awaris awaris
2078
BLOG

Współczesny człowiek, a wiara w Działanie Boga.

awaris awaris Rozmaitości Obserwuj notkę 22

 

W dniu 19 Maja dotarło do mnie z pełno Mocą jak trudno jest wierzyć współczesnemu człowiekowi.

Jak trudno rozmawiać o wierze z współczesnym człowiekiem.

 

Generalna zasada obowiązująca współczesnego człowieka to, że ; Boga nie ma, gdyż nie jest udowadnianych za pomocą powtarzanych i weryfikowalnych przez każdego doswiadczeń spełniających wymogi  eksperymentu uz dziedzin NAUK PRZYRODNICZYCH.

 

Jeśli nawet wierzący rozmawia z niewierzącym (albo nawet innym człowiekiem deklarującym się jako wierzący) to jest zmuszany (przez powszechnie przyjęte zasady) do prezentowania swoich poglądów jako :

  • wierzę ale to moje osobiste przekonania

  • wierzę gdyż to moje osobiste doświadczenia (z tym to już trzeba uważać, bo wspominanie o doświadczeniach – których nie można powtórzyć na zawołanie, może być potraktowane jako konfabulacja, zwykłe kłamstwa lub przejaw zaburzeń psychicznych);

 

Mówienie Bóg jest i działa. Ma Moc – pełną i prawdziwą! To prosta droga do :

  • świr

  • fanatyk religijny i świr

  • lepiej uważać na tego czubka

  • biedny człowiek, oszukali go, trzeba mu pomóc dojdziemy do tego jak został zmanipulowany.

 

Można by powiedzieć, że powyższe uwagi to taka proza. Ja jednak poczułem siłę tego jako faktów w wyniku własnych doświadczeń.

Byłem 19 maja na Spotkaniu Otwartym w Częstochowie prowadzonym przez ojca Daniela.

Pojechałem tam z Wiarą (taka jaką mam - jestem wierzącym w Boga i jego Moc, ale... no właśnie ale), ale i z całym sceptycyzmem charakterystycznym dla moich czasów.

W trakcie trwania to nabożeństwo i prowadzący je ksiądz/zakonnik wspominał o złych duchach, dało się słyszeć odległe wrzaski i wycia. Trochę jak na filmie egzorcysta. Czym dłużej to trwało zaczynałem nabierać podejrzeń i wątpliwości. Wydało mi się dziwne, ze nikt na obrzeżach kościoła nie reaguje na te wrzaski. Przy okazji jakoś nikt nie krzyczał – nie pozbywał się złych duchów w zasięgu wzroku. Czasami było słychać wyraźniej, ale cały czas poza zasięgiem weryfikacji. Zacząłem podejrzewać, że te dźwięki pochodzą z jakichś sprytnie zamontowanych głośników. (klasyczny sceptycyzm – nie widzę, nie weryfikuję, to pewnie oszustwo.

Po nabożeństwie, znajoma powiedziała mi, że te jęki i wrzaski pochodziły z zachrystii, gdzie przebywają grupy modlitewne, z osobami za które się modlą, aby te, gdy zły duch powoduje te wrzaski nie przeszkadzały w liturgii i nie rozpraszały wiernych, co muszę przyznać brzmi sensownie, głośniej było słychać gdy otwierano drzwi od zachrystii na kościół. „Ryczą to dobrze, znaczy boją się i są złe” powiedział ojciec prowadzący spotkanie, gdy przeprowadzał coś w rodzaju egzorcyzmu i gdy było je słychać najgłośniej.

Ale jakoś czułem... niedosyt, może to nie jest dobre słowo, niemniej nie znajduję lepszego. Toteż czułem niedosyt, chciałem, aby to nie były odległe głosy – jakby z głośniczków w ścianach, chciałem aby „dziwne” wydarzenia miały miejsce tuż koło mnie.

Ludzie występowali z świadectwami. Opowieści te były różne, miały swój rys typu „nie do wiary” „przypadki, gdy medycyna nie poradziła, a jednak doszło do uzdrowienia”. Niektóre były przydługawe, ktoś zwyczajnie chciał się wygadać. Opowieści jak opowieści, chcesz to wierzysz, nie to nie.

Jacyś ludzie zaczęli się histerycznie śmiać, kilka ławek ode mnie. Dwie osoby. Było to niewątpliwie dziwne. I CO? Dość szybko naszła mnie myśl, ci ludzie mogą być podstawieni. Myśl ta była pewnym nawiązaniem do słów dziewczyny składającej świadectwo. „wyszłam tutaj na środek, gdyż znajomi mówili mi, że ludzie składający świadectwa są podstawieni – no ja nie jestem” - jakby była, to przyznałaby się?

Śmiech ten nie wyglądał na udawany, raczej niekontrolowany, ale kolejne pytanie czemu tylko ci dwoje?

Kobieta obok mnie usiadła sama z siebie na krześle, nie zauważyłem kiedy. No, cóż, starsza osoba - pewnie zasłabła. Nie wyglądała na bliską omdlenia. Jej zachowanie pasowało do „SPOCZYNKU W DUCHU ŚWIĘTYM” ale to starsza osoba, pewnie chciała odpocząć.

Mężczyzna za mną zaczął się tubalnie śmiać. OK.

Niby wszystko to robiło na mnie jakieś wrażenie, ale gdzieś tam w środku cały czas byłem nieprzekonany. Cały czas chciałem za pomocą „mędrca szkiełka i oka” mieć możliwość zbadać, zobaczyć o co chodzi z jeszcze mniejszej odległości.

Czas modlitwy końcowej w grupach, po kilka osób.

Nagle usiadłem. Nie, źle napisałem.

Zacząłem się dziwnie czuć. Jakbym chciał coś wypluć z siebie – zwymiotować. Później poczułem ogień w podbrzuszu i jakby doszło do całkowitego rozluźnienia mięśni nóg. Poleciałem w dół. I SIEDZIAŁEM.

Bez fajerwerków. Tylko tak po prostu. I co? Zamiast pomyśleć (jak człowiek który mówi o sobie, że jest wierzący) dzięki ci Panie za to, żeś dał ten mały dowód mnie niedowiarkowi, to ja siedziałem i zachodziłem w głowę, - CO SIĘ STAŁO?

Nie zemdlałem – kiedyś w życiu raz zemdlałem – to mam jakieś pojęcie o tym stanie. Zdarzyło mi się kilkakrotnie (dosłownie kilka razy) w życiu czuć że robi mi się duszno ( i w warunkach gdzie naprawdę nie było czym oddychać). Wiedziałem co się wtedy dzieje i wychodziłem na dwór aby pooddychać świeżym powietrzem. To co się stało nie miało nic wspólnego z powyższymi sytuacjami.

Ani nie brakowało mi oddechu, ani siły. To, że nie wstałem od razu, wynikało raczej z szoku, wywołanego tym co miało miejsce, niż jakimś osłabieniem. Gdy wstałem miałem siłę i byłem w pełni sprawny.

Czy dotknął mnie Duch Święty?!

Jedni powiedzą – Tak

Inni powiedzą, że mam predyspozycje psychofizyczne.

Ktoś inny powie, że to wszystko zmyśliłem.

Prawie każdy pomyśli, to się da jakoś wytłumaczyć – RACJONALNIE ;-).

awaris
O mnie awaris

Tylko Kościół autentycznie stał na drodze Hitlerowi w jego kampanii na rzecz wyparcia prawdy. Nigdy wcześniej się Kościołem nie interesowałem, ale teraz odczuwam wielkie wzruszenie i podziw, ponieważ tylko jeden Kościół miał odwagę i upór by stać po stronie intelektualnej prawdy i duchowej wolności. Przez to jestem zmuszony przyznać, że to, czym kiedyś pogardzałem, dziś wychwalam bez powściągliwości A. Einstein "Celem Chrześcijanina jest stawanie się coraz lepszym człowiekiem." także elGuapo "to co piszemy o innych, nie zawsze świadczy o tych osobach, ale zawsze świadczy o nas" - pewnie cytat "prawda przeciw światu" przysłowie celtyckie "Stay on issue, not on personam"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Rozmaitości