Jeśli mnie moja skromna wiedza nie myli od 26 lat tj. od 1986r. Gdy braliśmy udział w turnieju – Mistrzostwa Świata lub Europy to trzeci mecz był o tzw. pietruszkę.
Wynik dwóch wcześniejszych przekreślał szanse na awans, a i postawa drużyny rozczarowywała.
Dziś zaś mogę stwierdzić, że :
-
może chciałbym aby pierwszy mecz był trochę lepiej zagrany ale byłem z niego zadowolony. Nasz gol – piękny Tytoń rewelacja.
-
Mecz z Rosją – super – na więcej nie liczyłem. Mój max to remis z golami abym miał na co popatrzeć i gole były i remis był. Subiektywnie powiem, nasz gol bardziej mi się podobał.
-
Trzeci nie widziałem, ale przegrany 1:0 czyli nie jakaś totalna porażka. Słyszałem, że wcale nie był to nieudany występ. Co najważniejsze był to mecz o coś, a nie jak zwykle spotkanie zagrane – bo trzeba.
Jasne fajnie byłoby wyjść z grupy. Nie znam się może zbytnio na piłce nożnej, ale i tak byłby to i tak ostatni wygrany przez nas mecz.
Liczenie, że … no właśnie na co? Że zostaniemy Mistrzami – było irracjonalne.
Jasne będąc dużym optymistą, można było liczyć na wyjście z grupy. I liczyłem na nie z przyczyn subiektywnych – jestem Polakiem.
Ale nadziej nie robiłem sobie nadmiernych.
Powiem to jeszcze raz – to że trzeci mecz był meczem o wyjście z grupy, a nie o pietruszkę, to przełom w stosunku do ostatnich 26 lat.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)