnota wyznaniowa wszystkich wiernych

  • sformalizowana instytucja, kasta kapłanów i cała hierarchia

  • Kościół katolicki jest Ciałem Chrystusa,Ludem Bożym(co nie oznacza świętości wszystkich członków Kościoła ani kapłanów), w którym działa Duch Śwęty.

  1. przyjmując pierwszą definicję kwestia zła przez duże Z rozmywa się, gdyż jak rozumiem, nie mogą być jedni członkowie wspólnoty odpowiedzialni za indywidualne występki innych. No chyba, że przyjmie się, ze każdy członek tej wspólnoty dopuszcza się z automatu wszelkich złych czynów. Pozwolę sobie nie ciągnąć tego tematu w tym kierunku jako absurdalnego. Jest jeszcze jedna opcja – jest to zło gdyż w ramach wspólnoty jedni są sprawcami uczynków (złych) a reszta je akceptuje, aprobuje i tuszuje.

Jeżeli taka jest ta koncepcja, to zgodnie z nią ja nie jestem katolikiem, ani nikt z znanych mi osób które za katolików się uważają, gdyż zbiór tych osób nie spełnia takiego kryterium.

  1. Kasta kapłańska – czyli ze to oni są tym złem (wierni to głupie owce). Przyznam, ze nie jest mi znany obecnie żaden dokument, ani oficjalne wystąpienie które aprobowałoby czyny złe i niegodne, a za to czytałem i słyszałem wiele potępiających to co uważam za złe. Znane mi są przypadki aby w przeszłości hierarchia kościelna podejmowała decyzje które z mojego dzisiejszego punktu widzenia są złe.

  1. Patrząc przez pryzmat wiary, i przyjmując trzecią definicję, nie da się mówić o złych czynach kościoła. Można mówić o złych czynach członków tego kościoła ale nie samego kościoła.

Spróbujmy pogłębić temat patrząc na niego z innej strony

Dwie pierwsze definicje są definicjami laickimi – świeckimi. W tym kontekście spójrzmy na kościół katolicki jako instytucje ziemską.

Ano jest to instytucja która wyewoluowała z nielicznej sekty żydowskiej. Powstała w wyniku pracy u podstaw – szerokich mas ludności. Jej idee zostały przyjęte i zaakceptowane przez znaczną część tzw. cywilizowanego świata Europy. Ba, były przyjmowane przez ludy z którymi się stykano i poszerzała swój zakres aż do momentu dzisiejszego gdy ma ok.miliarda zaliczanych wiernych i sympatyków. Ba, nawet jeżeli większość z tego miliarda ma luźny żeby nie powiedzieć incydentalny kontakt z instytucją to i tak pozostaje kilkaset milionów zaangażowanych osób. Stawia to katolicyzm na pierwszym miejscu jako wyznanie religijne. Na dziś :

  • Niewątpliwie odnieśli sukces finansowy

  • Stanowią silną i zwartą organizację o charakterze ponad państwowym.

  • Nie mają dywizji o które pytał towarzysz Stalin, ale to jego system upadł

  • Trwają, ewoluując ale co do rdzenia ideologicznego będąc niezmiennymi, od ok 2000 lat

  • Dysponują znacznym majątkiem

  • W ciągu swego istnienia, pomijając własną politykę doraźną, zasadniczo działali w celu wprowadzania zasad które głoszą w życie – w miarę własnych możliwości i możliwości danego czasu.

  • I dochodząc do sedna notatki – popełniali różne złe i nikczemne rzeczy, ale moja skromna wiedza mówi mi, że po pierwsze większość (a może wszystkie) z tych złych (oczywiście tu zależy co przyjmiemy za kryterium zła np. złe może być powstrzymywanie ludzi przed bogaceniem się na handlu niewolnikami) czynów dokonano na zasadzie nadużyć, albo wręcz postępując sprzecznie względem ducha instytucji, jej zaleceń opracowanych.

  • Ilość tych złych rzeczy – biorąc pod uwagę ilość wiernych/kapłanów – biorąc pod uwagę proporcje wiernych a zła jakie czynią w moich oczach jest raczej niższa niż innych znanych mi grup czy to religijnych czy innych organizacji. Jako przykład pozwolę sobie podać często podawany, jako mroczna karta katolicyzmu czas wielkich odkryć. Efektem tego czasu na ziemiach odkrytych i opanowanych przez katolików jest to że w wielu przypadkach aktualnie istnieją tam kraje katolickie zamieszkałe przez ludność mającą korzenie w ludności lokalnej np. Filipiny. Kraje odkryte/ zajęte przez protestantów albo tej ludności lokalnej prawie nie mają – USA, Australia, a jeśli jeszcze ją mają to jakoś ludność tych krajów nie przekonała się do ich widzenia chrześcijaństwa.

Spójrzmy na sprawę przez pryzmat trzeciej definicji.

Kościół katolicki jestCiałem Chrystusa,Ludem Bożym(co nie oznacza świętości wszystkich członków Kościoła ani kapłanów), w którym działaDuch Święty, a co za tym idzie narażony jest na ciągłe ataki złego ducha. Na świecie toczy się nieustająca walka o dusze ludzkie. I patrząc na temat tak zwyczajnie po ziemsku, zły duch niewątpliwie jest zainteresowany wprowadzaniem swoich agentów w szeregi kościoła którzy podejmują działania dywersyjne mające oczernić i zohydzić Kościół tak swoim członkom jak i ludziom z zewnątrz.

Słyszę, czasami, że rozmontowanie kościoła jest konieczne gdyż jest zły. Zły bo? Tutaj pojawiają się pojedyncze czyny, pojedynczych ludzi, które są w sprzeczności z tym co głosi i realizuje kościół jako całość. Nie słyszę alternatywy? Ani niczego co by wskazywało, że będzie wtedy lepiej i komu lepiej. Argumentacja taka dla mnie to argumentacja typu, jakiś Polak (zwykły obywatel lub urzędnik np. Minister) dopuścił się … (proszę sobie wstawić dowolny zły czyn – oczywiście zabroniony zgodnie z przepisami prawa i kanonami kultury i moralności narodowej – jeśli można w dzisiejszych czasach mówić jeszcze o czymś takim) i to jest dowód i argument, że Polska jest zła i należy ją zdemontować.

Może ja czegoś nie widzę? Jestem zaślepiony? Na czym polegała/polega zbrodnicza działalność kościoła? Że dążył do zniesienia niewolnictwa i że to w krajach chrześcijańskich najwcześniej zostało ono zniesione? Że krzewiono zasadę równości wobec Boga a co za tym idzie równości jednostek ludzkich względem siebie? Że wierzono w określone zasady i prawdy i je głoszono? Że nie chce podporządkować się dzisiejszym modom co do rozumienia co jest dobre, a co złe?

 

awaris
O mnie awaris

Tylko Kościół autentycznie stał na drodze Hitlerowi w jego kampanii na rzecz wyparcia prawdy. Nigdy wcześniej się Kościołem nie interesowałem, ale teraz odczuwam wielkie wzruszenie i podziw, ponieważ tylko jeden Kościół miał odwagę i upór by stać po stronie intelektualnej prawdy i duchowej wolności. Przez to jestem zmuszony przyznać, że to, czym kiedyś pogardzałem, dziś wychwalam bez powściągliwości A. Einstein "Celem Chrześcijanina jest stawanie się coraz lepszym człowiekiem." także elGuapo "to co piszemy o innych, nie zawsze świadczy o tych osobach, ale zawsze świadczy o nas" - pewnie cytat "prawda przeciw światu" przysłowie celtyckie "Stay on issue, not on personam"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Kultura