Zacznijmy od tego, że w sposób oczywisty fakt powszechnej wiary w Boga na przestrzeni historii i geografii coś oznacza. Tak jak i inne okoliczności które pozwalają nam z mniejszym lub większym prawdopodobieństwem wyciągnąć określone wnioski.
Fakt, że wszędzie ludzie nauczyli się uprawy roślin i hodowli zwierząt sugeruje, że było to osiągalne tak po prostu dla naszego gatunku (na marginesie warto nadmienić, że i inne gatunki robią podobne rzeczy).
Zaś pojawienie się pisma, nie na zasadzie czynienia obrazków za którymi będzie się ukrywał pojedynczy wyraz – pojęcie jest stosunkowo wyjątkowym wynalazkiem i nastąpiło raz może dwa razy. Na tym fakcie zwolennicy ingerencji obcych cywilizacji budują np. tezy, że w tym zakresie popchnięci zostaliśmy dzięki zewnętrznej pomocy. Może, ja nie jestem zwolennikiem tej hipotezy ale niewątpliwie nie każda społeczność ludzka wpadła na utrwalanie treści w formie znaków fonetycznych.
A wiara w Boga? Zupełnie jak uprawa roślin - powszechna. Bogowie czy też wiara w nich różnili się ale zazwyczaj mieli swe boskie atrybuty. Mogli więcej niż my, mogli wyjaśnić to czego nie potrafiliśmy wyjaśnić ale i dawali nam sens istnienia oraz byli kimś w rodzaju ojca. Ja prywatnie uważam, że to mogło być dla ludzi kiedyś najważniejsze. Kiedyś? Dziś też!
Pogodzić się, że nie wiem jak coś działa i dlaczego jest tak a nie inaczej?! Proszę bardzo więksozści ludzi nie przeszkadza, ze nie wiedzą jak działa komputer telewizor itd. (choć ktoś to wie) ale z niego korzystają nie mówiąc już o np. zjawiskach zewnętrznych.
Bóg jako ojciec, w ocenie ludzi, nie zawsze był dobry ale był. Nadawał sens istnieniu i na swój sposób opiekował się nami.
My jako ludzie, zauważyliśmy dość szybko, że jesteśmy wyjątkowi w świecie przyrody ale za razem nie czuliśmy się jej panami lub też nie chcieliśmy nimi być i z natury większość z nas (wbrew głośno skandowanym hasłom o wolności i niezależności) woli aby to ktoś inny był odpowiedzialny za to co się dzieje w naszym życiu (Bóg, Diabeł).
Ale co ten fakt oznacza? Czy jedynie zaspokojenie potrzeb o których pisałem powyżej? Może tak, a może nie. Racjonalnie wydaje się taka ewentualność prawdopodobna.
Może być też, że potrzeba taka wynika z faktu, że Bóg istnieje i w sposób duchowy przypomina nam o sobie, albo robił to w przeszłości względem naszych przodków i to wszystkich z uwagi na powszechność zjawiska.
Mamy więc dwie możliwości :
-
Bóg/owie jest i chciał abyśmy wiedzieli o tym.
-
Nie ma go ale z jakiegoś powodu np. kompleks sierocy, musieliśmy go wymyślić.
Czy istnieją inne racjonalne wytłumaczenia? Mnie za bardzo nie przychodzą do głowy.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)