Słyszałem o różnych tzw. narodowych wadach. Co do większości mam co najmniej mieszane odczucia, a bywa, że uważam, że nie jesteśmy pod tym względem gorsi od innych. Jest dla mnie jednak bezsporne, że Polacy nie potrafią uczciwie stać w kolejce.
Jak bywałem na jakimś lotnisku i ktoś się wciskał do kolejki to był to Polak/ka. Bywając poza granicami kraju, prawie nigdy nie doświadczałem przepychania się, kto pierwszy, kto szybciej. Ten co przyszedł wcześniej staje za tym co był wcześniej i już.
W Polsce doświadczam tego często i w prawie każdej sytuacji.
Powiedzmy w sklepach, chyba z uwagi na czestą powtarzalność, jakoś jeszcze panuje porządek.
Ale jak coś jest okazjonalne :
-
stragan na jakiejś imprezie
-
wejściówka gdzieś – gdzie z okazji na nieważne co – jest za darmo
-
korek samochodowy – jest boczny pas ciśniemy do oporu i później chcemy wjechać.
-
Stanąć z boku w połowie kolejki, niby przypadkiem i w innym celu, a później stwierdzamy, no przecież tu stoję!
-
Itd.
Kiedyś byłem zły na tych co się wpychają.
Później byłem zły na tych co ich wpuszczają.
Teraz nie mam żalu do nikogo. Irytuje mnie stan rzeczy będący wynikiem ogólnospołecznej zasady KTO albo SILNIEJSZY albo SPRYTNIEJSZY albo BARDZIEJ CWANY TEN LEPSZY.
Dlaczego?! Nie wiem.
Jest dla mnie oczywiste, że większość ludzi nie jest silniejsza, sprytniejsza, ani bardziej cwana. Lepsi to jednostki. Umowa społeczna zaś opiera się na ustaleniu zasad do przyjęcia, czy też wręcz atrakcyjnych dla większości.
Jeśli jestem na jakimś festynie, gdzie atrakcje są bezpłatne, to nie chcę stając przed wejściem do kina 5D stajac w rozlanej masie cisnących się osób, kombinować, przepychać się, czy kłócić by wejść z pierwszym rzutem lub stać przez dwa seanse patrząc jak naiwniak jak bardziej bezczelni lub zwyczajnie zdeterminowani wchodzą przede mną.
Chciałbym wiedzieć, że czekających jest ok 30 na seans wchodzi 20 i jak stanę na końcu wejdę z następną partią.
Ale nie MY POLACY, wolimy stać rozlaną masą, w której każdy ma szanse, w wielu przypadkach iluzoryczne i wymagające walki, w miejscu gdzie ta konfrontacja i szarpanie nerwów w ogóle jest niepotrzebna.
Ponawiam moje dlaczego?
Znajomy germanofil powiedział mi kiedyś :
„Przeciętny Niemiec jest gotów cofnąć się metr aby ogół miał centymetr do przodu. Przeciętny Polak wepchnie się centymetr do przodu, choćby wszyscy inni mieli przez to o metr więcej do przejścia”
Może tuj jest odpowiedź – Krótkowzroczny EGOIZM?!
Z drugiej strony słyszałem kiedyś w radio, że popularna na świecie seria książek tłumacząca różne kwestie w prosty sposób a mająca podtytuł DLA GŁUPOLI, w Polsce była wydawana pod tytułem – DLA OPORNYCH, ale nie przyjęło się. Teraz ma podtytuł DLA BYSTRZAKÓW, choć na całym świecie jest napisane DLA GŁUPOLI!
Czyli co?! Mamy kompleksy lub przerost zdania na własny temat i nie jest dla nas do przyjęcia, ze uczciwe i jasne zasady byłyby dla nas dobre?
Czyżby większość Polaków uważała, że jest tymi najlepszymi i przy niejasnych regułach gdzie wygrywają najsilniejsi uważamy, że to my? Jesteśmy najlepsi i to we wszystkim? Zaś reszta to bezmyślne cielęta które pozwalają na to.
Wolałbym aby odpowiedź była inna.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)